W akcję pod kryptonimem Silver Axe III było zaangażowanych aż 27 państw. W tym - Polska. Efekt? Udało się przejąć 360 ton lewych środków ochrony roślin.

Sprawdzali przejścia graniczne, gospodarstwa, targowiska, drogi, punkty obrotu środkami ochrony roślin - znaleźli na naszym terenie ponad 26 ton nielegalnych chemikaliów.

Międzynarodowa operacja trwała cztery tygodnie. Kierował nią EUROPOL (Europejski Urząd Policji). Łącznie udało się odnaleźć 360 ton środków.

Tutaj też: Neonikotynoidy znów można stosować. Byle z rozsądkiem

Na to, że nie warto sięgać po środki "z bagażnika" lub podejrzanie tanie opryski z internetu, uczula wciąż Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Rolnik sięgający po nielegalne środki, musi liczyć się z grzywną do 5 tys. złotych oraz z utratą dopłat bezpośrednich i certyfikatów. Gdy sąd uzna, że gospodarz chciał sprzedać je dalej, można trafić do więzienia na trzy lata.

Dodajmy, że skrajnych wypadkach, nieprzebadane prestycydy mogą nawet zniszczyć plony.

Jak nie dać nabić się w przysłowiową butelkę? Gwarancją bezpieczeństwa jest rejestracja przez ministra rolnictwa. Oryginalne środki ochrony roślin mają trwale przytwierdzone etykiety w języku polskim. Są sprzedawane sklepach i hurtowniach zarejestrowanych i kontrolowanych przez PIORIN.

Strefa AGRO także na Facebooku. Dołącz do nas

W Polsce szarej strefie przysłuża się sąsiedztwo Białorusi, Ukrainy i Rosji. Trudno o dokładne dane, ale - w całej Unii Europejskiej - nielegalne środki ochrony roślin stanowią około 10–15% rynku.

"Produkty te nie zostały poddane żadnej kontroli, ich stosowanie może mieć znaczący wpływ na zdrowie ludzi, bezpieczeństwo żywności i środowisko. Fitotoksyczność środka, niska lub niewystarczająca skuteczność produktu prowadzi ponadto do strat finansowych rolników" podkreśla PIORIN.

Źródło informacji: PIORIN

Minister rolnictwa - Chcę odzyskać w części przemysł rolno-spożywczy: