Wielkanoc oczami przedszkolaków. Jak dzieci postrzegają święta? Rozmowa z przedszkolakami o przygotowaniach do Wielkanocy

Anna Kordunowska
Wielkanoc już czuć w naszych domach. W kuchni unosi się zapach białego barszczu i wędzonej wędliny, a dzieci przystrajają baziami koszyczek.

Tak, nastał ten dzień - mamy od rana sprzątają, gotują i pieką kolorowe ciasteczka, tatusiowie pucują tapicerkę w samochodzie, a dzieci? Dzieci z zaangażowaniem malują jaja i zdobią pisanki wymyślnymi wzorami, brudząc przy tym podłogę wcześniej starannie wyszorowaną przez mamusię. My - dorośli - nieco inaczej niż dzieci postrzegamy święta. One obserwują nasze zachowania i najczęściej ich po prostu nie rozumieją. Jedno jest pewne - mówią wszystko wprost i nie mają w zwyczaju owijania słów w bawełnę, zresztą sami już pewnie nieraz się o tym przekonaliście...

- Moja mama przed świętami biega po sklepie, sprząta, gotuje pycha potrawy. Ja pomagam mamusi i maluję jajka, i idę ze święconką czasami, i czasami jeszcze oglądam bajkę, i czasami nic nie robię. Tata, tata… a tata w sumie siedzi i ogląda wiadomości - powiedziała dziewczynka z grupy „starszaków”.
- Mój tata też! Wie pani? On zakochał się w telefonie! - ta odpowiedź całkowicie zbiła mnie z tropu.
- Ale mój tata pomaga mamie! Dobra, czasami tylko - dodał na obronę płci męskiej chłopiec. - Za to ja siedzę i oglądam bajki, hmm… lubię nic nie robić.

A po chwili na sali zagrzmiało. Każdy maluch miał coś do powiedzenia! Udało mi się jednak wydobyć sens z tej dziecięcej dyskusji - mamy spędzają święta w kuchni, dzieci czasami pomagają, a tatusiowie - cóż – zazwyczaj spędzają święta na… kanapie!

- No to prawda, tatusiowie mało pomagają. Jak ja będę miała męża, to będzie mi więcej pomagał, bo tatuś to tylko sport, sport i sport. Oczywiście tylko ogląda, bo żeby się gdzieś ruszyć? Pani zapomni - powiedziała mała mądralińska.

Porozmawialiśmy również o zającu. Teorii na temat tajemniczej postaci z długimi uszami było wiele, ale w jednej kwestii dzieci były zgodne - zajęcy, w przeciwieństwie do Mikołaja, jest więcej - jest jeden główny, a reszta mniejszych pomaga mu w skrupulatnym chowaniu prezentów.

- U nas w przedszkolu zając już był! - krzyknęła dziewczynka z grupy czterolatków. - Zostawił wskazówki, dzięki którym doszliśmy do skarbu.

Nie domyślicie się, co nim było. Sama również bym na to nie wpadła - glut dla każdego przedszkolaka! Zając poszedł z duchem czasu, podobno jest to teraz bardzo popularna zabawka. Nie miałam pojęcia, co to jest i jeden z przedszkolaków wyjął taki glut z woreczka. Trzeba przyznać, że zabawka ma całkiem ciekawą konsystencję...

- Ja od zająca chciałabym dostać takiego pieska na niby, nie takiego prawdziwego, ale na karmę – powiedziała dziewczynka z warkoczem do ramion.
- Ja też! Ja też! Tylko, że różowego - powiedziała inna.
- A ja bym chciała tą taką Barbie.
- A ja hot wheelsa.
- A ja takie duuuże klocki Lego, takie wie pani...
- A ja, a ja...

Prośbom nie było końca...
Prezenty swoją drogą, ale święta wielkanocne kojarzą się dzieciom jeszcze z jednym - śmigusem dyngusem! Na lany poniedziałek czekają wszystkie maluchy, które tradycyjnie przez cały dzień, mimo chłodu na dworze, oblewają się wodą.

- W zeszłym roku oblałem dziadka, nie był zły, też chciał mnie trochę oblać, ale mnie nie dogonił - powiedział prześmiewczo jeden z chłopców.
- Kiedyś mój kuzyn oblał rodziców wodą z wiadra - powiedział kolejny. - Ale ja zazwyczaj mam taki fajny pistolet, do którego wlewam wodę i wtedy się oblewamy. Jak jest zimno, robimy to w domu. Mama nie pozwala, ale za to u babci wszystko wolno.
- Najczęściej jest tak, że to chłopcy oblewają dziewczyny!
- Nieprawda! - zawołała dziewczynka. - To dziewczyny są lepsze w oblewaniu.
- No co ty? Chyba sobie żartujesz. Dziewczyny lepsze? - i zaczęła się mała sprzeczka między milusińskimi z Marsa a milusińskimi z Wenus. Oczywiście po chwili już żadna ze stron nie pamiętała, o którą prawdę tak właściwie walczy.

Od dzieci faktycznie możemy się wiele nauczyć. Może kobiety w czasie świąt, zamiast więcej czasu poświęcić dzieciom i mężowi, skupiają się zbyt mocno na tym, czy aby na pewno wszystkie okna są dobrze umyte, a z ciasta nie wyszedł zakalec? Za to panowie, cóż, może pora wstać z kanapy i razem z dziećmi przystroić pisanki, a żonie pomóc zrobić wielkanocny żur. Dzieci z pewnością pochwalą się wszystkim, kiedy wrócą po przerwie do przedszkola.

Wielkanocne jaja

Czarek, lat 5: Jajka się biorą od kur, które tworzą te jajka, ale nie mam pomysłu jak...
Marta. Lat 5: Wielkanoc, to są takie święta, w które przyjeżdża się do swoich krewnych, zając wtedy chowa jajka i się ich szuka.
Kornelia, lat 5: Na Wielkanoc maluje się jajka takie, a te jajka bierze się ze sklepu.
Gustaw, lat 5: Wielkanoc to jest tak, że się maluje wszystkie jajka, które ma się w domu i wtedy jest też śmigus-dyngus.
Zuzia, lat 6: Zajączek wielkanocny przynosi... no chyba jajka albo prezenty i chowa je w domku u dziadziusia. Ale ja wolę prezenty, bo zajączek musi się zastanowić, ale ja je wolę i już. Tak to przecież działa...

Matylda, lat 6: Jajka się biorą stąd, że... bo kura je taką specjalną karmę i wtedy w jej brzuszku robi się jajko i już.
Filip, lat 3: Wielkanoc, to jest taka długa nocka, gdzie się bardzo, bardzo długo śpi... Jest wielka...
Kuba, lat 5: Jajka się biorą od zająca wielkanocnego, bo on ma mamę, która jest kurą i tatę zajączka i wtedy on znosi pisanki ten zajączek. Ja widziałam taką bajkę i wiem.
Hania, lat 4: Wielkanoc jet wtedy, jak można oblewać mamę i tatę konewką.
Tosia, lat 5: Jajka bierze się ze wsi albo z rynku. Moja mama mówi, że ostatecznie można z Biedronki takie jajka pomalować, tylko nie wiem jaką farbą...

Zosia, lat 3: No jajka daje przecież kura, krowa mleko, a kogut budzi ludzi. Tak było na teatrze.
Zosia, lat 5: Wielkanoc, to jest święto Jezusa. Idzie się wtedy do kościoła i się modli.
Franek, lat 4: W Wielkanoc idzie się do kościoła i ksiądz tak mocno na nas kropi takim czymś, co leci z tego woda, ja to lubię, bo jest wtedy fajnie.
Czarek, lat 5: Idzie się do kościoła z takim koszyczkiem, w nim są różne rzeczy, na przykład baranek z cukru albo babeczka.
Dominik, lat 5: W Wielkanoc to się idzie do dziadka Seweryna i się je z nim razem świąteczne śniadanie. Wtedy jest nam wesoło.
Kasia, lat 3: Ja mam taki koszyczek z serwetka i tam kurczaczka takiego czekoladowego.
Kuba, lat 6: W kościele jest wielkie święto i wszyscy są uroczyście ubrani i głośno w kościele śpiewają, ja jeszcze nie umiem tak śpiewać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie