Rzeka śniętych pstrągów

    Rzeka śniętych pstrągów

    Wawrzyniec Rozenberg

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Styna, mała rzeka w Łaguszewie w gminie Trąbki Wielkie, była ulubionym miejscem wędkarzy łowiących pstrągi.
    Była, bo od niedzieli w rzece nie ma tych ryb. Zostały wytrute, przypuszczalnie pestycydami. Setki śniętych pstrągów wędkarze zauważyli w niedzielę po południu. Wezwano strażaków z Pruszcza Gd. oraz Wojewódzką Inspekcję Ochrony Środowiska z Gdańska. Zatrute ryby i próbki wody z różnych miejsc rzeki trafiły do badań laboratoryjnych.

    - Styna wygląda czysto. Na wodzie nie ma plam oleju napędowego, czy innych zanieczyszczeń - mówi Marek Czeczora z Łaguszewa.
    - Tylko w zakolach rzeki zbierają się martwe pstrągi. Pozostałe ryby chyba nie ucierpiały. Wygląda na to, że któryś z okolicznych rolników zatruł wodę środkami chemicznymi, stosowanymi do ochrony roślin. Mało prawdopodobne, by chemikalia spłynęły z pól, bo ostatnio nie było deszczu. Zatrucie musiało nastąpić w Łaguszewie, sąsiednich Klępinach, albo okolicy Sobowidza. Styna przepływa przez te wsie. Potem wpada do Kłodawy. Mamy w Łaguszewie starą oczyszczalnię ścieków, woda z jej odstojników pstrągom nie szkodzi. Przelewa się do rzeki przez cały rok i nie wywołuje efektów. Około dziesięciu lat temu, w okresie wiosennych oprysków rolniczych, również zatruto ryby w Stynie. Wówczas nie ustalono winnego.

    - Nie wszyscy rolnicy prawidłowo wykonują opryski, chociaż są szkoleni w tym zakresie - przyznaje Błażej Konkol, wójt gminy Trąbki Wielkie. - Jestem przekonany, że Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska wykryje i surowo ukarze sprawcę. Szkoda pstrągów, bo były atrakcją naszej gminy. Mam nadzieję, iż pozostałe gatunki ryb nie ucierpiały.

    - Pobraliśmy próbki z różnych miejsc rzeki w okolicy Łaguszewa - zapewniła Iwona Boruchalska, kierownik Wydziału Inspekcji WIOŚ w Gdańsku. - Badania potrwają kilka dni. Na razie nie jesteśmy w stanie określić przyczyny zatrucia ryb, ani wskazać winnego. Po wstępnym rozpoznaniu mogę powiedzieć, że zdarzenie nie nosi znamion masowego śnięcia ryb, nie ma mowy o katastrofie ekologicznej. Za spowodowanie niewielkiego skażenia możemy nałożyć grzywnę do 500 zł. Naturalnie, jeśli uda się wykryć sprawcę.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo