Spór o klauzulę sumienia. Jeśli dziecko i tak umrze... Rozmowa z prof. Krzysztofem Preisem

rozm. Dorota Abramowicz
Grzegorz Mehring / Archiwum Polskapresse
Z prof. dr. hab. med. Krzysztofem Preisem, kierownikiem Katedry Perinatologii i Kliniki Położnictwa Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jednym z ustawowych wskazań do legalnego przerwania ciąży jest "ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu". Jak ciężkie musi to być uszkodzenie? Czy w tej formule mieści się także zespół Downa, wykryty podczas badań prenatalnych?
Tak, zespół Downa też się w tym mieści. Ustawa nie precyzuje, jak ciężkie powinno być uszkodzenie płodu. Niekoniecznie musi to być wada śmiertelna.

Jak - po kolei - wygląda procedura stosowana przed aborcją z powodu wady nienarodzonego dziecka?
Podstawową sprawą jest postawienie diagnozy. Każda kobieta w ciąży powinna przejść całkowicie bezpieczne nieinwazyjne badania prenatalne (USG i badania biochemiczne), które nie tylko pozwalają wykluczyć uszkodzenie płodu, ale równocześnie także dają szansę na podjęcie leczenia jeszcze przed urodzeniem dziecka.
To tylko teoria...
Niestety, tak. Gdyby po przyjściu na świat dziecka z poważnym uszkodzeniem okazało się, że takich badań w ciąży nie wykonano, trzeba byłoby potraktować to jako poważny błąd w sztuce medycznej.

Jakie są podstawy, by przeprowadzić badania inwazyjne?
Lekarz wystawia skierowanie, jeśli u kobiety występuje obciążenie genetyczne, pojawiły się problemy z ciążą w przeszłości, występowały nawracające poronienia, istnieje ryzyko związane z wiekiem matki lub istnieje podejrzenie zmian strukturalnych płodu.

Kto robi te badania?
Specjalista położnictwa i ginekologii. Na Pomorzu jest kilka takich osób.

Czy to prawda, że inwazyjne badanie może zagrozić ciąży?
Ryzyko jest minimalne i nie przekracza 0,5 proc. Inwazyjne badania wykonujemy od 1996 r. i przez ten czas zdobyliśmy bardzo dużą praktykę i doświadczenie.

Jak często takie badanie potwierdza uszkodzenie płodu?
Rocznie o ciężkiej i nieodwracalnej wadzie genetycznej płodu dowiaduje się w naszym województwie nie więcej niż kilkanaście kobiet. To naprawdę nikły procent wśród wszystkich badanych ciąż. Badanie pozwala stwierdzić, jaki jest to rodzaj wady. Wad genetycznych jest bardzo mało, to pojedyncze przypadki. Może to być także wada strukturalna, np. wada serca niezwiązana z żadną wadą genetyczną.

Zostaje postawiona diagnoza, i co dalej?
Jeśli jest taka potrzeba, konsultujemy diagnozę z chirurgiem dziecięcym lub genetykiem. Przekazujemy wszystko, co ustaliliśmy, matce. Jeżeli wada spełnia kryteria określone w ustawie, informujemy ją, że ma prawo do przerwania ciąży.

Nie zbiera się żadna komisja, która oceni, czy zabieg powinien zostać przeprowadzony, czy "wada spełnia kryteria określone w ustawie"?
Komisja zbiera się dopiero po poinformowaniu pacjentki i podjęciu przez nią decyzji. Choć nie jest to objęte jakimikolwiek regulacjami prawnymi, postanowiłem, by na Pomorzu zostawić ciężarnej trzy dni między poinformowaniem jej o ciężkim i nieodwracalnym uszkodzeniu płodu a momentem podjęcia decyzji. Przyjęliśmy takie rozwiązanie po to, by pacjentka miała czas na zastanowienie się, rozmowę z mężem, rodziną, psychologiem, księdzem. Z kim chce.

Czy to coś rzeczywiście ułatwia?
Zdaję sobie sprawę, że po otrzymaniu takiej wiadomości naprawdę nie ma dobrego wyjścia. Dziecko z tak ciężką wadą może umrzeć tuż po narodzeniu, może też żyć miesiąc, rok. Może też umrzeć w łonie matki jeszcze przed porodem.

Czy po tych trzech dniach od razu dochodzi do aborcji?

Zabieg nie wygląda tak, że kobieta siada na fotel i po krótkim czasie jest już po poronieniu. Przebiega to tak, jak w przypadku porodu - to znaczy podajemy leki wywołujące skurcze macicy, które doprowadzają do wydalenia płodu. Może to trwać jeden, dwa dni, a może także dwa tygodnie.

Do którego tygodnia ciąży można przeprowadzać taki zabieg?

Ustawa mówi, że przerwanie ciąży powinno być wykonane "do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej".

Czyli do kiedy?
Nie jest to zbyt dokładne określenie, więc pytania w tej sprawie kierowano już m.in. do Ministerstwa Zdrowia. Ostatecznie w Polsce przyjęło się, że zabiegi można wykonywać do 24 tygodnia ciąży. Wprawdzie w Japonii i USA udawało się ratować dzieci urodzone w 23 tygodniu, ale w naszych szpitalach nie przeżyło jeszcze żadne dziecko urodzone w 24 tygodniu ciąży i wcześniej.

Przy jakich wadach najczęściej kobieta podejmuje decyzję o aborcji?

Takie badania przeprowadzono niedawno w ramach pracy doktorskiej, która powstała w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Okazało się, że dużo łatwiej ciężarne decydują się na zabieg, jeśli dowiadują się o możliwości urodzenia dziecka z zespołem Downa...

Łatwiej niż kiedy?
Niż w przypadku informacji o śmiertelnym zespole genetycznym. W tym drugim przypadku, wiedząc, że dziecko i tak umrze, nie biorą tego wszystkiego na siebie. Nie muszą decydować...

Dzieci z zespołem Downa grają przecież w serialach, uczą się w gimnazjach, są samodzielne...

Rzeczywiście, nie jest to wada letalna, ale te grające w serialach to rzadkość. Czasami opóźnienie umysłowe jest bardzo głębokie. Zespołowi Downa towarzyszą nierzadko inne poważne wady. Kobiety zdają sobie sprawę, że dziecko z zespołem Downa, które może żyć pięć, dziesięć, trzydzieści albo i więcej lat, bardzo obciąża społecznie. Przekreśla karierę zawodową, obniża status materialny rodziny. A właściwie niepełnej rodziny, bo w co drugim przypadku ojciec "odfruwa", pozostawiając kobietę samą z upośledzonym dzieckiem.

Czy kobiety, które mimo wszystko zdecydują się na urodzenie śmiertelnie chorego dziecka, otrzymują pomoc?
Tak, od ponad roku działa w Gdańsku hospicjum prenatalne. Pomagają psycholodzy, lekarze, pielęgniarki, które uczą, jak opiekować się śmiertelnie chorym dzieckiem. To zupełnie nowa jakość.

Jaką wadę ma noworodek, którego aborcji odmówiono w warszawskim Szpitalu Świętej Rodziny, kierowanym przez prof. Bogdana Chazana?
Na pewno dziecko nie było obciążone wadą genetyczną, tylko strukturalną, która rozwinęła się w pierwszym etapie ciąży, gdzieś między drugim a czwartym tygodniem. Przeważnie wtedy kobieta nie wie jeszcze, że jest w ciąży.

Co może być przyczyną takiej wady strukturalnej?
Czynnikami wpływającymi na nieprawidłowości mogą być infekcje, narażenie na czynniki chemiczne lub promieniowanie radioaktywne. Noworodki z bezczaszkowiem bardzo rzadko przychodzą na świat. Jest to związane z profilaktycznym zażywaniem przez kobiety jeszcze przed zajściem w ciążę i w pierwszych tygodniach ciąży kwasu foliowego, który zapobiega powstawaniu wad wrodzonych. Ponadto wada ta jest wykrywana w każdym wczesnym badaniu i zwykle kobiety decydują się przerwać ciążę.

Prof. Romuald Dębski ze Szpitala Bielańskiego w Warszawie dokładnie i dość naturalistycznie opisał wygląd tego dziecka, które przyszło na świat: "mózg na wierzchu, wisząca gałka oczna, rozszczep całej twarzy", dodając do tego jeszcze, że chłopiec będzie umierał miesiąc lub dwa, bo ma zdrowe płuca i serce. Upublicznienie takich informacji przez lekarza nie jest zbyt drastyczne?

Być może mamy do czynienia z terapia szokową. Gdyby jednak prof. Dębski nie powiedział tych słów, nadal w świadomości społecznej pozostałoby zdjęcie noworodka w czapeczce, pokazywane przez pewnego posła. Tymczasem pod tą czapeczką nie ma mózgu.

Czy wśród pomorskich ginekologów znalazła się osoba, która podpisała klauzulę sumienia?
Nie znam takiej osoby. Jest jeden lekarz, który wyraźnie mówi o swoich przekonaniach, jednak podpisu pod klauzulą nie złożył. Tak czy inaczej w klinice nie mamy z tym problemu.

Rozmawiała Dorota Abramowicz

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polihistor

i pomijając wszystkie inne wątki tej - niewątpliwie trudnej - rozmowy, chciałbym zapytać, czy ktokolwiek rozważa ryzyka tej zabawy w Pana Boga, jaką jest zabieg zapłodnienia in vitro?

G
Goostaff

"Jest to związane z profilaktycznym zażywaniem przez kobiety jeszcze przed zajściem w ciążę i w pierwszych tygodniach ciąży kwasu foliowego" Hmmmm , te z in vitro go zażywają?

m
mnm

No to jak jest? Jeden profesor mówi, że mózg wystaje, drugi że nie ma mózgu. Super.
A gdzie jest infomacja, ża TO DZIECKO Z IN VITRO?

Dodaj ogłoszenie