Ten „Miś” jest wiecznie żywy. 40-lecie premiery najbardziej kultowego polskiego filmu! Przypominamy odtwórców głównych ról i słynne cytaty

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
„Miś” jubileuszowy. 40-lecie premiery najbardziej kultowego polskiego filmu mat. prasowe
Ten „Miś” jest wiecznie żywy. Tak jak cytat pochodzący z niego, że jest prawda czasu i prawda ekranu. 4.05.1981 r., 40 lat temu odbyła się premiera tego kultowego już filmu. Przez lata był oglądany i rozśmieszał kolejne pokolenia widzów do łez. Ale po premierze, krytyka obdarła „Misia” ze skóry. Dialogi i scenki z filmu nazywano w prasie bredniami i pospolitymi skeczami.

40-lecie premiery filmu „Miś”. Staśków było dwóch

Pierwszy to reżyser Stanisław Bareja, który miał oko do portretowania rzeczywistości w mocno krzywym zwierciadle. Drugi to Stanisław Tym, współscenarzysta i aktor, grający w „Misiu” prezesa Ryszarda Ochódzkiego i Stanisława Palucha.

Kiedy rozmawiałam ze Stanisławem Tymem z okazji 25-lecia „Misia” tak wspominał tamtą współpracę z Bareją. Ze Staszkiem Bareją siedli do pisania scenariusza mniej więcej wiosną 1979 r.**Bareja** miał ciekawa teorię.

– Mnie się wydaje, mówił, że Gierek tej zimy (1979/1980 – przyp. red.) nie przetrwa. Wszystko się zatka – wicie, rozumicie. Popsuje. Zaczną się słuszne protesty klasy robotniczej. I Gierek odejdzie. A wtedy zacznie się walka między tymi na górze. I nikt nie będzie miał głowy do tego, żeby się jakąś komedią zajmować – tłumaczył.

Pisali więc sobie spokojnie. Potem, jak opowiadał Stanisław Tym, przyszła zima. Kręcą film. A w polityce nic się nie dzieje. Przyjeżdża Breżniew. Całuje Gierka mocno w usta. Wszystko sunie po staremu.

– Pamiętam, że wtedy Barei dogryzałem: – No, ładnie to sobie wymyśliłeś. Postawiłeś na upadającego konia. A koń jeszcze stoi.

Na kolaudacji dostali potwornie w skórę.

– Żarły nas te ubeckie pieski tak, że aż przykro było słuchać. Serce krwawiło. Film przeleżał na półce niemal rok. Dopiero po sierpniu 1980 r. władza stała się łaskawsza. I „Miś” mógł mieć premierę 4 maja 1981 r.

40-lecie premiery filmu „Miś”.Główną kobiecą rolę zagrała Krystyna Podleska

Kiedy przed laty miałam okazję rozmawiać z filmową Aleksandrą Kozeł, rozmowę telefoniczną zaczęłam od cytatu z „Misia”: „Dzwonię do Ciebie, gdyż nie mogę z tobą rozmawiać”. Jej cytaty z filmu i sama rola też wryły się widzom mocno w pamięć.

Krystyna Podleska wspominała, że Bareja i Tym mieli bardzo jasną wizję filmu. Wiedzieli, co chcą nagrać. I o co im chodzi. Na planie był porządek. Żadnego chaosu. Oni obaj tworzyli rozkoszną parę.

Na pytanie, jaki był Stanisław Bareja, odparła:

– Taki misiaczek właśnie. Zaokrąglony. Ale zawsze uśmiechnięty. Bezkonfliktowy. Uroczy. Ale co było pod spodem? Nie wiem – odpowiada.

Ulubiona scena?

– A ile mamy czasu? Bo ja mogę opowiedzieć cały film – żartowała.

Uwielbia scenę nagonki. Kiedy chłopom obwiązano szmatami głowy, że ich niby zęby bolą. Bo tak naprawdę to mają być dziećmi.

– A dziedzic pruski? A kot, który ma być zającem i wreszcie zamienia się w psa, odszczekującego się z prastarej gruszy... Czyż jest coś lepszego? – wylicza.

Rozmawiałyśmy też o scenach nagości.

– To aktorska robota – skwitowała. – Najważniejsze, że moich rodziców ta golizna w filmie nie szokowała. Mamusi na pewno nie. A tatuś? Nie wiem, jak to jest oglądać swoją dorosłą córeczkę rozebraną. Ale nigdy mi nie dał do zrozumienia, że nie powinnam. Moi rodzice nie byli pruderyjni. Wspierali moje dążenia do zawodu – mówiła.

40-lecie premiery filmu „Miś”. Jerzy Turek jako Jarząbek

Piętnaście lat temu rozmawiałam jeszcze z Jerzym Turkiem, aktorem (zmarłym przed kilkoma laty), który w „Misiu” był Jarząbkiem, trenerem II klasy.

Podczas tamtej rozmowy mówił:

– Czy pani wie, że w tamtym czasie na Barei wieszano psy? On był przez krytykę i władzę maltretowany. Mówiono, że robi kicz. Nazywano to nawet bareizmem. A teraz? Proszę, nazywa się to kinem kultowym. Nikt z nas nie był wówczas w stanie przewidzieć, że to się tak właśnie skończy. Pamiętam pierwsze opinie, recenzje. Było jak przy każdym filmie Stasia – kpiny i frontalne ataki.

Turek przyznał, że uwielbiał u Barei grać.

– Bareizm, nie bareizm. To była normalna robota. Ja specjalnie niczego w życiu nie klasyfikowałem. Wie pani, to tak trudno wyczuć. Czasem jakiś mały, nieznaczący epizod po latach znaczy bardzo wiele. A bywa, że się zagra dużą, nawet główną rolę, która jest zapomniana. Tak jakby w ogóle jej nie było.

Przyznał, że ten Jarząbek ciągnął się za nim długo.

„Miś” jubileuszowy. 40-lecie premiery najbardziej kultowego polskiego filmu
„Miś” jubileuszowy. 40-lecie premiery najbardziej kultowego polskiego filmu archiwum

40-lecie premiery filmu „Miś”. Jerzy Bończak jako asystent reżysera

Jerzy Bończak zagrał w „Misiu” asystenta reżysera. Pytany o Stanisława Bareję, odparł, że był on raczej satyrykiem, kronikarzem. W sposób niezwykle ostry widział naszą rzeczywistość. I umiał to przełożyć na film, w dodatku komediowy.

Pamięta, że kiedy przyjął propozycję zagrania w „Misiu”, koledzy teatralni z tak zwanego dużego repertuaru dziwili się. Krzywili nawet. Dla nich to był pewien dyshonor grać u Barei.

– On robi takie niedobre filmy – próbowali przekonywać.

Na pytanie, jaki Bareja był, Jerzy Bończak odparł, że mało go znał. Mówili sobie co prawda po imieniu, ale różnica wieku była duża.

– Mogę tylko opowiedzieć o tym, co zaobserwowałem, będąc na planie. Że... trudno powiedzieć, jaki był (śmiech). Na przykład, kiedy była scena, która nas bawiła i sami się śmialiśmy grając, to on patrzył na to takimi przymrużonymi oczami, z wykrzywioną twarzą. I nie było wiadomo, czy jego to śmieszy, czy nie. Był, po prostu, obserwatorem. Ale musiał mieć poczucie humoru, bo inaczej by nie robił takich komedii.

Film „Miś”. Prawie 40 poprawek cenzury

Stanisław Bareja (reżyser zmarł w 1987 r.) opowiadał przed laty w miesięczniku „Film”, jak jego ekipa filmowa dwoiła się i troiła, żeby fragmenty tej komedii nie przedostały się do prasy. Bo, jak mawiał sam, dowcip powinien być chroniony jak nazwisko. Ale tylko do premiery.

Potem w innych wywiadach mówił o zmianach pokolaudacyjnych. Naliczył prawie 40 poprawek. Na przykład w scenariuszu trzeba było zmienić nazwisko głównego bohatera, który w pierwszej wersji nazywał się Ryszard Nowohucki. Ale to się nie podobało cenzurze. I musieli zmienić na Ochódzkiego.

Nie można też było pokazać w zbliżeniu polskiej szynki w londyńskim sklepie, chociaż i tak wszyscy w kraju wiedzieli, że eksportujemy mięso na Zachód.

Wycięto scenę wiecujących artystów itd. W rezultacie do poprawki poszło około 700 metrów taśmy, czyli prawie jedna czwarta filmu.

Ale to co zostało, nadal po 40 latach jest chętnie oglądane.

Film „Miś”. Słynne cytaty

  • „Oczko mu się odkleiło. Temu misiu”.
  • „Parówkowym skrytożercom mówimy nie!”
  • „Wszystkie Ryśki to porządne chłopy”.
  • „Ruda wóda na myszach (whisky)”.
  • „Łubu-dubu, łubu-dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu. Niech żyje nam. To śpiewałem ja – Jarząbek”.
  • „Stasiek. Tyś się na Amerykana zrobił. Kojak? W tym filmie tak się ciebie stało? – Nie, w teatrze. – W mordę kopany. W życiu bym do teatru nie poszedł”.
  • „Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu, która mówi nam: „prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera” – przetrwały w dobrym stanie”.

Szafa gdańska z "Misia" wystawiona na licytację, bo klub ton...

Kobiety w MMA. Płeć nie taka słaba. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie