Lechia Gdańsk pokaże się w Europie. Piotr Stokowiec: Celujemy w księżyc, wylądowaliśmy gdzieś koło Jowisza [zdjęcia z lotniska]

Paweł Stankiewicz, WarszawaZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (38 zdjęć)
Lechia ma bardzo dobry bilans meczów z Jagiellonią, ale nigdy nie wygrała z tym zespołem w Pucharze Polski w normalnym czasie gry, choć do finału takich spotkań było dziewięć. W czwartek biało-zieloni wygrali jednak 1:0 na PGE Narodowym i po raz drugi w historii klubu sięgnęli po Puchar Polski. Trofeum wróciło do Gdańska po 36 latach!

- Gramy o nieśmiertelność - mówił przed meczem Piotr Stokowiec, trener Lechii i wygrywając Puchar Polski udało się ją zdobyć, bo drużyna na zawsze przejdzie do historii.

Przełamanie nastąpiło w idealnym momencie, bo w finale na PGE Narodowym. Za wygranie tych rozgrywek konto Lechii wzbogaci się o trzy miliony złotych nagrody od PZPN. Druga Jagiellonia otrzyma tylko pół miliona. Biało-zieloni nie zdradzają w jaki sposób pieniądze zostały podzielone między klub i piłkarzy. To wewnętrzne ustalenia, ale piłkarze z tego podziału są zadowoleni. Szczęśliwi są także kibice, którzy z piłkarzami fetowali zdobycie Pucharu Polski. Ci, którzy nie pojechali do Warszawy, powitali drużynę Lechii w czwartkową noc na lotnisku w Rębiechowie.

CZYTAJ TAKŻE: Lechia Gdańsk zdobyła Puchar Polski!

To jest niewątpliwie najlepszy sezon w historii Lechii! Drużyna zdobyła Puchar Polski, na pewno zdobędzie medal mistrzostw Polski. Jaki? Tutaj gra wciąż trwa, a biało-zieloni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w walce o mistrzostwo kraju. Jeśli biało-zieloni sięgną po mistrzostwo, to 9/10 lipca rozpoczną walkę o Ligę Mistrzów w pierwszej rundzie kwalifikacyjnej. W sytuacji gdy mistrzostwo zdobędzie Legia Warszawa lub Piast Gliwice, to biało-zieloni - jako zdobywca Pucharu Polski - przystąpią do gry w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Europy, która zaplanowana jest na 25 lipca i 1 sierpnia. Wówczas biało-zieloni musieliby pokonać trzech rywali, aby zagrać w fazie grupowej tych rozgrywek. 13 lipca Lechię czekać będzie mecz o Superpuchar Polski, a 19 lipca ruszy nowy sezon ligowy. W gdańskim klubie już myślą o kolejnym sezonie i grze w europejskich pucharach.

- Myślimy już o przyszłości, ale na szczegóły przyjdzie czas. Jesteśmy blisko trzech, czterech transferów - zdradził Stokowiec. - Chcemy budować mocną Lechię, ale racjonalnie. Jesteśmy w trakcie restrukturyzacji i te transfery będą na miarę naszych możliwości.

Najwięcej emocji było w końcówce spotkania. W 86 minucie po akcji Joao Nunesa gola strzelił Flavio Paixao. Wielka radość w gdańskim obozie, ale po chwili okazało się, że Flavio był na minimalnym spalonym i gol został anulowany.

- Oglądałem tę sytuację i gol słusznie nie został uznany - przyznał Stokowiec.

- Nie chcieliśmy dogrywki. Wiedziałem, że możemy wygrać bez niej. Nawet jak sędzia nie uznał gola Flavio, to powiedzieliśmy sobie, że idziemy strzelić następnego - dodał Lukas Haraslin, skrzydłowy biało-zielonych.

To oni kibicowali Lechii Gdańsk w Warszawie! Z problemami, a...

Sędzia doliczył siedem minut, a w szóstej piłkę w pole karne zagrał Flavio Paixao, a Artur Sobiech ubiegł Mariana Kelemena i z bliska wpakował piłkę do siatki. Z piłkarzami biało-zielonych z triumfu szczerze i pięknie cieszyła się m.in. Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. Biało-zielonym z trybun PGE Narodowego kibicowali także Donald Tusk i większościowy akcjonariusz, Franz Josef-Wernze.

- To zwycięstwo dedykuję świętej pamięci Pawłowi Adamowiczowi. On się z niego cieszy i jest dumny z drużyny. To wielka chwila dla Gdańska, a pan Paweł to historia miasta i Lechii - powiedział Stokowiec.

To nie był wielki mecz, ale biało-zieloni rozegrali go po swojemu, jak większość spotkań w tym sezonie. Wrócili do bardzo konsekwentnej i dobrze zorganizowanej gry w defensywie, a decydujący cios zadali tym razem nie na początku meczu, ale kilkadziesiąt sekund przed jego zakończeniem.

- Wcześniej czy później polskie kluby będą grały regularnie w Europie. Moim marzeniem jest usłyszeć na żywo hymn Ligi Mistrzów. Nie mówię, kiedy dokładnie to ma nastąpić, ale mam takie motto „celuj w księżyc, najwyżej wylądujesz między gwiazdami”. Po wygranym finale wylądowaliśmy gdzieś koło Jowisza - zakończył Stokowiec.

Kibice Lechii Gdańsk na Stadionie Narodowym w czasie finału ...

Artur Sobiech po finale Pucharu Polski: Jeden z ważniejszych meczów w moim życiu, cały Gdańsk się cieszy

Lukas Haraslin (Lechia Gdańsk) po finale Pucharu Polski: Czasu na świętowanie jest mało. Zaraz kolejny ważny mecz

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie