W Jastrzębiej Górze nie chcą Czeczenów

Piotr Niemkiewicz, Roman KościelniakZaktualizowano 
Czeczeni mają zamieszkać w ośrodku Uśmiech, który kupiła katowicka spółka Opal - twierdzą zaniepokojeni mieszkańcy Jastrzębiej Góry, którzy ślą, gdzie się da, swoje protesty. Teraz w piętrowym budynku trwa intensywny remont obiektu.

- Chcemy na nim zarabiać, dlatego przygotowujemy go na przyjęcie turystów - tłumaczy Sylwia Dyrbuś z Opala.

Jastrzębógorzanie nie dowierzają. Doszukali się, że Opal jest dużym deweloperem, który zarabia na handlu nieruchomościami.

- Obecność Czeczenów spowoduje, że ceny naszych pensjonatów i ziemi gwałtownie spadną, a wtedy będzie można je kupić za ułamek wartości - nie dowierza Krystyna Jaczewska.
Na Śląsku Opal prowadzi dwa ośrodki dla uchodźców: w Katowicach oraz Bytomiu. W Katowicach, jak przyznała przedstawicielka Opala, samorząd nie w pełni akceptuje istnienie tego ośrodka.

- Żadnych Czeczenów nie sprowadzimy do Jastrzębiej Góry - zapewnia Dyrbuś. - Nie wiem, skąd się wzięły takie plotki.

Jastrzębogórzanie o wszystkim dowiedzieli się pocztą pantoflową. I zawrzało.
- Na zebraniu z mieszkańcami nasz radny zapytał nas, czy to prawda - relacjonuje Krystyna Jaczewska, wówczas przewodnicząca samorządu mieszkańców. - Postawiliśmy oczy w słup.
Jaczewska zweryfikowała wiadomości u włodarza gminy, w której leży Jastrzębia Góra. - Zastępca burmistrza Władysławowa też przyznał, że słyszał podobne pogłoski - mówi. - Uznaliśmy, że trzeba zacząć działać.

Mieszkańcy zwołali zebranie, podczas którego spisali protest. Podpisało się pod nim 69 osób. Potem dołączyli kolejni.

- Użyjemy wszelkich środków w obronie naszej miejscowości - zapewniają mieszkańcy, którzy dokument z kompletem podpisów wysłali do burmistrza. Burmistrz przesłał dokument dalej: do starosty, wojewody, marszałka województwa oraz do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. A potem sam dołączył do apelu mieszkańców.

MSWiA odpowiedziało bardzo ogólne. Wiemy, że nic nie wiemy - mówią teraz w magistracie.
- Odpowiedź brzmiała: ani tak, ani nie - mówi wiceburmistrz Władysławowa Jacek Świdziński. - Tymczasem sprawy dalej toczą się swoim trybem, czyli remont ośrodka trwa.

Jastrzębógorzanie i ich samorządowcy tłumaczą, że boją się, iż obecność ok. 400 Czeczenów sprawi, że ich miejscowość stanie się niebezpieczna i przestaną przyjeżdżać tutaj turyści. W Jastrzębiej zameldowanych jest ok. tysiąca ludzi, z których na stałe mieszka ok. 850 osób: dzieci i dorosłych.

- Dla wielu z nas pensjonaty i domy wypoczynkowe to jedyne źródło zarobków - mówi Edwarda Hepek-Cymer, prezes Towarzystwa Miłośników Jastrzębiej Góry. - Z czego będziemy żyć, jak je utracimy?

Urząd do spraw Cudzoziemców odpowiedział nam, że w obecnie nie rozważa możliwości przeniesienia cudzoziemców z Katowic do ośrodka Uśmiech.

Będą protestować jak w Helu

Mieszkańcy Jastrzębiej Góry - jak mówią - walczą o swój byt i wizerunek gminy.
Liczą na to, że uda im się obronić kurort przed umieszczeniem tu ośrodka dla uchodźców, których obecność raczej nie przyniesie sławy miejscowości - jak twierdzą. Jastrzębogórzanie wierzą, że mogą w tej sprawie odnieść sukces, podobnie jak niedawno udało się to helanom, którzy nie dopuścili do utworzenia w mieście więzienia. Wówczas władze penitencjarne zmieniły plany na skutek szybkiej reakcji samorządu i mieszkańców.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie