18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Wspomnienia Danuty Wałęsy to historia domowa [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Redakcja
Liczył się ze mną do pewnego czasu. Teraz już się nie liczy". "Nigdy chyba nie kupił mi kwiatów, ot tak, spontanicznie". "On wtedy, już w latach siedemdziesiątych, poświęcił swoją rodzinę (...). "My faktycznie od 1980 r. nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą o swoich pragnieniach". "Długo byłam uzależniona od męża, on miał nade mną władzę uczuciową".

Kiedy tylko do mediów trafił tekst wspomnień Danuty Wałęsy z podobnymi, gorzkimi zdaniami o jej małżeństwie z Lechem Wałęsą, w tabloidalnych mediach gruchnęła wieść, że Wałęsowie się rozchodzą. Tak na pewno nie będzie - Lech Wałęsa już zdążył ogłosić, że katolicka wiara by im na to nie pozwoliła. Ale skoro tylko katolicka wiara jest przeszkodą, a nie więź z żoną, mówi to właśnie, że z tą więzią jest krucho. "Marzenia i tajemnice" Danuty Wałęsy rzeczywiście pokazują, jak się to dokonało, jak w małżeństwie Danuty i Lecha Wałęsów powstawały dwa oddzielne światy. Ale książka wcale nie jest tylko o tym. To kawałek najnowszej historii Polski, opowiedziany z perspektywy, z której bardzo rzadko jest ona pokazywana.

Danuta Wałęsa: Lubię być pół kroku z tyłu

Historia ta zaczyna się w dniu, w którym młoda dziewczyna, mieszkająca na wsi, gdzie chodziło się do wygódki za stodołą, a wieczorami siedziało przy lampie naftowej (przynajmniej we wczesnym dzieciństwie), z jedną tylko tekturową walizeczką przyjeżdża do Gdańska. Mieszka kątem u rodziny i zaczepia się w kwiaciarni, gdzie pewnego dnia młody mężczyzna wymienił u niej pieniądze. Pojawił się nazajutrz, a po roku z tym trochę zagadkowym młodym mężczyzną Danuta Gołoś bierze ślub.

Jest rok 1969. Dopiero za rok wydarzy się Grudzień 70 i w jej życiu pojawi się "ta cholerna polityka". Na razie wszystko biegnie takim samym torem, jak u wszystkich robotniczych rodzin w siermiężnej, komunistycznej Polsce. Mieszkali w różnych klitkach, biedowali, ale Danuta Wałęsowa wspomina to jako szczęśliwy czas w jej życiu. Jeśli pojawił się jakiś powód do kobiecych łez, to może tylko wtedy, gdy z okna szpitala przy Klinicznej pokazała mężowi ich pierwsze dziecko, syna Bogdana, a mąż jakoś nie wyglądał na uszczęśliwionego. "Gdy poszedł, a ja wróciłam na salę, wydaje mi się, że się rozpłakałam" - wspomina. Poza tym życie biegło zwyczajnie, normalnie, jak u wszystkich. O ile oczywiście życie w tak upokarzającej biedzie końca lat 60. można nazwać normalnym.

Grudzień 1970 r. naruszył to ich wspólne życie, ale jeszcze go nie zburzył. Choć już wtedy pojawia się między Danutą i Lechem osobność, która naznaczyła resztę ich wspólnego życia. "Nigdy mi nie mówił, jak go traktowali na komendzie, o co pytali" - opowiada Danuta Wałęsa, jak wyglądał powrót do domu jej męża, kiedy po paru dniach po wydarzeniach grudniowych został przez milicję zwolniony do domu. Zwolennicy teorii, że to wtedy Wałęsa uwikłał się w jakiś rodzaj kontaktów z SB, nie znajdą we wspomnieniach jego żony żadnej pożywki dla swoich podejrzeń. "Nigdy nie rozmawiał ze mną na tematy polityczne. Nigdy mi niczego nie wyjaśniał" - opowiada Danuta. Ale wtedy jeszcze nie powstały dwa całkiem oddzielone od siebie światy męża i żony. To stało się trochę później.

Danuta Wałęsa zdradza swoje sekrety. Rozmowa z Piotrem Adamowiczem, dziennikarzem, który opracował autobiografię byłej prezydentowej

Najcięższą próbą dla małżeńskiej relacji Wałęsów, tak jak to przynajmniej widać we wspomnieniach Danuty Wałęsowej, był Sierpień 1980 roku. Nie sam strajk w stoczni jeszcze, bo Danuta wspomina go jako niezwykłą atmosferę, która wtedy panowała w mieście, i także w samej stoczni, gdzie odwiedzała swego męża. Dopiero posierpniowa gorączka, tworzenie Solidarności i nieustanne przepychanki z władzą były tym czasem, kiedy w domu Wałęsów coś pękło. "Wraz z Sierpniem wszystko się rozprysło, nasze gniazdko się rozerwało - wspomina Danuta Wałęsowa. Przeżywałam to bardzo, obawiałam się, że coś w moim, w naszym życiu przemija. Ogromnie tego żałowałam, czułam i wiedziałam, że już nigdy nie będziemy prowadzili życia dla siebie".

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Po jakimś czasie, gdy ich dom został zamieniony w związkowe biuro, zrobiła karczemną awanturę, po której polityczne narady i posiedzenia przeniosły się do siedziby Związku. Ale męża w ten sposób nie odzyskała. Czuła, że go bezpowrotnie traci i że z całą swoją troską o dom i dzieci ląduje na jakimś marginesie. "Coś pękło, coś się rozlało, podobnie jak wylane mleko, kiedy plama robi się większa, coraz większa. Tak, ja stałam się plamą w tym wszystkim. Byłam plamą, której nikt nie zauważał. Nikt, łącznie z mężem, nie brał mnie pod uwagę, tak jak ja nie brałam pod uwagę moich dzieci" - opowiada.

Karnawał Solidarności, radosne narodowe święto, Danuta wspomina więc jako początek swojej udręki. Jej "Marzenia i tajemnice" pokazują drugą, ukrytą na ogół, domową historię, rewers historii oficjalnej, tej, która trafia do podręczników. Kiedy myślimy o cenie, jaką zapłaciliśmy za odzyskaną wolność, myślimy na ogół o ludziach siedzących w więzieniu, o ofiarach stanu wojennego, o pałowanych przez ZOMO uczestnikach manifestacji. Ale każdy z tych trzymanych w więzieniu, zastrzelonych czy pałowanych miał swój dom, czekające w nich matki czy narzeczone albo dzieci. Niby to wiemy, ale tracimy z oczu. Autobiografia Danuty Wałęsy przypomina o tym wymiarze przeszłości i uświadamia, jaką czasami w tej domowej historii płacono cenę.

Danuta Wałęsa: Lubię być pół kroku z tyłu

Nie znaczy to wcale, że Danuta Wałęsa rozczula się nad swoimi trudnymi doświadczeniami. "Nigdy się nie żaliłam, zawsze byłam niczym siekiera" - deklaruje. "Pomyślałem sobie, że ma power" - potwierdza to od drugiej strony jeden z esbeków, którzy w latach 80. prowadzili całodobową obserwację domu Wałęsów (jego opowieść znalazła się w dodatku do książki, razem ze wspomnieniami innych osób). Czym musiało być dla Danuty Wałęsowej prowadzenie domu i opieka nad pojawiającymi się kolejno dziećmi (przypomnę: ósemka...) widać nie po tym, co mówi, tylko po zdarzeniach, o których ledwie wspomina. Zapaść tuż przed urodzeniem Ani, jeszcze gorsza zapaść na wiosnę 1981 roku, kiedy ledwo zdążyła przed tym, zanim straciła przytomność, zadzwonić na pogotowie. Więcej o tych omdleniach mówi w swoich wspomnieniach Bożena Rybicka-Grzywaczewska. Jeszcze więcej o tym, w jakim napięciu żyła przez całe lata 80., mówią wspomnienia najstarszych dzieci, pamiętających krzyki i płacz mamy po najściach esbeków, czy zreprodukowane w książce milicyjne meldunki, z dosłownie przytoczonymi wiązankami wyzwisk, jakie na głowy esbeków rzucała Danuta Wałęsowa. Choć na ogół znosiła wszystkie te sytuacje z niesamowitym spokojem.

Można się domyślać, że w tym naprawdę heroicznym, choć przyjmowanym jako naturalne, poświęceniu ("nigdy nie myślałam o sobie, żyłam jedynie dla męża i dla dzieci") bolesne było zawsze niedostrzeganie tego poświęcenia przez innych ludzi, a męża zwłaszcza. "Chciałabym być zauważona przez pięć minut na dobę. To mi wystarczy!" - wyznaje. Początkiem jej wyzwalania się z tego rodzaju emocjonalnej zależności była uroczystość wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla, przyznanej Wałęsie w 1983 roku. Do Oslo pojechała Danuta (o pomyśle dowiedziała się zresztą od dziennikarza, a nie od męża...), a to, jak znakomicie przeszła przez tę próbę, dało jej po raz pierwszy poczucie własnej wartości. "Już nigdy czegoś podobnego nie przeżyłam, nie doznałam takiego dowartościowania własnej osoby i jeśli można tak powiedzieć, mojego ja" - mówi. Ale dodaje, że w Oslo odbierała noblowski dyplom już nie tylko jako żona Lecha Wałęsy, lecz jako "Danuta, kobieta Polka". To rzeczywiście był początek emancypacji.

"Marzenia i tajemnice" mogłyby właściwie nosić taki sam tytuł, jak wspomnienia Lecha Wałęsy, czyli "Drogi do wolności". Tyle że Wałęsa przedstawia historię publiczną (żona w jego wspomnieniach prawie się nie pojawia...), a Danuta Wałęsa - historię domową. Bez tej drugiej nie byłoby pierwszej. "Teraz, po latach, myślę, że miał we mnie jakby tarczę, opokę" - pisze o swoim mężu. Potwierdzają to jej dzieci, a także ci, którzy obserwowali dom Wałęsów z bliska przez te lata.

Chciałoby się, żeby historia publiczna i domowa zeszły się dziś na nowo, i w życiu państwa Wałęsów, i w polskim życiu. Ale nie jest to takie proste. Za ostatni etap ich małżeństwa, już po prezydenturze Wałęsy i po przegranych przez niego wyborach Danuta Wałęsa wystawia sobie ledwie trójkę. Ceną za wyemancypowanie się jest bowiem życiowa samotność. "Pewne sprawy nie potoczyły się tak, jakbym chciała - przyznaje w zakończeniu książki. - Po prostu jestem samotna. Lecz ja Danuta jestem szczęśliwa. Poradziłam sobie. Mimo że jestem samotna, czuję się z tym dobrze, gdyż mam swoje życie".

Skąd ta samotność? Mąż dawne życie publiczne, wiece i przemówienia, zrekompensował sobie internetem. Kiedyś zaproponował nawet żonie, że w domu rozmawiać będą ze sobą... przez Skype. "Mam prawo nienawidzić komputera" - komentuje Wałęsowa.

Wbrew wrzawie, jaka towarzyszyć będzie wydaniu wspomnień Danuty Wałęsy, nie wydaje mi się, żeby chciała ona swoją książką przypieczętować nieformalną separację małżeństwa. Jest, wydaje mi się, dokładnie na odwrót. Chociaż siedzenie obok w jednej kościelnej ławce z mężem jest dziś powodem cierpienia, Danuta Wałęsa, niczym polska Penelopa, nadal czeka na swojego męża. Marzycielka, którą z rodzinnej wsi marzenia zaprowadziły w szeroki świat, dziś marzy o tym, "że mąż i ojciec do nas powróci". I właśnie tym marzeniem dzieli się z czytelnikami na koniec swych wspomnień.

Takie marzenie po tym wszystkim? Ów esbek miał rację. Danuta Wałęsa ma niesamowity power...

Jarosław Zalesiński

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Ignaś

Brawo przedmówczynie - Lilka i Wiola.
Mam dokładnie takie samo zdanie - zaznaczam - po przeczytaniu książki.

Polecam film na YouTube, który niedowiarkom wiele wyjaśni i nie pozostawi złudzeń:
h******www.youtube.com/watch?v=cXnXmttUlEA

Bolek i Lolek w jednym stali domu...:(

W
Wiola

Pan Wałęsa w trakcie trwania strajku otrzymał mieszkanie w Gdańsku o powierzchni 136 m2.
W porównaniu z Ojcem Popiełuszko - Wałęsa chyba był groźniejszy dla Systemu.
I co, tak mu mieszkanie dają a Popiełuszkę bestialsko modują?
No gdzie tu sens.
To był "ich" człowiek i tyle....

Prosze wnikliwe czytac tekst.
A historyków IPN, P. Gontarczyka i P. Cenckiewicza - należałoby za nagonkę przeprosić.
Pani Danuta swymi wspomnieniami idealnie potwierdza współpracę Pana Wałęsy z Bezpieką.

Smutno mi Boże....

L
Lilka

Wystarczy wnikliwie z analizą czytać książkę a sprawa współpracy z SB wychodzi jak na tacy.
Pierwsza z brzegu sprawa - wygrane w totolotka - częste i bardzo wysokie (zakup telewizora, pralki itd.) - kiedy wg dokumentów IPN w tym czasie pobierał pieniądze za donosy, kwitując je podpisami.
Polecam film "Plusy dodatnie, plusy ujemne".
Tu strajk w pełni a Bolkowi dają trzy pokojowe mieszkanie... Ręce opadają.

Brawo Pani danko. Tak jak Pani obnarzyła kłamstwa męża, to żaden historyk IPN-u nie był w stanie.
Oliwa zawsze sprawiedliwa, choćby po latach.......

ż
żelek

on był kukiełką w rękach mądrzejszych od tego prostaka, a nie walczącym patriotą, więc o walce tu nie ma mowy.

b
brum

nadzieja - matka głupich. Ja nie mam złudzeń, że najciekawszych "tajemnic" nie ujawniła z obawy przed kompromitacją, ale całe szczęście, że już i tak wyszło na jaw, że Bolek jest jeden i bynajmniej nie mówię o tym Bolku z bajki dla dzieci.

B
Bolek

Ta promocja książki jest nie na miejscu, to tak jakby promować Sbeka. Mało nakradzione zostało, że jeszcze kasy trzeba?

a
awanturnik

Bardzo dobra książka historyczna.

j
ja

Czesto ci Wielcy Ludzie nie sa znowu tacy swieci, ani niezwykli.Ksiazki nie znam,ale tak ogolnie ujmujac sprawe.Kazdy ma prawo do swoich opinii,a czy krzywdzace?Nie tak powinno sie to odbierac.To jej prawo,znala kogos ,moze sie nam nie podobac, co o kims sadzi Pani Danuta, ale trzeba uszanowac jej zdanie.Napisz ksiazke i zbij jej argumenty.Jak bys np za Stalina wyrazil taka opinie,jak teraz ,to awans murowany,a pani Danusia idzie siedziec. Wielu ludzi w Polsce siedzialo,w tym jej maz,zeby kazdy mogl sie wypowiedziec swobodnie.Jakze szybko ci, ktorzy masja buzie pelne sloganow o wolnosci i uwazaja sie za kombatantow NSZZ"Solidarnosc" najchetniej zamkneliby geby wszystkim, ktorzy sie znimi nie zgadzaja, a na dokladke wsadzili ich do karceru,zeby sie nie denerwowac opiniami odbiegajacymi od ich widzimisie.Kompletni idioci i slepcuy ,totalitarni durnie. To jest moje zdanie-o to walczyl Walesa, by zapanowala wolnosc slowa.

M

Mam nadzieję, że mój komentarz pośród tych wszystkich obok jakoś się odróżni.
Otóż powiem tak: ta książka za lat wiele będzie historycznym rarytasem. Pani Wałęsa ma prawo pisać, co chce, a jak ktoś nie chce czytać, niech nie czyta. To literatura faktu, już historyczna.
Nakład znika z księgarni w błyskawicznym tempie, inteligenci z bożej łaski plują na ta książeczkę, a ona się obroni, bo jest dokładnie tym.. czym jest.
I niczym więcej.
Gratuluję Pani, Pani Wałęsa.

n
nieznajoma

ŻAL ŚCISKA ZA PUPĘ ŻE KOBIECIE ZE WSI SIĘ UDAŁO , I BARDZO DOBRZE ,BO TO Z POLSKIEJ WSI ,A NIE PRZYWIEZIONY W TECZCE WYKSZTAŁCONY PAJAC ZA RODZICÓW PIENIĄDZE.NIGDY NA WAŁĘSĘ NIE GŁOSOWAŁAM .ALE JAK MOŻNA PISAĆ TAKIE BZDURY .A pani Walentynowicz powinna bawić wnuki ,a nie bawić się w sprawiedliwość i łazić tam gdzie jej nie chcieli.A Jankowski to kto ksiądz,który obwiesza się złotem,ma limuzyny,a gdzie skromność jak przystało na księdza co?. Brawo pani Danko ,niech pani wykorzysta swoje pięć minut,a co .

K
Ktos

I coś Ty narobiła? Przecież każdy wie co było. Już trochę ucichło a Ty znowu rozdrapałaś. Czy chociaż Lechu czyta te wpisy? Jeśli tak to jak można z tym żyć? Z tym co się zrobiło kiedyś . Z krzywdą A .Walentynowicz, z kłamstwami ,z tym płotem przez który motorówk a przeskoczył Twój "wielki mąż'", z lekceważeniem ludzi, którzy zrobili go tym, kim został. Ja bym nie potrafił...

n
nik

miejmy nadzieję, że to szczera prawda

z
zyczliwy

Szkoda, że Pani tak potraktowała ks. Prałata Jankowskiego.
Szybko Pani zapomniala o opierku na plebanii dla calej Pani rodziny.
Smutne to.

A
Ambasada Prusakow

Przypominam, ze na poczatku kadencji prezydenckiej pana Prezydenta Walesy, niektorzy tzw. wybitni naukowcy od nauk historycznych a jednoczesnie o pogladach konserwatywno-monarchistycznych zaproponowali wybor pana Walesy na Krola Polski co opisal pan Jerzy Urban w swym Tygodniku NIET a pozniej jakos sprawa upadla. Ten pomysl wcale nie byl az taki glupawy gdyz jak kazdy wie z nauki historii Madry Wladca Absolutny jakim bywali niektorzy Krolowie przyniosl wiecej korzysci swemu Narodowi niz wybrany demokratycznie na Prezydenta jakis kmiotek, bez wyrazu a przeciez Polacy o maly wlos a nie wybrali by na swego Panaprezydenta niejakiego Stana Tyminskiego. I gdyby tak sie stalo a wowczas stac sie moglo püraktycznie wszystko gdyz Narod byl zaczadzony i oszolomiony po wyzwoleniu spod sowieckiej okupacji to mielibysmy ladna Krolowa gdyz czego jak czego ale urody to pani Danucie nie mozna odmowic. Natomiast co do zachowania swego meza w swym malzenstwie to przeciez jak kazdy wie nie zachowywal sie on jakos specjalnie inaczej niz inni mezowie swych zony w tych czasach a wiec chlanie po katach z kolegami z fabryki, przepijanie pieniedzy z wyplaty, jakies dorazne kontakty z chetnymi i gotowymi Niewiastami, brak pomocyx Zonie w domu przy bachorach, sprzataniu, gotowaniu, prasowaniu. Pan Walesa tu na tle milionow innych mezow i tak byl wzorem gdyz inni to nie dosc, ze chleli jak ruscy to jeszcze bili, wyzywali, zniewazali i z chalupy wypedzywali wraz z bachorami jak przyszlo im do schlanego lba zaprowadzic pruski Ordnung w chalupie.

T
Tomasz

Wybrał się na jarmark Wałęsa z Danką. Nagle zaaferowana Danka woła:
- Ty patrz jakie włochate jajka!
- Aleś ty głupia! To nie jajka to kiwi, z tego pastę do butów robią.

Dodaj ogłoszenie