Quadowcy już nikogo się nie boją

Grazyna AntoniewiczZaktualizowano 
Są zmorą leśników, turystów - nas wszystkich. Szalejący po lasach, ścieżkach rowerowych, plażach i wydmach quadowcy są bezkarni i coraz bardziej agresywni.

W piątek Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku przedstawiła listę szkód, jakie czynią quadowcy. MOSiR natomiast przyszedł na konferencję z propozycją.

- Największy problem mamy w lasach w otulinie Trójmiasta i pasie nadmorskim, w lasach Lęborka, Kartuz, Choczewa, Wejherowa i Elbląga - mówi Jacek Leszewski, rzecznik prasowy RDLP w Gdańsku. - Od paru tygodni w nadmorskim pasie odbywają się szalone rajdy quadowców. Straż Leśna z Nadleśnictwa Choczewo zaobserwowała takie rajdy na trasie od poligonu w Ustce aż po Redę. Widać, że kierowcy są doskonale przygotowani, zorientowani w topografii terenu, wiedzą, gdzie można wjechać, zjechać. Inni przez godzinę szaleją po lesie, potem ładują quady na przyczepkę i znikają, zanim pojawi się straż leśna.

Jak zapewniają leśnicy, quadowcy z reguły wybierają miejsca cenne przyrodniczo, które są pod ochroną, jakieś bagienka, trzęsawiska. - Zwykle są to rezerwaty albo ostoje zwierzyny czy obszary Natura 2000 - dodaje rzecznik. - Hałas płoszy zwierzynę, maszyny niszczą rośliny, rozjeżdżają gniazda, wiadomo, że pewne ptaki gniazdują na ziemi, na przykład żurawie. Słyszałem o przypadku zagonienia sarny na śmierć przez quadowców, którzy bawili się goniąc zwierzę tak długo, aż padło.

Szalejących po lesie trudno złapać. Ich pojazdy często nie mają tablic rejestracyjnych lub tablice są zabrudzone. Kierowcy noszą kaski i trudno rozpoznać, kto kieruje. Coraz częściej strażnicy leśni boją się zatrzymywać łamiących prawo quadowców, bowiem agresja kierujących wzrasta. Interweniują, gdy jest z nimi policja lub Straż Graniczna. W tym roku w Nadleśnictwie Gdańsk do wczoraj nałożono tyle mandatów, ile w roku minionym, czyli dziesięć, na sumę 7600 zł. Jedna sprawa jest w sądzie. Podobną sumę mandatów nałożyli strażnicy w Kartuzach, Wejherowie i Elblągu.

- Coraz częściej zdarzają się wypadki śmiertelne. Przed rokiem w okolicach Kwidzyna quadowiec wpadł na drzewo i się zabił. Obawiam się, że to kwestia czasu, gdy rozpędzony pojazd kogoś staranuje - dodaje Jacek Leszewski.

Jest alternatywa

Tor motocrossowy zamiast rajdu po lesie. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Gdańsku jest administratorem miejskiego toru crossowego, który znajduje się przy ul. Borkowskiej. Można tam poćwiczyć, urządzić wyścig quadami. Godzina jazdy dla osoby indywidualnej jest za darmo. Wynajęcie toru na cały dzień kosztuje 200 złotych.

- 11 października odbędą się pierwsze amatorskie mistrzostwa Gdańska w quadach - mówi dyrektor MOSiR Leszek Paszkowski. - Mogą startować osoby, które nie posiadają licencji, a które chcą sprawdzić swoje umiejętności na profesjonalnym torze sportowym. Start w dwóch kategoriach: pierwsza dla 15-17-latków, druga open.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie