W rocznice morskich tragedii

    W rocznice morskich tragedii

    Szymon Szadurski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Złote Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski, przyznane przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, odebrały w sobotę w kościele morskim pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka w Gdyni rodziny ofiar katastrof statków "Busko Zdrój" i "Leros Strength".
    Uroczystość odbyła się krótko po mszy świętej w intencji zmarłych marynarzy, a jej data nie była przypadkowa. Właśnie mijają bowiem kolejne rocznice zatonięcia obu statków. Od tragicznych wydarzeń minęło wiele lat, ale katastrofy są przez rodziny polskich załóg rozpamiętywane do dziś. Wiele wdów po zmarłych marynarzach, przyjmując krzyże, które w imieniu prezydenta RP wręczał prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, miało łzy w oczach.

    Wysokie odznaczenia państwowe kobiety odbierały najczęściej w towarzystwie dzieci, a nawet wnuków zaginionych członków załóg. Prezydent Lech Kaczyński w specjalnym liście, skierowanym do wdów, nazwał ich mężów bohaterami, a pracę na morzu określił jako duże poświęcenie. - Pragnę dołączyć się do tych słów i złożyć na państwa ręce słowa szczególnego szacunku - powiedział Wojciech Szczurek po rozdaniu odznaczeń.

    - Śmierć ludzi na morzu przypomina nam, że morze bogaci, otwiera moc korzyści, jest jednak żywiołem, który czasami wystawia tragiczny rachunek. Ale zaginieni na morzu, bohaterowie, są w żywej pamięci nas wszystkich. - Uprzejmie dziękuję prezydentowi RP za piękny list i docenienie trudu pracy naszych mężów - mówiła w imieniu wszystkich wdów jedna z nich na zakończenie sobotniej uroczystości.

    - Dziękuję też duszpasterzowi ludzi morza, księdzu Edwardowi Praczowi, za to, że zawsze z jego strony możemy liczyć na słowa otuchy i pomocną dłoń. Hołd rodzinom zmarłych marynarzy oddała także w imieniu parlamentarzystów senator Dorota Arciszewska- Mielewczyk, której ojciec, Eugeniusz, był kapitanem na "Leros Strength".

    M/S "Busko Zdrój" zatonął 8 lutego 1985 r. podczas silnego sztormu na Morzu Północnym. Statek stracił stateczność, bo przesunął się wadliwie umocowany ładunek. Zginęło 24 członków załogi, uratować udało się jedynie radiooficera.

    Tragedia marynarzy z "Leros Strength" rozegrała się dokładnie 12 lat później, 8 lutego 1997 r. Cypryjski masowiec z Polakami na pokładzie przebywał wtedy w rejsie na Atlantyku, z Murmańska do Polski. W wybrzeży Norwegii załogę zaskoczył bardzo silny sztorm. Fale osiągały wysokość 6 metrów i w końcu zatopiły statek. Na dno poszło razem z nim 20 członków załogi.

    Najtragiczniejszy "Heweliusz"
    Katastrofy "Leros Strength" i "Buska Zdroju", choć pochłonęły tyle ofiar, nie są najstraszniejszymi wypadkami polskich marynarzy na morzu. Najbardziej tragiczny jest bilans zatonięcia promu "Jan Heweliusz", przed ponad 15 laty, podczas sztormu na Bałtyku. Życie straciło wtedy aż 55 osób, w tym członkowie polskiej załogi. Przyczyny tej tragedii do dziś budzą wiele kontrowersji.


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Odznaczenia

    E.Korzeniowska-Kozieł (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Jak to niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć, że inni też cierpią po nagłej śmierci swoich bliskich. Pani MiJoSz pisze, ze Jej Tata nie zobaczył wnuka, a mój brat nie widział jak dorastają jego 3...rozwiń całość

    Jak to niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć, że inni też cierpią po nagłej śmierci swoich bliskich. Pani MiJoSz pisze, ze Jej Tata nie zobaczył wnuka, a mój brat nie widział jak dorastają jego 3 małe córeczki, które osierocił.
    Nie zależy mi na medalach, ale chodziło tylko o zasadę - albo dajemy medale wszystkim , którzy zginęli w katastrofach morskich albo nikomuzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    JA RÓWNIEŻ JESTEM ZBULWERSOWANY !!!.

    J. Strzelbicki (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    "Czystym draństwem", można uznać fakt nie odznaczenia osób zmarłych na promie Jan Heweliusz. Sądzę że te osoby "wychowywały się na gorszym podwórku".
    Fakt że zmarły Andrzej Korzeniowski, walnie...rozwiń całość

    "Czystym draństwem", można uznać fakt nie odznaczenia osób zmarłych na promie Jan Heweliusz. Sądzę że te osoby "wychowywały się na gorszym podwórku".
    Fakt że zmarły Andrzej Korzeniowski, walnie się przyczynił, do uratowana innych osób, na władzach tego dziwnego "państewka", nie robi jakiegokolwiek znaczenia !!!.
    "kolega z gorszego podwórka"zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Odznaczenia

    MiJoSz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    Jest mi przykro, że na życie ludzkie patrzy się przez pryzmat odznaczeń. Jeżeli jest dla Pani tak bardzo ważne odznaczenie, to je oddam, nie potrzebuję tego, ani żadnego innego odznaczenia. Dla...rozwiń całość

    Jest mi przykro, że na życie ludzkie patrzy się przez pryzmat odznaczeń. Jeżeli jest dla Pani tak bardzo ważne odznaczenie, to je oddam, nie potrzebuję tego, ani żadnego innego odznaczenia. Dla mnie istotne, ważne jest to, że mój TATA NIE ŻYJE. Nic, (żadne odznaczenie) nie zwróci mi taty, mojemu pięcioletniemu synowi dziadka, którego nie miał możliwości poznać, który nie rozumie jeszcze, dlaczego palimy znicze na plaży, nad brzegiem morza. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dotyczy artykułu z Dziennika Bałtyckiego z dnia 9.02.2009.

    Elżbieta Korzeniowska-Kozieł (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

    Jest mi przykro, że dnia 7 lutego 2009r. odznaczeni przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego zostali tylko marynarze, którzy zginęli w katastrofie statków "Busko Zdrój" i "Leros Strenth".
    Mój brat...rozwiń całość

    Jest mi przykro, że dnia 7 lutego 2009r. odznaczeni przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego zostali tylko marynarze, którzy zginęli w katastrofie statków "Busko Zdrój" i "Leros Strenth".
    Mój brat zginął / w najtragiczniejszym po wojnie wypadku morskim/ na promie "Jan Heweliusz" i jestem zbulwersowana faktem dzielenia ofiar katastrof morskich na tych ważniejszych i mniej ważnych.
    Nie tak dawno, bo 14 stycznia była kolejna 16 już smutna rocznica w mojej rodzinie. Czyżby śmierć mojego brata i pozostałych osób z promu "Jan Heweliusz" była mniej tragiczna i mniej ważna niż śmierć wyróżnionych przez pana prezydenta RP członków załóg "Buska Zdroju" i "Leros Strength"?
    Nie rozumiem, dlaczego jedne ofiary otrzymują odznaczenia a o innych się zapomina. Czy fakt, że córką kapitana "Leros Strength" jest obecna senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk miał główne znaczenie przy organizowaniu tej uroczystości?

    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo