Wielu pomorskich posłów i senatorów na liście nieobecnych w czasie zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
W czwartek Andrzej Duda zostanie zaprzysiężony na swoją drugą kadencję prezydenta RP. fot. adam jankowski / polska press
Spora grupa pomorskich parlamentarzystów dołączy do listy nieobecnych na zaprzysiężeniu prezydenta Andrzeja Dudy. Niektórzy, jak senatorowie Sławomir Rybicki i Leszek Czarnobaj, tłumaczą, że to efekt oceny poprzedniej kadencji obecnej głowy państwa i prezydenckich wyborów. Beata Maciejewska z Lewicy i Artur Dziambor z Konfederacji zapowiadają swoją obecność na zaprzysiężeniu mimo, że Andrzej Duda nie jest ich wymarzonym prezydentem.

Moralnymi i politycznymi powodami tłumaczą swoją nieobecność na zaprzysiężeniu prezydenta Andrzeja Dudy senatorowie Koalicji Obywatelskiej Leszek Czarnobaj i Sławomir Rybicki.

Zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy. Kto się nie wybiera?

- Nie idę na zaprzysiężenie na znak protestu przeciw łamaniu praworządności i urąganiu Konstytucji. Wybory, w których wybrany został Andrzej Duda, nie zostały sfałszowane, ale bez wątpienia nie były uczciwe - podkreśla Sławomir Rybicki. - Przeprowadzono je w warunkach urągających Konstytucji. Ich ważność uznała Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która wg uprawnionych Izb Sądu Najwyższego nie ma statusu sądu, a osoby, które wydały w sprawie wyborów orzeczenie, nie mają statusu sędziego. Zaprzysiężenie powinno być świętem demokracji, a to dzisiejsze nie będzie miało z nim nic wspólnego.

Czytaj także

- Jeżeli komuś nie przeszkadza to, co robił prezydent Andrzej Duda przez ostatnie pięć lat, co robił wspierany przez jego rząd PiS, może w takim wydarzeniu uczestniczyć. Ja nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby. Uważam, że zaprzysiężenie poprzedzały działania niezgodne z konstytucją, nie mające nic wspólnego z równością wyborów - zaznacza Leszek Czarnobaj.

- Nie wezmę udziału w zaprzysiężeniu – mówi stanowczo poseł Marek Biernacki z Koalicji Polskiej. - Z jednej strony mamy zagrożenie epidemiczne, z drugiej mam poważne, konstytucyjne wątpliwości co do przeprowadzania wyborów w tym czasie. Nałożenie się tych dwóch spraw, powoduje, że nie wybieram się w czwartek do Sejmu. Pewnie zrobił bym to, gdyby było normalne posiedzenie, z zachowaniem większych środków ostrożności.

Dodajmy, że w środę 5 sierpnia po południu Koalicja Obywatelska podjęła decyzję o tym, że na obrady Zgromadzenia Narodowego w czasie zaprzysiężenia prezydenta wyśle małą reprezentację parlamentarzystów, pod przewodnictwem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Tomasza Grodzkiego. Nie będzie w niej ani Agnieszki Pomaskiej, ani Tadeusza Aziewicza (prosi, by tej absencji nie nazywać bojkotem).

- Mam mieszane uczucia. Z jednej strony zagrożenie koronawirusem uważam za realne, a obradowanie w gronie ponad 500 osób w jednej sali jest sprzeczne z wszystkimi dotychczasowymi zasadami obowiązującymi w Sejmie RP, z drugiej, nie mam szczególnej potrzeby uczestniczenia w tym wydarzeniu. Zbyt dobrze pamiętam dzielenie Polaków i złe emocje wzbudzane w kampanii Andrzeja Dudy oraz jego stosunek do Konstytucji, na którą przysięgał. Niezależnie od tego uznaję wynik wyborów. Podważanie legitymacji Andrzeja Dudy do sprawowania urzędu niosłoby ze sobą zbyt poważne skutki dla państwa – mówi Aziewicz.

Zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy. Którzy parlamentarzyści z Pomorza pojadą do Warszawy?

Artur Dziambor z Konfederacji określa zapowiadane absencje niektórych parlamentarzystów mianem „niepoważnego zachowania” - ale jak zaznacza – jeśli wynikają one z pobudek czysto politycznych.

- Są inne miejsca, gdzie można okazywać swoje niezadowolenie z polityki prezydenta i rządu – komentuje poseł z Gdyni. - W wielu kwestiach nie zgadzam się z Andrzejem Dudą, nie jest moim wymarzonym prezydentem, od 5 lat krytykuję każdy zły ruch z jego strony, natomiast jako legalista i propaństwowiec nie zamierzam krytykować werdyktu społeczeństwa. Wybieram się do Warszawy i mam nadzieje, że pani marszałek Witek wpuści mnie do Sejmu.

Na zaprzysiężeniu, bez względu na decyzję władz swojego klubu, pojawi się posłanka Lewicy Beata Maciejewska. - To nie znaczy, że Andrzeja Dudę popieram. Do wyborów, które wygrał, mamy zastrzeżenia, ale ich wynik uznajemy. Z szacunku dla wyborców, dla urzędu i parlamentu, na zaprzysiężeniu będę - tłumaczy.

Nad uczestnictwem w zaprzysiężeniu zastanawia się poseł Lewicy Marek Rutka.

- To decyzja trudna, bo z jednej strony trzeba mieć na względzie całą poprzednią kadencję prezydenta Dudy, który nie przestrzegał w bardzo wielu przypadkach Konstytucji, na którą będzie przysięgał oraz sam przebieg niedawnej kampanii i same wybory prezydenckie, które nie były równe dla wszystkich kandydatów - podkreśla Marek Rutka. - Na decyzję o udziale w uroczystości wpływ będą miały kwestie zdrowotne. Konfederacja zapowiedziała, że jej posłowie nie będą mieli maseczek, a przy takim skupieniu ryzyko zakażenia wzrośnie. Z drugiej strony mamy szacunek do obywateli, którzy na Andrzeja Dudę głosowali, szacunek do państwa i urzędu prezydenta. Nie jestem zwolennikiem pogłębiania podziałów polskiego społeczeństwa.

Czytaj także

Wg posła Rutki przedstawiciele wszystkich ugrupowań opozycyjnych są przed zaprzysiężeniem Andrzeja Dudy w trudnej sytuacji. Jego zdaniem, wyraźnym symbolem byłby bojkot zaprzysiężenia przez wszystkich przedstawicieli opozycji.

- Rozważaliśmy w klubie Lewicy różne warianty protestu w czasie spotkania Zgromadzenia Narodowego, np. uniesienie egzemplarzy Konstytucji. Marszałek Elżbieta Witek za podobne gesty zwyczajowo stosuje jednak finansowe kary - mówi.
W uroczystości nie weźmie udziału także inny senator KO, Ryszard Świlski, jednak w jego przypadku nie będą decydować względy polityczne i moralne. W ostatnich dniach miał styczność z senatorem Janem Libickim, u którego potwierdzono zakażenie COVID-19. Po tym spotkaniu sam zadzwonił do sanepidu i umówił się na badanie.

Wielu pomorskich posłów i senatorów na liście nieobecnych w ...

Oczywiście żadnych wątpliwości co do zaprzysiężenia Andrzeja Dudy nie mają politycy obozu rządzącego. Prezydencki minister Paweł Mucha oświadczył, że zapowiedzi bojkotu "wystawiają świadectwo osobom, które je formułują".

- Władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej należy do narodu. Naród jest suwerenem, z szacunku dla tego suwerena przedstawiciele narodu, jakimi są posłowie i senatorowie, powinni w takim Zgromadzeniu Narodowym uczestniczyć, jeżeli nie ma żadnych przeszkód. Natomiast żyjemy w wolnym demokratycznym państwie, każdy może sobie wystawić świadectwo - mówił Mucha w rozmowie z Polskim Radiem.

Teleporada w jeden dzień?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Go HD

I bardzo dobrze, to jest poniżej godności człowieka to co. Wyprawiał przez ostatnie 5 lat.

Dodaj ogłoszenie