Rene van Eck wciąż na liście życzeń Lechii Gdańsk, ale trenerem nadal jest Joaquim Machado

Paweł Stankiewicz
Rene van Eck
Rene van Eck DPA
Rene van Eck pozostaje numerem jeden jako ewentualny następca Joaquima Machado. Portugalczyk jednak wcale nie musi odejść z Lechii.

W gdańskim klubie nie chcą potwierdzić, że szukają nowego trenera i prowadzą rozmowy na ten temat.

- Nie komentuję spekulacji prasowych. Trenerem jest nadal Joaquim Machado - powiedział nam Dariusz Krawczyk, prezes Lechii.

48-letni Holender Rene van Eck to trener z charyzmą. Taki, który ma wstrząsnąć drużyną, tchnąć w nią wiarę w sukces i pozwolić poszczególnym piłkarzom uwierzyć we własne możliwości i umiejętności. Holender miałby ich zarazić swoim optmizmem, siłą charakteru, zdecydowania i parcia do zwycięstwa. To trener, który zdecydowanie preferuje grę ofensywną, nawet trójką graczy w ataku.

Holender ma także osobliwe metody treningowe, które stosował w poprzednich klubach. Zawodnik, który zepsuł piłkę klęczał na linii bramkowej, a ten który wygrał z nim rywalizcję mógł go kopnąć w tyłek. Pokazał też, że potrafi utożsamiać się z klubem, w którym pracuje, a będąc w Alemannii prowadził doping kibiców tego klubu. Problem w tym, że van Eck od roku nie pracował w żadnym klubie ligowym odkąd skończył pracę w Alemanii. Wciąż nie osiągnął też porozumienia z zarządem Lechii odnośnie pracy w Gdańsku i nie można wykluczyć, że to Machado nadal będzie prowadził zespół biało-zielonych z ławki trenerskiej. Holender jest człowiekiem bradzo stanowczym i w swojej karierze trenerskiej potrafił sam odejść z klubu, kiedy jego pomysł na prowadzenie zespołu nie był spójny z władzami klubu.

Van Eck nie pojawił się w Gdańsku, bo nie porozumiał się jeszcze z władzami Lechii. I to Machado przygotowuje zespół do meczu T-Mobile Ekstraklasy z GKS Bełchatów.

Portugalczyk twierdzi, że ma swoje metody, aby przywrócić zespół Lechii na właściwe tory. Niedzielny mecz pokaże czy ta sztuka mu się uda. Jeśli wygra to może odetchnie, jeśli przegra, zarząd Lechii na pewno nie będzie się temu biernie przyglądał.

Z Lechią kojarzone są także inne nazwiska trenerów, którzy mogliby znaleźć się w gronie kandydatów do pracy w Gdańsku. Najbardziej znany z nich to inny Holender Huub Stevens. I choć to znany i doświadczony szkoleniowiec, to chyba jednak zbyt drogi dla gdańskiego klubu.

Nie brakuje też polskich nazwisk. I choć kandydatury Tomasza Hajty czy Czesława Michniewicza można włożyć między bajki, to Waldemara Fornalika już nie. Jednak do konkretnych rozmów z byłym selekcjonerem nie doszło. Podobnie jak z...Ricardo Monizem, któremu słabo idzie w TSV Monachium.

Szukasz więcej sportowych emocji?

POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jk

No jasne, przyjdzie jakiś szczyl z notesem i zarząd będzie się zbierał, żeby mu coś potwierdzić, czy nie.

Dodaj ogłoszenie