Totolotek Puchar Polski. Skandal przed meczem Jagiellonia - Lechia. Kolejne problemy kibiców. Nie wszyscy mogli wejść na stadion

Adam WielgosińskiZaktualizowano 
Piłkarze Lechii Gdańsk mogli liczyć na doping swoich kibiców dopiero w drugiej połowie meczu finałowego Szymon Szewczyk
Nie wszyscy kibice biało-zielonych mogli się cieszyć meczem finałowym od pierwszej do ostatniej minuty...

W Gdańsku kibice są spragnieni pucharów. Początkowo na mecz finału Totolotka Pucharu Polski Lechia otrzymała od Polskiego Związku Piłki Nożnej pulę dziesięciu tysięcy biletów, które sprzedały się w zaledwie trzy kwadranse. Klub wnioskował o dodatkową pulę, która ostatecznie została przyznana. Kibice mieli możliwość kupienia biletu z koszulką pamiątkową oraz specjalnym transportem na Stadion Narodowy lub samej wejściówki z koszulką.

Zorganizowany transport został podzielony na pięć pociągów, które ruszały z Gdańska oraz Pruszcza Gdańskiego między 7.05 a 10.20. Biorąc pod uwagę, że droga z Gdańska do Warszawy zajmuje niecałe cztery godziny, planowo ostatni pociąg powinien wjechać na stację Warszawa Stadion chwilę po godzinie 14.

To oni kibicowali Lechii Gdańsk w Warszawie! Z problemami, a...

Aby ułatwić kibicom podróż do stolicy, Lechia na stronie internetowej opublikowała „Asystenta kibica na finał Totolotek Pucharu Polski”. Można w nim było przeczytać, o której godzinie kibice będą uprawnieni do wejścia na trybuny. Ponadto kibice otrzymali informację, że stewardzi na stadionie będą sprawdzali, czy dane znajdujące się na bilecie zgadzają się z danymi rzeczywistymi, dlatego kibice mieli mieć przygotowany dowód tożsamości.

PZPN, jako organizator, mógł weryfikować dane kibiców wchodzących na trybuny. We wspomnianym asystencie napisano, że otwarcie bram stadionu na wszystkie trybuny nastąpi o godz. 9.30. W oczekiwaniu na finał Totolotka Pucharu Polski wszyscy mieli możliwość obserwowania rozgrywek finałowych turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” oraz wziąć udział w ciekawym programie rozrywkowym prezentowanym na żywo.

Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Po godz. 12 brama numer 10 wciąż pozostawała zamknięta. Kibice Lechii, mając w perspektywie cztery godziny do meczu, skorzystali z usług punktów gastronomicznych wokół stadionu, a część sympatyków rozpaliła nawet przenośne grille pod bramkami stadionu. Ta sielankowa atmosfera w ciągu trzech godzin zmieniła się diametralnie.

Im bliżej było do rozpoczęcia meczu, tym większe tłumy gromadziły się pod bramą numer 10. To właśnie tym wejściem wchodzili kibice z sektora Lechii Gdańsk. Tłum stawał się coraz bardziej niecierpliwy. Kilka tysięcy osób oczekiwało na wejście na stadion. Zgromadzeni kibice wykrzykiwali hasła „otwórz tę bramę”. W końcu ludzie zaczęli napierać na wejście. Ścisk panujący wśród zgromadzonych sprawiał, że część osób omdlewała. Zachowanie tłumu próbowała uspokoić policja, używając gazu i pałek. To wywołało panikę. Nie brakowało w tym zdarzeniu poszkodowanych. Uderzenia policyjnych pałek sprawiły, że niektórzy kibice mieli rany głowy, z których lała się krew. Mimo tego, że każdy kibic jak najszybciej chciał dostać się na trybuny, ustępowano kolejność osobom z dziećmi oraz kobietom.

Lechia Gdańsk pokaże się w Europie. Piotr Stokowiec: Celujem...

Czytaj także

Podczas rozpoczęcia meczu sektor fanów Jagiellonii Białystok został zapełniony, zaś trybuna, gdzie zasiadali kibice Lechii, pozostawała przerzedzona. Taki obrót spraw sprawił, że w ramach protestu w pierwszej połowie spotkania biało-zieloni nie mogli liczyć na doping fanów.

„Kibice Lechii Gdańsk mieli możliwość wejścia na teren PGE Narodowego od godziny 9.30, kiedy to zostały otwarte bramy stadionu dla uczestników imprezy. Tylko nieliczni z tego skorzystali i pojawili się na obiekcie. Większa część kibiców, nie chcąc poddać się kontroli wejścia polegającej na sprawdzeniu odzieży wierzchniej i bagażu, zaprzestała wchodzenia na obiekt, grupując się przed bramą wejściową. Zebrany tłum dopiero na około godzinę przed rozpoczęciem meczu zaczął napierać na bramę wejściową stadionu (nr 10), podejmując próbę siłowego wtargnięcia na teren obiektu, celem wniesienia środków pirotechnicznych. W wyniku zaistniałej sytuacji interwencję podjęły siły policyjne, które zdecydowały o zamknięciu bramy wejściowej” - możemy przeczytać w komunikacie PZPN-u, który pojawił się już w trakcie meczu.

Lechia Gdańsk zdobyła Puchar Polski! Biało-zielony stadion P...

Lukas Haraslin (Lechia Gdańsk) po finale Pucharu Polski: Czasu na świętowanie jest mało. Zaraz kolejny ważny mecz

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zenon

A ja mam pytanie, dlaczego ryży Tusk i prezydent Gdańska dostali medale, a zabrakło ich dla zawodników Lechii ?

To świństwo, które zrobiono tym chłopakom !!!!!

G
Gość

Z głośników policji będących z tyłu w samochodzie ciągle były nawoływania - Kibice Lechii proszę napierać na bramę nr 10 co umożliwi wam szybsze wejście na stadion - A policja z przodu jak Napierała kazali się przejść bo jest nielegalne zbiorowisko i tak próbowali wywołać zamieszki ale na szczęście kibice nie dali się sprowokować. Ja jestem kobietą i weszłam dopiero na drugą połowę. Kłamstwa same kłamstwa.

Dodaj ogłoszenie