Pszczoły w sercu Gdańska....

    Pszczoły w sercu Gdańska. Miejska pasieka w centrum. 3 ule stanęły na dachu Galerii Madison przy ul. Rajskiej

    Aleksandra Chomicka

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Pszczoły w sercu Gdańska.  Miejska pasieka w centrum. 3 ule stanęły na dachu Galerii Madison przy ul. Rajskiej
    W Galeria Madison w Gdańsku kolejne zmiany. Po zakończeniu remodelingu wnętrz zmienią się również fasady, a nawet...dach budynku przy ul. Rajskiej, Wśród projektów zmian, których celem było otwarcie galerii na miasto, jego mieszkańców i turystów - nie mogło bowiem zabraknąć tych proekologicznych. Jednym z nich jest pasieka na dachu centru Madison. W każdym z trzech uli mieszka ok. 60 tys. pszczół.
    Pszczoły w sercu Gdańska.  Miejska pasieka w centrum. 3 ule stanęły na dachu Galerii Madison przy ul. Rajskiej
    Obecność tych nietypowych gości jest częścią strategii działań na rzecz lokalnej społeczności. Postawienie pasieki pszczół miodnych jest jednak dopiero początkiem. „Zielony” projekt to nie tylko ule w sercu miasta. Galeria w najbliższym czasie planuje wdrożyć działania promujące i pszczoły, i ekologię. Będą do nich należeć między innymi warsztaty dla dzieci i młodzieży, podczas których uczestnicy dowiedzą się więcej o życiu i znaczeniu pszczół w ekosystemie. Szacuje się, że około 75 procent naszego pożywienia zależy bezpośrednio lub pośrednio od pszczół i innych owadów zapylających. Na przykład aż 90 proc. owocowania jabłoni zależy od zapylenia przez pszczoły

    Urban beekeeping po polsku


    Pszczelarstwo miejskie. jest coraz modniejsze – od 25 lat ule stoją na dachu Opery Paryskiej, a co najmniej 2000 londyńczyków hoduje pszczoły. Co ciekawe - urban beekeeping interesuje głównie młodych ludzi. Dla wielu z nich ule są sposobem na zbliżenie się do natury oraz zapewniają dopływ naturalnego miodu. W Londynie ule stoją nie tylko w parkach i ogrodach, ale również na dachach budynków, np. Muzeum Historii Naturalnej czy Londyńskiej Giełdy Papierów Wartościowych. W Polsce miejskie pszczelarstwo dopiero raczkuje.

    Dotychczas istniało wiele ograniczeń, dotyczących ich bytowania w mieście. Przez wiele lat w miastach (nie tylko polskich) obowiązywał zakaz hodowli pszczół, podobnie jak innych... zwierząt gospodarskich. Teraz sytuacja prawna zmienia się na całym świecie. Nowy Jork dołączył do licznego grona miast, w którym pszczelarze mogą legalnie zajmować się swoją pasją: władze miasta wiosną 2010 r. zniosły zakaz hodowania pszczół. Podobno nawet w Białym Domu znajduje się kilka. W Polsce tę sytuację nadal sprawę regulują przede wszystkim miejskie regulaminy, dlatego sytuacja jest różna i zależy właśnie od nich. W Gdańsku spory wynikające z lokalizacji pasiek rozstrzygają sądy na podstawie kodeksu cywilnego, a nie władze administracyjne. Zakazu nie ma też np. w Katowicach (najwięcej pasiek stoi w przydomowych ogrodach w dzielnicy Giszowiec) czy w Krakowie.

    Miododajne miasta


    Hodowla pszczół w mieście staje się coraz bardziej popularna, a – jak mówią eksperci - z wielu względów jest też bardziej efektywna.
    - W miastach nie występuje duża populacja pszczół, więc łatwiej jest pozyskiwać pyłek oraz miód, ponadto nie występują też opryski roślin miododajnych, co ułatwia cały proces - mówi Tomasz Wojtiuk z firmy Beeup.pl, pszczelarz, członek Polskiego Związku Pszczelarskiego.
    Zdaniem doświadczonych londyńskich pszczelarzy - miejskie ogrody, parki i ogródki działkowe oferują szerszy niż na wsi wybór kwiatów, a zanieczyszczenie wydaje się nie mieć wpływu na pszczoły. Producenci londyńskiego miodu twierdzą, że pszczoły w miastach produkują więcej słodkiego nektaru. Na wsi przeciętnie z każdego ula uzyskuje się od 40 do 50 słoików, tymczasem w mieście można zebrać ich ponad 150.

    Pszczołami, które zadomowiły się na Madisonie, opiekuje się Pszczelarium – organizacja promująca ochronę i hodowlę pszczół. Partner przedsięwzięcia, firma Pszczelarium, od kilku lat zajmuje się stawianiem pasiek m.in. na dachach biurowców i centrów handlowych, ale jej początkiem była tradycyjna, rodzinnej hodowla pszczół w podwarszawskiej Wildze. Kamil Baj, założyciel firmy, wszystkiego o pszczelim fachu dowiedział się od ojca. Po latach pracy w korporacji zajął się rodzinnym biznesem, angażując również podmioty komercyjne. Doświadczeniem zebranym przy zakładaniu uli i promowaniu miejskich pasiek zaczął dzielić się na organizowanych przez Pszczelarium warsztatach edukacyjnych. Taki cykl „pszczelich spotkań” odbędzie się również w Madisonie. W ich trakcie będzie można nie tylko dowiedzieć się wielu ciekawostek o fascynującym życiu pożytecznych owadów, ale również zapoznać się z praktycznymi umiejętnościami, które pomogą samodzielnie rozpocząć opiekę nad ulem.
    Założenie pasieki z tak doświadczonym partnerem, jakim jest Pszczelarium, nie tylko daje nam miód, który oczywiście cieszy, ale przede wszystkim jest działaniem w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu na rzecz lokalnej wspólnoty. Dzięki założeniu pasieki na dachu Madisona będziemy mogli przyczynić się do ratowania zagrożonej populacji pszczół – wyjaśnia Anna Thomas, dyrektor zarządzający Galerii Madison.

    Miejskie pszczelarstwo nie bez powodu podbija więc polskie aglomeracje - w samej Warszawie jest już kilkaset uli. Zdobią dachy takich obiektów, jak biurowiec Eurocetrum, Pałac Kultury i Nauki czy Teatr Wielki. W porównaniu z innymi stolicami w Europie mamy jednak wiele do nadrobienia - w Berlinie czy Londynie ule liczy się w tysiącach. Liczba pszczół w Londynie jest już tak duża, że istnieje ryzyko... braku wystarczającej ilości pokarmu, co w kolejnych latach może doprowadzić do spadku produktywności miejskich uli, a w najgorszym przypadku przyczynić się do wymierania samych pszczół. Pasieki obecne są też w wyjątkowych miejscach Paryża - założone zostały na dachu m.in. Opery Paryskiej czy zakrystii katedry Notre Dame. Zaczął je tam hodować pasjonat pszczelarstwa, Jean’a Paucton: od ponad 25 lat opiekuje się pszczołami na dachu Opery Garnier w Paryżu. Jean Paucton sprzedaje ten specyficzny miód turystom w stylowych małych słoiczkach jako wyjątkową pamiątkę z Paryża.

    Łagodne i pracowite


    Pszczoły stały się w Polsce palącym tematem kilka lat temu, kiedy zaczęto mówić o ich wymieraniu, spowodowanym także nieodpowiedzialnym działaniem człowieka. Od tamtej pory różne gremia i instytucje związane z pszczelarstwem podejmują działania mające na celu ich ochronę. W działania angażuję się także biznes czego efektem jest m.in. rosnąca popularność uli w miastach. Jeśli chcemy hodować pszczoły na naszym dachu, tarasie czy w ogrodzie, otrzymamy pełne wsparcie ze strony Pszczelarium. Jest ono bowiem prawdziwym ekspertem w tego typu projektach. W samej Warszawie założyło jak dotąd 18 pasiek, które łącznie skupiają około 90 uli.

    Czy miejski miód jest zdrowy?


    Według badań przeprowadzonych przez stowarzyszenie francuskich pszczelarzy, UNAF, miejskie pszczoły są zdrowsze i bardziej wydajne niż ich kuzyni ze wsi! Dzisiaj, w dobie wymierania tych owadów - może to miasta je uratują? Tutaj unikają złego wpływu pestycydów, stosowanych przez rolników i filtrują miejskie zanieczyszczenia. Powodem wysokiej jakości miejskiego miodu jest brak używania w mieście oprysków.

    - Co do samego miodu, wszyscy jesteśmy zaskoczeni jego właściwościami – mówi Kamil Baj, właściciel Pszczelarium. - Otóż miód miejski jest niekiedy bardziej ceniony niż miód wiejski, ponieważ w miastach pyłek kwiatowy, który zbierają pszczoły, nie jest skażony pestycydami do ochrony roślin. Zimą natomiast, w okresie występowania smogu w miastach, pszczoły nie latają i spędzają czas w ulu. To, co wyróżnia miód miejski, to zdecydowanie jego smak, który jest inny od wiejskiego. Powodem tego jest miejska zróżnicowana roślinność, w przeciwieństwie do terenów wiejskich, gdzie czasami w promieniu kilometra występuje tylko jedna uprawa, na przykład, rzepaku, co zmusza pszczoły do zbierania pyłku tylko jednego gatunku rośliny - wyjaśnia Kamil Baj.

    Zróżnicowana flora miejska pozwala na otrzymanie niezwykle wyszukanych miodów, jak na przykład: kasztanowcowo-wierzbowy lub lipowo-głogowy.

    Jeżeli zaś chodzi o same pszczoły, to w mieście przeżywa ich niż na wsi, ponieważ nie są one narażone w tak dużym stopniu na chemikalia. To, co teraz, w czasie upałów odczuwamy tak dotkliwie, czyli miejskie "wyspy ciepła" - sprzyja pszczołom. Dzięki temu, że w mieście średnia temperatura jest wyższa niż na wsi, łatwiej im przetrwać zimę.


    Prawo a pszczoły



    Wywodzący się z USA rozwój mody na urban beekeeping spowodowany jest to z jednej strony modą na ekologiczną żywność, a z drugiej chęcią ratowania pszczół, których liczba w Stanach spada stale od II wojny światowej na skutek m.in. zaprzestania przez rolników uprawniania koniczyny, a przede wszystkim wzmożonego stosowania nawozów, pestycydów i herbicydów. W ostatnich latach liczba pszczół zaczęła spadać jeszcze bardziej dramatycznie – Departament Rolnictwa USA oszacował, że umarło około 30 procent populacji pszczół. Powody tego - zagrażającego całej planecie - zjawiska n ie są do końca zbadane. Oprócz zagrożenia chemicznymi środkami ochrony roślin wymienia się jeszcze liczne choroby pszczół.
    Czy i na jaką skalę miejskie pszczelarstwo istnieje w Polsce? Na pewno taką działalność mogą utrudniać przepisy, które obowiązują w niektórych miastach. W Warszawie na terenach pozarolniczych długo nie wolno było hodować pszczół w odległości mniejszej niż 1000 m od granic osiedli mieszkalnych - od połowy 2014 r. przepisy zmieniły się i obecnie pszczoły mogą mieszkać w stolicy legalnie, co spowodowało lawinowy wzrost ich liczby. Ule można tu ustawiać w odległości 10 m od granicy nieruchomości lub drogi. Pasieki mogą być też na dachach domów, pod warunkiem, że od okien w sąsiednich budynkach będzie zachowane 10 m. Z tego prawa skorzystali m.in. posłowie. 10 uli stoi przy Sejmie. Miejska pasieka znajduje się na dachu hotelu Regent na rogu ulic Spacerowej i Belwederskiej. W 2015 roku liczbę uli szacowano na około 400.
    W Lublinie o prawo hodowania pszczół walczyli m.in. naukowcy z KUL. Zakazu hodowli pszczół nie ma także w Krakowie. Według wytycznych teren, na którym stanie pasieka, musi być jedynie odgrodzony i znajdować się w odległości 15 metrów od ogrodzenia sąsiadów (jeśli ule stoją bliżej, właściciel pszczół na ogrodzeniu ma zamontować naturalną przeszkodę). Bez większych ograniczeń pszczoły można hodować też w Katowicach i Łodzi (zabrania się tu jedynie ustawiania uli na balkonach). Ale są miasta, gdzie praktycznie nie ma żadnych zakazów i ograniczeń związanych z hodowlą pszczół.
    O warunkach hodowli na Pomorzu można się dowiedzieć z wydanej w 2015 roku broszury „ Zakładamy pasiekę. Poradnik dla początkujących pszczelarzy”, wydanej przez Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Lubaniu. Wynika z niego, że - niestety - brakuje jednoznacznych przepisów dotyczących lokalizacji pasiek, które ułatwiły by ustawienie pasieki zgodnie z prawem. Zwyczajowo, przyjmuje się jednak, że powinna być ona oddalona od granicy z sąsiadem lub drogi publicznej o co najmniej 10 m. Dodatkowo, warto miejsce ustawienia uli odgrodzić przeszkodą, która zmuszała by pszczoły do wyższych lotów, poza poziomem poruszania się ludzi. Może to być płot z desek, gęstej siatki albo żywopłot o wysokości co najmniej 3 metrów. Zanim wykonamy pasieczysko warto przeanalizować jeszcze prawo lokalne.

    Niektóre samorządy precyzują zasady


    hodowli zwierząt. Odnajdziemy je w „Regulaminach utrzymania czystości i porządku na terenie miasta czy gminy”. Samorządy tworząc taki akt prawny, różnie podchodzą do sprawy utrzymania pszczół. Część tych regulaminów, w żaden sposób nie odnosi się do owadów przez nas hodowanych. Są jednak takie, które określają maksymalną liczbę uli, minimalny odstęp od sąsiedniej działki, informacje o ogrodzeniu. Zdarzają się również takie, które zakazują hodowli tych pożytecznych owadów.
    Niekiedy pojawiają się spory i procesy z powodu niewłaściwej lokalizacji pasiek, zwłaszcza usytuowanych zbyt blisko sąsiednich nieruchomości. Sądy w tym zakresie posiłkują się przepisami obowiązującego w Polsce kodeksu cywilnego. Cytowana broszura zawiera wykładnię prawną dotyczącą tego zagadnienia.
    Wszyscy pszczelarze zobowiązani są do rejestracji swoich pasiek u właściwego ze względu na miejsce usytuowania pasieki powiatowego lekarza weterynarii. Po złożeniu pisemnego wniosku do inspektoratu, nadaje on pasiece numer identyfikacyjny. Kiedy zaś miejskie pszczelarstwo przestanie być tylko hobby i będziemy chcieli handlować miodem -ze swojej pasieki – trzeba zarejestrować tzw. „sprzedaż bezpośrednią ze swojej pasieki” u tego samego urzędnika (tj. powiatowego lekarza weterynarii.


    Przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni:


    POLECAMY NA DZIENNIKBALTYCKI.PL:








    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Wyniki wyborów samorządowych 2018 [NASZA WYSZUKIWARKA]

    Wyniki wyborów samorządowych 2018 [NASZA WYSZUKIWARKA]

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!