Uczniowie z Pomorza nie radzą sobie z matematyką

Przemysław Zieliński
123rf
Uczniowie z Pomorza boją się zajęć z matematyki, bo jej nie rozumieją. Dlaczego część nauczycieli nie potrafi dzieciom przekazać wiedzy?

Badania przesiewowe na próbie blisko 500 uczniów, przeprowadzone przez Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną w Tczewie, dały sporo do myślenia nauczycielom matematyki i pedagogom z Pomorza. Okazało się, że wysoki lub bardzo wysoki stopień zagrożenia niepowodzeniem w nauce tego przedmiotu dotyczy aż 39 proc. uczniów, co trzeci z nich odczuwa strach przed matematyką, a aż 59 proc. nie lubiło jej już w gimnazjum. - Ci uczniowie powinni zostać otoczeni szczególną pomocą nauczycieli - podkreśla Brygida Giełdon z poradni.

Problemy w nauce „królowej nauk” nie zależą od poziomu inteligencji. Mają je także dzieci posiadające wskaźniki w normie, a nawet wyższe. Tymczasem dyskalkulia (genetyczne zaburzenie zdolności matematycznych) dotyczy zaledwie 1-1,5 proc. uczniów, co nie przeszkadza rodzicom w staraniach o potwierdzenie nieistniejącego zaburzenia u swoich pociech. - Dla naszych uczniów, ale też dla rodziców, matematyka często wiąże się ze sporym stresem - potwierdza Agnieszka Deptulska, matematyczka z Zespołu Szkół Budowlanych i Odzieżowych w Tczewie.

- W klasach I-III dzieci bawią się liczbami. „Tąpnięcie” następuję w klasie IV, a potem niechęć do matematyki już tylko postępuje - uważa Barbara Kamińska, pedagog w Zespole Szkół Ekonomicznych w Tczewie. Nie brakuje opinii, że wykreślenie matematyki z listy przedmiotów obowiązkowych na maturze i niedawny nagły powrót na egzamin dojrzałości były poważnym błędem. Najpierw trzeba było zmienić zasady nauki tego przedmiotu. - Czekamy na propozycje nauczycieli rozwiązania problemów uczniów - mówi wicestarosta Witold Sosnowski. - Postaramy się również znaleźć środki np. na zajęcia dodatkowe.

Więcej na ten temat przeczytasz w weekendowym (24,25.10.2015r.) papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" albo kupując e-wydanie gazety.

[email protected]

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maria
Tak jak moi poprzednicy-forumowicze z całą stanowczością stwierdzam, że brak zrozumienia matematyki wiąże się nieodłącznie ze zbytnim przeładowaniem programu i brakiem czasu na powtórzenia materiału przez daną klasę a także koniecznością nauczycieli do zmieszczenia się w czasie z danym tematem. Zreszta patrzac na całość programu szkolnego uważam, że bardziej powinno kłaść sie nacisk na naukę matematyki, języka polskiego i języków obcych a w późniejszym czasie na chemię, fizykę i przyrodę. Natomiast całkowicie brakuje czasu na nabycie umiejetności podczas zajęć praktyczno-technicznych, gdzie uczniowie swoje prace wykonują częściej w domu niż w szkole i gdzie zamiast nauczyć się praktycznych umiejętności czyli przysposobienia do potrzeb w życiu jak majsterkownia czy podstaw gotowania czas poświęcają na prace plastyczne. Program nauczania powinien ulec diametralnej zmianie tak na poziomie podstawowym i średnim , łącznie ze zlikwidowaniem gimnazjów a powołaniem większej ilości szkół zasadniczych, gdzie będą szkoleni specjaliści jak hydraulicy, budowlańcy, spawacze, elektrycy, kucharze. Młodzież w poszukiwaniu pracy wyjechała za granicę i została garstka fachowców, którzy coś potrafią. Mam nadzieję, że obecny rząd wprowadzi wiele korzystnych zmian w tym zakresie.
a
aa
Osobiście przeżywałem to w postawówce : nieźle było do trzeciej - czwartej klasy, a potem : dups... Z perspektywy dorosłego człowieka widze to w kategoriach bardzo słabego przygotowania nauczycieli do nauki : ułamków, równań, prostych funkcji, elementarnej geometrii i jej związków z algebrą.
Przełom nastąpił w liceum - zagadnienia racej trudne ( wielomiany, kombinatoryka, geometria analityczna, pochodne, całki, rachunek prawdopidobieństwa, wykładane były przez naszą Panią Profesor z wielkim talentem, pomysłowo i nieinwazyjnie, trafiały do uczniów. I tu jest chyba sedno sprawy.
I nie jest prawdą, że matematyka jest w życiu zbędna. Uczy między innymi dyscypliny rozumowania i prezyzji wypowiedzi.
K
Krol KiK
Bo ucza w stylu jeb, jeb, jeb gotowe jakby dziecko bylo juz doktorantem fizyki kwantowej, polowe zapisu zaslaniajac dupa. Takze podreczniki sa do d***, bo nie mozna samemu nic sie z nich nauczyc jak i cala matematyka ktora jest dziw#ka nauk a nie jej krolowa. To przedmiot, ktory zabija fantazje i w ktorym wszystko musi byc tak, jak w Korei (tej na "gorze") chce Kim Im Sen. Z takiego stanu rzeczy ciesza sie tylko sami nauczyciele podrzucajac sobie dzieci na korki na ktorych o dziwo mozna juz wszystko zrozumiec. W tej dziedzinie trzeba miec mentalnosc niewolnika i nie wolny a spetany umysl. Gdyby ktos kiedys arbitralnie ustalil, ze dwa razy dwa rowna sie piec, to tez musialoby tak byc.
Dodaj ogłoszenie