Sprawa wycinki drzew w Łebie nadal nierozstrzygnięta. Biegły nie stawił się na rozprawę

Robert Gębuś
Robert Gębuś
Do 11 września 2020 r. odroczono rozprawę dotycząca wycinki drzew na trzech działkach przy ulicy Nadmorskiej w Łebie. Na rozprawę nie stawił się biegły.

Do finału zmierza sprawa wycinki drzew w Łebie przy ulicy Nadmorskiej w Łebie. Przed Sądem Okręgowym w Lęborku miał zeznawać powołany w tej sprawie kolejny biegły, jednak nie stawił się na rozprawę i nie przedstawił usprawiedliwienia. W związku z tym Sąd nałożył na niego karę w wysokości 1000 zł.

Zniszczenie o znacznych rozmiarach?

Kwestią wymagająca ostatecznego rozstrzygnięcia w tej sprawie pozostaje fakt, czy na trzech działkach, na których dokonano wycinki drzew, doszło do zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym o znacznych rozmiarach. Opinie powołanych dotąd biegłych nie przesądzają o tym jednoznacznie.

**Zobacz wideo:

**

Obrona wskazuje również na nierówne traktowanie podmiotów na terenach przy ulicy Nadmorskiej. Argumentuje, że wokół działek, na których wycięto drzewa, prowadzone są duże inwestycje, na które wydano zezwolenie, mimo że należą do jednego kompleksu, podczas gdy na terenie na którym dokonano wycinki, wykluczono zabudowę.

Właściciele skorzystali z lex Szyszko

Do wycięcia drzew na trzech działkach przy ulicy Nadmorskiej doszło w 2017 roku. Dwoje właścicieli działek przy u. Nadmorskiej w Łebie wykorzystało tzw. lex Szyszko i wycięło na należących do siebie działkach ok. 3 ha lasu pod zabudowę. Jak twierdzą, działali zgodnie z prawem. Właścicielka jednej z działek podkreślała, że spełniała warunki umożliwiające wycinkę, czyli nie był to teren leśny, był to teren prywatny, a drzewa nie były wycięte w ramach działalności gospodarczej. Dodawała też, że nie dokonała wycinki na terenach chronionych Natura 2000. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zarzuciła jednak właścicielom działek wycięcie 3 ha boru bażynowego, nakazała im naprawienie szkody i posadzenie ok. 18 tys. drzew.

Właściciele terenów odwołali się od tej decyzji do GDOŚ, a ta w 2018 roku uznała, że nie muszą dokonywać nasadzeń.

- Dokonano szkody w środowisku w dużej skali, jednak ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie dotyczy podmiotów gospodarczych. To były osoby fizyczne - komentowała wówczas Monika Jakubiak-Rososzczuk, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

GDOŚ umorzyła sprawę.

Prokurator postawił jednak właścicielom działek zarzuty spowodowania zniszczenia w świecie roślin w znacznych rozmiarach. Kolejna rozprawa wyznaczona jest na 11 września w Sądzie Okręgowym w Lęborku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie