Raport z kawiarni naukowej. O pożytkach darcia maturalnych świadectw

Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Młodzież miewała skłonności do wierzgania od zawsze. Oto ponad sto lat temu Jan z Kcyni, odbierając maturę, poczuł się skrzywdzony stopniami do tego stopnia, że na oczach pedagogów z przytupem podarł świadectwo. Opuścił Kcynię i podjął gdzie indziej pracę w aptece, gdzie mając dostęp do odczynników chemicznych, zaczął eksperymentować.

Wkrótce wyjechał do Berlina, gdzie zatrudniał się w kolejnych aptekach i idąc po nitce do kłębka - znakował jakość rud i metali. Pasja Jana z Kcyni zaowocowała etatem w koncernie AEG. Jako wolny słuchacz chodził na wykłady do Wyższej Szkoły Technicznej w Charlottenburgu (a równocześnie na wykłady z historii sztuki na uniwersytecie). Nie zachował się dowód, że Jan z Kcyni uzyskał dyplom inżyniera. Faktem natomiast jest, że wtedy jako współautor opublikował oryginalną pracę o krystalografii metali.

Kilka lat później przydarzyła mu się rzecz zdumiewająca. Chcąc bowiem zanurzyć pióro w kałamarzu z atramentem, w roztargnieniu wsunął stalówkę do tygielka ze stopioną cyną. Dzięki tej banalnej pomyłce Jan z Kcyni dokonał epokowego odkrycia naukowego, mianowicie wynalazł metodę wykorzystywaną obecnie do produkcji monokryształów krzemu.
Pora odsłonić więcej personaliów samouka Jana z Kcyni, czyli metalurga Jana Czochralskiego. Przedwczoraj wybrałem się na wykład profesora Janusza Rachonia zatytułowany "Smutna historia odkrycia, które zmieniło świat" (wykład odbył się w kawiarni naukowej sopockiego Hotelu Rezydent). Nie mam tu miejsca na szersze zreferowanie burzliwej biografii Jana Czochralskiego, którą z ogromną wnikliwością i swadą przedstawił prof. Rachoń.

Jan Czochralski, praojciec elektroniki, to najczęściej wymieniany polski uczony we współczesnym świecie techniki. Nazwana jego imieniem metoda krystalizacji metali, którą wynalazł, stosowana jest do masowej produkcji monokryształów krzemu, bez których nie wyprodukowano by nawet jednego mikroprocesora.

Jan Czochralski opatentował multum innych bezcennych wynalazków. Stał się bogaty. W roku 1929 na zaproszenie prezydenta Ignacego Mościckiego wrócił do ojczyzny, aby pracować dla polskiego przemysłu i wojska. Znaleźli się zaraz zawistni oponenci. Przeciw Czochralskiemu zaczęto wysuwać wredne pomówienia. Przed sądem swoje dobre imię obronił. Późniejsze, wojenne i powojenne dramatyczne dzieje wybitnego wynalazcy to już inna historia.
[email protected]

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bizi
Opisz pan te inne historie powojenne Tego Jana Czochralskiego z Kcyni, może gawiedz studencka i maturalna przeczyta jego losy w wspaniałym PRL-u i teraz w wysokim poziomie nauczania w Tuskolandzie zielonej wyspy i pożywnym szczawiu ornitologa.
Dodaj ogłoszenie