W Sopocie odsłonięto tablicę upamiętniającą ks. Kaczkowskiego [WIDEO, ZDJĘCIA]

Anna Mizera-Nowicka

Wideo

Zobacz galerię (8 zdjęć)
Blisko 300 mieszkańców Sopotu, Pucka i innych pomorskich miast wzięło udział we wtorkowej mszy świętej, w trakcie której odsłonięto i poświęcono tablice upamiętniające ks. Pawła Matulewicza i ks. Jana Kaczkowskiego.

- Ta msza święta jest zwieńczeniem rekolekcji, czasu zamyślenia, wsłuchiwania się w Słowo Boże i podejmowania próby nawrócenia. Ta msza wypada zarazem w dniu pierwszej rocznicy śmierci wywodzącego się z tej właśnie wspólnoty księdza Jana Kaczkowskiego, kapłana, bioetyka, założyciela puckiego hospicjum. Zgromadzeni wokół ołtarza pragniemy dziękować Bogu za dar jego osoby i za działa, które podejmował i rozwijał – mówił prowadzący mszę w kościele Św. Jerzego w Sopocie dziekan Marynarki Wojennej, ks. kmdr Zbigniew Rećko.

Choć kazanie wygłoszone przez misjonarza, ks. Jana Wójcika dotyczyło sytuacji mieszkańców Ukrainy, to on również wspominał ks. Kaczkowskiego, którego znał osobiście.

Na zakończenie wypowiedział się prezydent Sopotu.

- Sopot zawsze bogaty mądrością swoich mieszkańców. Mieszkali tu artyści, mieszkają naukowcy, ale i wspaniali księża – mówił Jacek Karnowski. – Dziś upamiętniamy dwóch wspaniałych kapłanów. Jeden był tutaj administratorem w ciężkich czasach, stalinizmu. W komunizmie przepracował tu ponad 50 lat. Drugi niezwykły człowiek, ksiądz Jan, który swoją mądrością, swoim życiem zadziwił wszystkich łącznie ze swoja rodziną. Nikt lepszy nie mógł się trafić czy to mieszkańcom Pucka czy Sopotu, ludziom młodym czy chorym. Dlatego warto, abyśmy o nich pamiętali.

Słów pochwały ks. Kaczkowskiemu nie szczędzili też wierni. - Przyjechałam, bo znałem księdza. Byliśmy w tej samej parafii. Trzymaliśmy się bardzo dobrze. Ja dziś jestem tam lektorem – mówił Mateusz z Pucka. - Chciałem tu być, bo wiem, że ksiądz to wyjątkowy człowiek, który zrobił wiele dobrego. Miał na mnie wpływ, jego słowa do mnie docierały. Jego wiara w Boga sprawiała, że był autentyczny, docierał do człowieka.

Pomorzanie chętnie wspominali spotkania z ks. Janem. - Ksiądz był kiedyś u mnie w domu na kolędzie. Chodziłam do niego do spowiedzi. To był naprawdę ksiądz z prawdziwego zdarzenia, jeden na milion. Taki ludzki, dobry. Można było do niego przyjść z każdą sprawą, nawet wieczorem - wyznawała Teresa Pelowska, wolontariusza z Puckiego Hospicjum.

- Ksiądz to był równy gość. Nie wywyższał się. Starał się pomóc. Np. pomógł mojemu sąsiadowi. „Wyprostował” go. Chłopak sobie teraz naprawdę dobrze radzi – dodawał pan Roman.

O zawiśnięcie tablicy upamiętniającej ks. Jana Kaczkowskiego starali się sami mieszkańcy, władze Sopotu oraz przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Sopotu. Ufundowana została ze zbiórki publicznej.

Poza tym w związku z rocznica śmierci Kaczkowskiego 8 kwietnia o godzinie 20.00, również w kościele Św. Jerzego odbędzie się uroczysty koncert, na którym wystąpią muzycy Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot. Zaprezentują utwory z repertuaru J. Brahmsa, G. H. Haendla i J. S. Bacha. Filharmonicy zagrają pod batutą maestro Wojciecha Rajskiego. Bilety można nabyć m.in. w Informacji Turystycznej przy Placu Zdrojowym 2.

Kapłana i bioetyka z Sopotu upamiętni również nowy tom „Rocznika Sopockiego”.

[email protected]

Czytaj też:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie