Skażony alkohol trafiał na rynek

    Skażony alkohol trafiał na rynek

    Mateusz Węsierski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Nielegalną rozlewnię i 1500 litrów spirytusu przemysłowego wykryli miasteccy policjanci we wsi Świerzno w gminie Miastko. Właściciele tej "fabryczki" wpadli po zwykłej kontroli drogowej. Grozi im teraz do trzech lat pozbawienia wolności.
    - To miała być rutynowa kontrola. Nasi policjanci zatrzymali na drodze pod Świerznem poloneza trucka. "Na pace" miał jednak aż 500 litrów alkoholu bez akcyzy. Spirytus był w pięciolitrowych plastikowych pojemnikach - mówi Marek Mazur, komendant policji w Miastku.

    Samochodem podróżowali dwaj bracia z podsłupskiej wsi, 36-letni Artur S. i 31-letni Krzysztof S. Policjanci kazali im jechać do obranego celu.
    Bracia wyjścia nie mieli, więc wjechali polonezem załadowanym spirytusem prosto na posesję 33-letniego Wiesława G. Na miejscu, w budynku gospodarczym, policjanci znaleźli jeszcze tysiąc litrów spirytusu, puste pięciolitrowe pojemniki i sprzęt do oczyszczania.

    - Zabezpieczyliśmy sprzęt i alkohol, a trzej mężczyźni zostali zatrzymani. Materiały są już w prokuraturze, która zdecyduje, jaki będzie ich dalszy los - dodaje Mazur.

    Produkcja w Świerznie szła na całego od wielu miesięcy. Przerabiano tam tysiące litrów spirytusu. Oprócz beczek z alkoholem, były też dwie inne o pojemności ponad tysiąca litrów. Już jednak puste. Niedawno zostały opróżnione. Były w nich jeszcze resztki alkoholu. Niewykluczone, że "producenci"mieli odbiorców w całym regionie, bo ilość znalezionego alkoholu nawet policjantów przyprawiła o zawrót głowy.

    - To był spirytus typowo przemysłowy, który jest celowo skażony, aby nie można go było spożywać. Niestety, czasami znajdują się ludzie, którzy nielegalnie oczyszczają ten alkohol i zajmują się jego sprzedażą. Wiesław G. ze Świerzna nie dość, że wynajmował pomieszczenie braciom S., to jeszcze pomagał im w produkcji - podkreśla komendant Mazur.

    Mieszkańcy Świerzna też mają swój komentarz do zaistniałej sytuacji. - Doigrał się. Od dawna szeptano we wsi, że tam się coś dzieje. Krążyły pogłoski o tanim alkoholu. Przestępstwo ma krótkie nogi - ocenia mieszkaniec tej wsi.

    Policjanci poszukują teraz źródła pochodzenia skażonego alkoholu przemysłowego. Nie wykluczają, że pochodzi on spoza Polski lub z jednego z zakładów, które wykorzystują ten surowiec, ale w zupełnie innych celach niż szajka ze Świerzna.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo