Wybory 2011: Bogdan Lis chce zostać senatorem

Ryszarda Wojciechowska
Obecny poseł Bogdan Lis w zbliżających się wyborach będzie kandydatem na senatora
Obecny poseł Bogdan Lis w zbliżających się wyborach będzie kandydatem na senatora Grzegorz Mehring
Udostępnij:
Poseł Bogdan Lis w wyborach parlamentarnych 2007 roku wystartował w gdańskim okręgu z komitetu wyborczego Lewica i Demokraci (nieistniejący już LiD). Posłem został dzięki ponad 12 tys. głosów, które na niego oddali wyborcy. Można żartobliwie powiedzieć, że przez tę kadencję był takim partyjnym... wędrowniczkiem, chociaż on sam się z tym określeniem nie zgadza.

Najpierw przystąpił do powołanego 9 kwietnia 2008 roku Demokratycznego Koła Poselskiego, zostając jego przewodniczącym. Rok później razem z Marianem Filarem opuścił Partię Demokratyczną. Odchodząc, napisał w oświadczeniu m.in., że stała się ona partią wirtualną, w dużej mierze na własne życzenie. Że jej wizerunek jest tak zamazany, że wielu Polaków nawet nie wie, iż ona istnieje.

Dodał jeszcze, że marsz Partii Demokratycznej w lewą stronę, w sytuacji kiedy jej członkowie mają poglądy raczej centroliberalne, jest marszem na gilotynę. Kilka miesięcy później przystąpił, wraz z innymi posłami Demokratycznego Koła Poselskiego, do Stronnictwa Demokratycznego. Klub poselski został przemianowany na DKP SD. W czerwcu 2011 roku to koło poselskie przestało istnieć, ponieważ nie miało wymaganej liczby posłów. Bogdan Lis został więc posłem niezrzeszonym.

Wszystko o tegorocznych wyborach parlamentarnych

W tej mijającej kadencji parlamentarnej należał do dwóch komisji: Gospodarki oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Nie zabiegał o medialny rozgłos. Ale ten rozgłos przyszedł sam przed kilkoma miesiącami, kiedy poseł zaangażował się w spór dotyczący wyboru nowego dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności (po usunięciu z tej funkcji ojca Macieja Zięby przez prezydenta Gdańska). Bogdan Lis nie krył, że chce być nowym dyrektorem ECS. Miał zresztą ku temu, zdaniem wielu, powody.

Był bowiem jednym z pomysłodawców stworzenia tej instytucji, miał projekt dalszej jej działalności. Jednak warunki konkursu, który został rozpisany przez miasto, wykluczyły go z ubiegania się o to stanowisko (chodziło m.in. o wyższe wykształcenie). Lis zarzucił wówczas prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi, że te warunki skrojono pod określonego kandydata, czyli Basila Kerskiego, który ostatecznie został dyrektorem. Protestował przeciwko temu nie tylko sam Lis, ale wielu działaczy dawnej "S" i obecnej. Były prezydent Lech Wałęsa mówił wprost, że to poseł Lis powinien zostać dyrektorem i na znak protestu w związku z wyborem Kerskiego zapowiedział nawet wycofanie swojego nazwiska ze wszystkich przedsięwzięć firmowanych przez ECS.

Oceń pomorskich posłów i senatorów

Bogdan Lis należy do tych parlamentarzystów, którym obecna agresja w polityce się nie podoba. W październiku 2010 roku, podczas spotkania z prezydentem Bronisławem Komorowskim, wyszedł z inicjatywą opracowania projektu uchwały sejmowej potępiającej agresywne zachowania w polityce. Na przegłosowanie tego projektu nie zgodzili się posłowie PiS. Więc projekt nie przeszedł. Wywołał on jednak sejmową dyskusję. Jej efektem była decyzja o podjęciu prac nad kodeksem etyki poselskiej. Lis bierze udział w tych pracach.

Dziś mówi: - Jeśli kodeks zostanie przyjęty, to marszałek Sejmu będzie miał prawo ogłoszenia czegoś w rodzaju publicznej anatemy politycznej. W tej kadencji Bogdan Lis ponad 70 razy zabierał głos na forum parlamentu. W ostatnich miesiącach m.in. w sprawie wniosku o wotum nieufności dla ministra finansów Jacka Rostowskiego. W swoim wystąpieniu zwracał się do ministra Rostowskiego tak: "Otóż wiele razy z tej mównicy mówił pan o zielonej wyspie, o tym, jaką mamy dobrą sytuację ekonomiczną. Ale decyzje, które są podejmowane, świadczą o tym, że sytuacja nie jest taka różowa. Te decyzje są charakterystyczne dla sytuacji, która nie jest dobra i chodzi nie tylko o OFE, o VAT, ale także o szereg innych rzeczy".

Poseł zabierał też głos w sprawie głośnej i kontrowersyjnej publikacji pracy magisterskiej Pawła Zyzaka pt. "Lech Wałęsa - idea i historia". Stwierdził w swoim oświadczeniu, że jest zażenowany tą publikacją. Że kompromitują ją błędy warsztatowe młodego historyka, który zdaje się nie odróżniać plotek od wiarygodnych źródeł historycznych i nie potrafi się zdobyć na elementarny obiektywizm. "Oburza nas fakt, że praca magisterska napisana na powszechnie szanowanej uczelni narusza w sposób podły dobra osobiste Lecha Wałęsy, żyjącego symbolu polskich przemian, najbardziej rozpoznawalnego dziś Polaka na świecie".

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Żal mi projektu pod nazwą LiD
Z posłem Bogdanem Lisem rozmawia Ryszarda Wojciechowska

Wielu posłów pracuje bardzo mocno nad tym, żeby być widocznym w mediach. A Pan wydaje się być raczej medialnie wycofany.
Nie należę do tych, którzy skaczą komuś do gardła. Zajmowałem się w Sejmie merytorycznymi problemami, a nie wydumanymi. Funkcjonowałem w dwóch ważnych komisjach: Gospodarki oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. A tam nie ma miejsca na tłuczenie się po głowach.

Nic dziwnego, że ten Pana medialny wizerunek ostatnich lat sprowadza się głównie do protestu w związku z wyborem nowego szefa ECS. Przebolał Pan już tę stratę?
Sprawa z ECS zupełnie nie wiąże się z pracą posła. Gdybym nim nie był, zareagowałbym tak samo. Nie chcę nikomu rzucać kłód po nogi, ale kiedy patrzę na zapowiedzi tegorocznych obchodów rocznicy "S", zastanawiam się, czy jestem człowiekiem, który ma tak wyostrzony wzrok, że wiele widzi, czy po prostu jestem ślepy i nie widzę tego, co widzą inni.

Można odnieść wrażenie, że był Pan takim partyjnym wędrownikiem w ostatnich latach. Partia Demokratyczna, potem SD. Teraz jest Pan posłem niezrzeszonym.
Jestem posłem niezrzeszonym, bo takie są regulaminowe wymogi. Ale nie zgodzę się z tym, że partyjnie wędruję. Jeśli pani przejrzy mój życiorys, zobaczy, że jestem w tym przypadku dość stabilny. Stronnictwo Demokratyczne to moja druga partia od 1989 roku. Co prawda najpierw była Unia Wolności, ale Partia Demokratyczna, w której się znalazłem, była jej kontynuatorką.

A te cztery lata w Sejmie jak Pan ocenia?
Trochę jako straconą szansę.

Stracona szansa?
Tak. Dlatego że ja wchodziłem do parlamentu, będąc w koalicji LiD.

Która się rozpadła po paru miesiącach.
Nie rozpadła się, tylko została rozwiązana przez Sojusz Lewicy Demokratycznej. Gdyby nadal funkcjonowała, a było w niej wielu mądrych ludzi, to przypuszczam, że teraz mielibyśmy 25 procent poparcia, a może i więcej. Bo my się bardzo korzystnie odbijaliśmy na tle tego, co się teraz w polskiej polityce dzieje. Moim zdaniem, rozwiązanie tej koalicji było wielkim błędem.

Czyli LiD Panu żal.
Żal mi tego projektu politycznego. Nie wiem, czy on by się nadal tak nazywał, może inaczej. Ale to był pomysł, który mógł stać się alternatywą dla kłótni, swarów, tej jatki, którą mamy na co dzień. Tam ludzie będący z różnych stron potrafili się porozumieć. Przynajmniej na początku tak to wyglądało.

Wybiera się Pan teraz do Senatu. Ale Pan miał już senackie doświadczenie przed laty. I postanowił dać sobie spokój z polityką.
W 1989 roku nie chciałem kandydować do Sejmu, ponieważ on nie był jeszcze dla mnie demokratycznie wybierany. To był Sejm kontraktowy. Zgodziłem się więc kandydować do Senatu, wybieranego w wyborach demokratycznych. Naciskano na mnie, żebym kandydował.

A teraz?
Teraz scena polityczna jest tak ukształtowana, że jeżeli chciałbym funkcjonować w Sejmie, musiałbym wstąpić do partii, która wejdzie do Sejmu. Ale żadna z tych partii mi nie odpowiada. Podjąłem więc decyzję o starcie do Senatu.

Wszystko o tegorocznych wyborach parlamentarnych

Jedna z legend Solidarności
Bogdan Lis - polityk, działacz podziemnej Solidarności, senator I kadencji w latach 1989-1991, radny Sejmiku Województwa Pomorskiego, poseł na Sejm VI kadencji, członek Stronnictwa Demokratycznego.
Urodzony 10 listopada 1952 roku w Gdańsku. W 1969 roku ukończył przyzakładową Szkołę Mechanizatorów Sprzętu Przeładunkowego.
W latach 1970-1971 pracował w gdańskim porcie jako operator sprzętu.
Uczestnik wydarzeń Grudnia'70., więziony po nich. Od 1972 roku pracował jako nastawiacz obrabiarek w firmie Elmor.

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych, na krótko, był członkiem PZPR. Od 1978 roku współpracował z Komitetem Założycielskim Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża.
W 1980 roku organizował w Elmorze strajk. Był też członkiem Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego NSZZ Solidarność w gdańskiej stoczni.
W latach 1980-1981 był wiceprzewodniczącym zarządu regionu NSZZ Solidarność w Gdańsku i członkiem Komisji Krajowej "S".

W stanie wojennym zdołał uniknąć internowania i działał w podziemnych strukturach Solidarności.
Dwukrotnie aresztowany, odsiedział w sumie dwa lata. Uczestnik obrad Okrągłego Stołu.
W 2006 roku Bogdan Lis został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Oceń pomorskich posłów i senatorów

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie