Przychodnie na Pomorzu. 7 dużych placówek, gdzie leczy się ok. 60 tys. osób, od 1 lipca może przestać przyjmować chorych

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
60 tys. pacjentów zostanie pozbawionych lekarza POZ.
60 tys. pacjentów zostanie pozbawionych lekarza POZ. 123rf
Udostępnij:
Od czwartku, 1 lipca, około 60 tysięcy pacjentów z Pomorza zostanie pozbawionych lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Na stronie oddziału NFZ w Gdańsku ukazała się lista siedmiu poradni - dwóch z Sopotu i po jednej z Gdyni, Redy, Słupska, Chojnic oraz Kobylnicy, z którymi fundusz nie zamierza przedłużyć kontraktu. Przyczyną ma być wysoki, przekraczający 90 proc., poziom udzielanych teleporad. - Żadna ze znanych mi przychodni, która została oficjalnie napiętnowana na stronie NFZ nie udzielała ponad 90 proc. teleporad. Zarzuty im postawione nie mają żadnych podstaw, także prawnych - uważa dr Andrzej Zapaśnik, ekspert Fundacji Porozumienie Zielonogórskie.

W środę, 23 czerwca, minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że NFZ nie przedłuży kontraktów z 70 przychodniami w Polsce, które według analiz centrali funduszu nadużywały teleporad, przyjmując stacjonarnie jedynie niespełna 10 proc. pacjentów. W czwartek wieczorem na stronach NFZ ukazała się lista ukaranych przychodni. Niektóre z nich obejmują opieką nawet 10 tysięcy pacjentów.

"Twoja poradnia POZ udzielała powyżej 90 proc. teleporad - czytamy na stronie funduszu. - Jej umowa z NFZ wygasa 30 czerwca, Fundusz nie zamierza przedłużać współpracy z poradnią, ale Ty nie zostaniesz bez opieki. Koniecznie sprawdź, gdzie otrzymasz niezbędną pomoc medyczną. Poradnia POZ, do której jesteś zapisany, udzielała ponad 90% teleporad. Ten poziom nie mógł zagwarantować bezpieczeństwa i właściwej opieki nad pacjentem. Umowa tej placówki z NFZ wygasa 30 czerwca, ale Fundusz nie zamierza jej przedłużyć."

- W przypadku tych właśnie placówek, 9 na 10 pacjentów nie miało bezpośredniego kontaktu ze swoim lekarzem rodzinnym. Ten poziom nie mógł zagwarantować bezpieczeństwa i właściwej opieki nad pacjentem - twierdzi Monika Kierat z działu komunikacji społecznej pomorskiego NFZ.

Na Pomorzu siedem przychodni zostaje od 1 lipca pozbawionych kontraktu. Są to:

  • Przychodnia Orłowo w Gdyni przy ul. Wrocławskiej
  • NZOZ "Jedynka" przy ul. Kolberga w Sopocie
  • NZOZ "MARMED" przy ul. Mariana Mokwy w Sopocie
  • NZOZ "Przychodnia nr 3" przy ul. Obwodowej w Redzie
  • NZOZ "Lekarz domowy" przy ul Kołłątaja w Słupsku
  • Samodzielna Publiczna Przychodnia Wiejska Gminy Chojnice przy ul. Kościerskiej w Chojnicach
  • NZOZ w Kobylnicy "Poradnia Lekarza POZ" przy ul. Głównej w Kobylnicy

W zamykanych przychodniach leczy się około 60 tysięcy pacjentów. Gdzie od najbliższego czwartku otrzymają pomoc lekarską? Co z umówionymi już wcześniej wizytami i badaniami? Gdzie zostanie przekazana ich dokumentacja medyczna?

- Zasady udostępniania dokumentacji medycznej regulują przepisy ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz art. 10 a ust.2 o Podstawowej Opiece Zdrowotnej - wyjaśnia Monika Kierat z pomorskiego OW NFZ. - Dokumentacja niezbędna do zapewnienia ciągłości świadczeń opieki zdrowotnej będzie udostępniona podmiotowi POZ, który przejmie pacjentów. Chcemy podkreślić, że pacjenci tych poradni nie zostaną bez opieki. Od 1 lipca, będą mogli skorzystać ze świadczeń medycznych w najbliższych poradniach POZ w swoim miejscu zamieszkania, w sąsiedniej gminie lub w swoim powiecie. Informuję również, że w dniu dzisiejszy weszła w życie nowelizacja zarządzenia Prezesa NFZ dotyczącego warunków i realizacji umów w Podstawowej Opiece Zdrowotnej. Za diagnozowanie i leczenie pacjentów bezpośrednio w gabinecie lekarza POZ, poradnie zyskają wyższe wynagrodzenie.

Prawa pacjenta - Co musisz wiedzieć? Najważniejsze informacj...

Cały komunikat dostępny pod TUTAJ.

NFZ podaje bezpłatny i całodobowy numer 800 190 590, gdzie konsultant na infolinii ma przekazać wszystkie niezbędne dane do placówek medycznych, które udzielą pomocy. W przypadku nagłej potrzeby skorzystania z pomocy medycznej poza godzinami pracy POZ dostępna jest dla pacjentów Teleplatforma Pierwszego Kontaktu. Pod bezpłatnym w całej Polsce nr telefonu 800 137 200 oprócz porady medycznej, pacjent może otrzymać e-receptę, e-skierowanie lub e-zwolnienie.Szczegółowych informacji udziela także Pomorski NFZ pod numerem telefonu 58 321 86 75 od poniedziałku do piątku między godz. 8 a 16.

Ponadto na stronie internetowej pojawił się wykaz działających w okolicy przychodni. Nie oznacza to jednak, że pacjent pozbawiony opieki medycznej np. w przychodni przy ul. Wrocławskiej w Gdyni Orłowie będzie mógł automatycznie umówić się na zaplanowaną wizytę w przychodni Źródło Marii na gdyńskich Karwinach lub przy ul. Konwaliowej na Witominie. Obciążenie lekarzy w wymienionych placówkach i tak jest bardzo duże.

Niewiele pociechy daje też lista punktów nocnej i świątecznej opieki czy adres najbliższego szpitala. Punkty te na pewno nie zastąpią lekarza poz.

Sprawa ma drugie dno i wiąże się z konfliktem między ministrem zdrowia a przychodniami zrzeszonymi w Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Wszystkie ukarane przychodnie należą do Porozumienia, które nie chce się zgodzić na proponowane przez resort zdrowia warunki kontraktowania. Ponadto przedstawiciele PZ przekonują, że zarzuty dotyczące nadmiaru teleporad udzielanych przez POZ nie mają żadnych podstaw, także prawnych.

Część z nich brała udział w programie szczepień przeciw Covid-19 - mówi Andrzej Zapaśnik, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie, prezes przychodni BaltiMed w Gdańsku.- Jedna z ukaranych pomorskich przychodni, gdzie zaoptowanych jest 7 tysięcy osób, zaszczepiła ostatnio 3,5 tys. pacjentów. Nie wiem, jak można zaszczepić człowieka zdalnie, przez telefon. Wszystkie te przychodnie mają wieloletnie doświadczenie i zaangażowany zespół lekarzy, pielęgniarek i położnych, dający z siebie wszystko. Udzielane są tam porady zarówno stacjonarne, jak i domowe, odbywają się szczepienia nie tylko ambulatoryjnie, ale także w zespołach wyjazdowych.

Porozumienie przypomina wypowiedź ministra zdrowia, że analizy centrali NFZ obejmują okres między styczniem a kwietniem br. czyli drugiej i najwyższej  fali epidemii Covid-19. W tym czasie co piąty zgłaszający się do przychodni pacjent był zakażony koronawirusem i zgodnie z rozporządzeniami najpierw musiał skorzystać z teleporady.

Skąd więc wzięły się dane o tak wielkiej liczbie teleporad?

- Podejrzewamy, że mogło dojść do błędów sprawozdawczych, związanych z tym, że od niedawna sprawozdajemy teleporady - twierdzi dr Zapaśnik. - Nasze systemy informatyczne nie są jeszcze wystarczająco sprawne. W jednej z ukaranych przychodni podpięto wszystkie porady, w tym zarówno domowe, jak i stacjonarne, pod kod teleporad. Żaden z urzędników nie zastanowił się nad tak dziwnym sprawozdaniem. Zwłaszcza, że Pomorski Odział NFZ  zna tę przychodnię, wie, jak świetnie pracuje. Tylko w ubiegłym roku wybrało ją kilkuset nowych pacjentów, doceniając w ten sposób organizację pracy w czasie epidemii. A minister zdrowia kwestionuje ich prawo wyboru lekarza, pielęgniarki i położnej POZ. W wymienionych przychodniach nie było żadnej kontroli. Nie dotarło tam też żadne pismo z prośbą o wyjaśnienie ewentualnych wątpliwości NFZ.

Według eksperta PZ resort zdrowia postanowił ostatnią decyzją ukarać około 60 tys. pacjentów, których od 1 lipca pozbawia się opieki podstawowej nie tylko lekarza, ale także położnej, pielęgniarki środowiskowej. Przerwany zostanie cały proces leczenia, pielęgnacji obłożnie chorych, nie odbędą się planowane badania.

Traktujemy to co się stało, jako uderzenie polityczne - uważa dr Andrzej Zapaśnik. - Kosztem pacjentów próbuje się uderzyć w środowisko lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, których już teraz jest o wiele za mało. Nie jesteśmy winni, że nie można się do przychodni dodzwonić, że lekarz nie może przyjąć większej liczby pacjentów. W wymienionych na stronach NFZ przychodniach lekarze przyjmują po 70-80 pacjentów dziennie! A żaden lekarz nie powinni pracować za dwóch, bo jest to niebezpieczne dla zdrowia pacjentów. Tego pan minister nie zauważa i odpowiedzialność za swoje zaniedbania w tym zakresie, a także swoich poprzedników, przerzuca na personel medyczny, obciążony pracą ponad miarę.

Stanowisko w sprawie zamknięcia pomorskich przychodni zajęła także Okręgowa Rada Lekarska w Gdańsku, która wyraziła głębokie zaniepokojenie działaniami Ministerstwa Zdrowia i NFZ wobec świadczeniodawców poz. "Brak jakichkolwiek podstaw prawnych, brak merytorycznych powodów do zapowiedzi zerwania umów, odmowa jakichkolwiek negocjacji budzą nasz sprzeciw. Kontynuacja obecnej polityki i działania Ministerstwa Zdrowia i NFZ wobec POZ spowoduje poważny kryzys i będzie zagrażać wielkiej grupie pacjentów, którzy nagle mogą zostać pozbawieni dostępu do swoich lekarzy" - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez prezesa ORL,, dr Dariusza Kutellę i sekretarza ORL, dr. Krzysztofa Wójcikiewicza.

Środowisko lekarskie deklaruje pełne wsparcie dla ukaranych przychodni. Jeszcze w piątek planowane jest posiedzenie Naczelnej Rady Lekarskiej w sobotę nad dalszymi krokami zastanowi się Zarząd Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Koniec stanu epidemii w Polsce

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
27 czerwca, 10:39, Gość:

Grupa "0"- lekarze i personel medyczny była szczepiona jako pierwsza.

Kiedy więc zamierzają wrócić do normalnego trybu pracy?

Czy jednak sądzą, że w nowej (nie) normalności teleporada będzie już standardem?

Pewnie tak myślą, bo łatwiej jest przerwać rozmowę przez telefon ,a wyrzucić pacjenta z gabinetu nie wypada.

Tyczy się to pewnej liczby lekarzy , na szczęście są jeszcze normalni.

G
Gość

Proponuję jeszcze salus na Piłsudskiego 99% teleporady , tylko chyba lepsza teleporada jak żadna

G
Gość

Grupa "0"- lekarze i personel medyczny była szczepiona jako pierwsza.

Kiedy więc zamierzają wrócić do normalnego trybu pracy?

Czy jednak sądzą, że w nowej (nie) normalności teleporada będzie już standardem?

P
P

Lekarze mają się dobrze, tylko niech przestaną ciągnąć 10 srok za ogon ,bo wtedy mają ciężko. Ale kasa się zgadza. Na Łokietka nigdy nie odbierają telefonu, taka dradycja. W niedzielę żadna przychodnia nie działała lub nie chciała przyjąć małego dziecka, nawet prywatnie . Ostatecznie przyjęła ta w Kobylnicy, więc nie udzielała tylko teleporad.

G
Gość

Uwaga! Grozi nam dalszy i trwały paraliż publicznej ochrony zdrowia - List otwarty OZZL do pacjentów

05 Mar 2021

Bydgoszcz, dnia 5 marca 2021r.

PW.II-28/21

Uwaga! Grozi nam dalszy i trwały paraliż publicznej ochrony zdrowia

List otwarty OZZL do pacjentów.

Szanowni Państwo,

Wszyscy jesteśmy zmęczeni trwającą już ponad rok epidemią koronawirusa. Każdy z nas doświadczał w tym czasie różnych trudności. Jednak najbardziej doświadczeni byli ci, którzy potrzebowali w tym czasie pomocy medycznej w placówkach publicznej ochrony zdrowia. W wielu przypadkach pomocy tej nie uzyskali lub nie była ona taka, jaka być powinna. Przyczyna tego stanu była – do pewnego stopnia – obiektywna: konieczność zabezpieczenia sił i środków do walki z koronawirusem. W dużej jednak części wynikało to z decyzji rządzących o „zamrożeniu” czyli znacznym ograniczeniu funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia.

Niestety – wiele wskazuje na to, że ten paraliż publicznej ochrony zdrowia może zostać z nami już na stałe – tym razem z powodu braku chętnych do pracy w publicznych szpitalach i przychodniach. Rządzący robią bowiem wszystko, aby praca tam była ciężka, źle zorganizowana i słabo wynagradzana. Właśnie teraz przedstawili projekt ustawy regulującej pensje w publicznej ochronie zdrowia. Pozostaną one na tak niskim poziomie, że lekarze zatrudnieni tam będą musieli do swojej pensji „dorabiać”.

Z tego powodu wielu lekarzy zrezygnuje z pracy w publicznych szpitalach i przychodniach i przejdzie na stałe do sektora prywatnego, gdzie warunki pracy i płacy są lepsze. Inni specjaliści wyjadą z Polski, jak zrobiło to wcześniej tysiące ich kolegów. Ci, którzy pozostaną będą musieli „dorabiać” na niezliczonych dyżurach i dodatkowych etatach, co spowoduje, że będą stale zmęczeni i zniecierpliwieni wobec chorych, będą popełniać więcej błędów i zaniedbywać swoje obowiązki. Niektórzy będą pracować dodatkowo w prywatnych praktykach, stanowiących nieraz formę odpłatnej „przepustki” dla pacjentów - do leczenia w publicznych szpitalach. Tak czy inaczej, jakość pomocy w publicznej ochronie zdrowia i dostępność do niej jeszcze bardziej zmniejszy się, a patologia rozszerzy się i utrwali. Ludzie zostaną zmuszeni, aby leczyć się głównie w prywatnych placówkach, a wielu nie będzie na to stać.

Można sądzić, że taka polityka rządu jest świadoma i celowa, aby ograniczyć wydatki publiczne na leczenie Polaków. Rządzący odrzucili bowiem propozycję OZZL: dobra pensja dla lekarza w zamian za pracę wyłącznie w jednym miejscu. Takie rozwiązanie spowodowałoby, że lekarze poświęciliby się całkowicie pracy w podstawowym miejscu zatrudnienia, lepiej i staranniej podchodziliby do swoich obowiązków, mieliby czas i siły, aby zająć się dobrze swoimi pacjentami. Takiego rozwiązania rządzący jednak nie chcą. Wolą, aby lekarz był „zagoniony”, zmęczony, zniecierpliwiony i popełniał więcej błędów, byleby tylko nie domagał się godnego wynagrodzenia.

Szanowni Pacjenci, nie wierzcie w propagandę rządową, że kolejne miliardy złotówek wydane na sprzęt, budynki, komputery… poprawią jakość i dostępność leczenia w publicznej ochronie zdrowia, jeżeli zabraknie tam lekarzy, pielęgniarek, techników medycznych, diagnostów. Nie wynaleziono jeszcze szpitali ani przychodni samoobsługowych i podstawą ochrony zdrowia są nadal ludzie, którzy powinni służyć innym, chorym ludziom. Pamiętajcie: nie ma lekarzy (pielęgniarek, techników, diagnostów …) - nie ma leczenia.

W wyrazami szacunku

Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

https://www.ozzl.org.pl/aktualnosci/14106-uwaga-grozi-nam-dalszy-i-trwaly-paraliz-publicznej-ochrony-zdrowia

G
Gość

"Dlaczego PiS chce „rozwalić” publiczną ochronę zdrowia? Komentarz aktualny.

22 Cze 2021

Wielu pracowników publicznej ochrony zdrowia zostało zdruzgotanych informacją, że Sejm RP głosami (prawie wszystkich) posłów Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski i Porozumienia Jarosława Gowina (oraz 3 innych posłów) odrzucił poprawki senatu do rządowej wersji ustawy nowelizującej ustawę o płacach minimalnych w podmiotach leczniczych. Poprawki te przewidywały wyższe niż chciał rząd (i np. NSZZ Solidarność) tzw. współczynniki pracy dla poszczególnych zawodów, określające relację między pensją zasadniczą danego zawodu, a przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce za rok ubiegły. Poprawki były mocno umiarkowane, co podkreślało dobrą wolę i chęć kompromisu - z jednej strony pracowników medycznych (ich związków i samorządów zawodowych), z drugiej – opozycji, która nie poszła na łatwą propagandę proponując nie wiadomo jak wielkich pensji (aby przypodobać się medykom), ale takie, które pozwalały na wyraźny krok do przodu, nie niszcząc przy tym finansów państwa. O umiarkowaniu poprawek niech świadczy fakt, że dla lekarzy specjalistów przewidziano współczynnik 1,7 (na co zgodził się OZZL i samorząd lekarski), a nie postulowany od zawsze poziom 3 „średnich krajowych”.

Brak zgody rządzących na ten tak wyważoną, racjonalną i mocno kompromisową propozycję pracowników medycznych i opozycji wydaje się zupełnie niezrozumiały, wręcz szalony. Oto bowiem rząd miał okazję, aby niskim kosztem pokazać się jako ten, który dba o pracowników medycznych, jest skłonny do dialogu i kompromisu ze związkami zawodowymi i z opozycją. A jednak rząd tego nie uczynił, a determinacja z jaką walczył, aby do podwyżek pensji dla medyków publicznej ochrony zdrowia nie doszło – zadziwia (bezprecedensowe wystąpienie ministra zdrowia w trakcie głosowania nad poszczególnymi poprawkami, osobiste interwencje u niektórych posłów przez szefa PiS i przez premiera). O co w tym wszystkim chodzi?

Pewne wskazówki może dać nam następujący fakt: Jednym z 3 posłów spoza koalicji rządzącej który poparł rząd w odrzuceniu podwyżek płac dla personelu medycznego, proponowanych przez Senat był pan Janusz Korwin-Mikke (pozostali posłowie Konfederacji opowiedzieli się za podwyżkami lub nie byli przeciw). Jest on wrogiem publicznego lecznictwa, zwolennikiem prywatnej ochrony zdrowia i prywatnych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych. Jest również znany z tego, że o pewnych sprawach mówi wprost, nie bawiąc się w „dyplomację”, zachowując przy tym żelazną logikę. Jak się dowiedziałem, pan poseł uzasadnił swoją decyzję dotyczącą tego głosowania w sposób następujący: im gorzej będą zarabiać w publicznej ochronie zdrowia, tym szybciej się ona rozwali, a przecież o to chodzi."

https://www.ozzl.org.pl/aktualnosci/14153-dlaczego-pis-chce-rozwalic-publiczna-ochrone-zdrowia-komentarz-aktualny

G
Gość

"Czy Minister Zdrowia Adam Niedzielski chce wygonić lekarzy z kraju?

Dosyć upokarzania lekarzy przez Ministra Zdrowia! Po miesiącach heroicznej walki z pandemią szef resortu zdrowia wymierzył im policzek w postaci upokarzających wynagrodzeń. Dlatego pytamy ministra – czy rzeczywiście chce pozbyć się lekarzy z publicznej ochrony zdrowia?

Praca na granicy wytrzymałości fizycznej i psychicznej, zaniedbanie potrzeb swoich i swojej rodziny w służbie pacjentom, łatanie braków kadrowych i niedostatków infrastruktury, kupowanie z własnej kieszeni środków ochronnych dla siebie i dla pacjentów. Ocalenie wiele tysięcy chorych na koronawirusa i „zwykłe" choroby mimo zamkniętych placówek – polscy lekarze w pandemii wykazali się bohaterską postawą, często ryzykując życiem.

W nagrodę dostali mgliste zapewnienie o dodatkach covidowych, których zasady są tak niejasne i skomplikowane, że najciężej pracujący przy łóżku chorych nie mieli czasu wykłócać się o nie z kadrami szpitali i oddziałem wojewódzkim NFZ. A na koniec – niczym wisienkę na torcie – urągającą godności „podwyżkę", zapisaną w projekcie nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

Projekt, który 28 maja został przyjęty przez Sejm, przewiduje 9 zł na rękę za pacjenta i 90 zł za nawet najbardziej skomplikowaną, wielogodzinną operację dla lekarza specjalisty zatrudnionego w oparciu o umowę o pracę w szpitalu publicznym. Mimo wielokrotnych interwencji OZZL, współczynnik pracy, który określa relację między minimalną pensją zasadniczą danego zawodu medycznego a przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce za rok ubiegły, dla lekarza specjalisty będzie wynosić 1,31. Ponieważ przeciętne wynagrodzenie w gospodarce za rok 2020 wyniosło 5167 złotych, minimalna pensja zasadnicza lekarza specjalisty w roku 2021 wyniosłaby 6769 zł brutto, o 19 zł brutto więcej niż przez ostatnie trzy lata, co zagwarantowała „podwyżka Szumowskiego" z 2018 roku.

Dlaczego współczynnik pracy dla lekarza specjalisty wynosi zaledwie 1,31? Minister zdrowia Adam Niedzielski, a za nim posłowie PiS, którzy pracowali nad ustawą, uznali, że dzięki „dodatkom do pensji" lekarz specjalista zatrudniony w szpitalu publicznym w oparciu o umowę o pracę zarabia 13 tys. zł brutto. To nieprawda. Taki zarobek umożliwia jedynie pełnienie dodatkowych, licznych dyżurów w swoim szpitalu! Wynagrodzenie za dodatkową pracę, powyżej norm czasu pracy to nie są dodatki do pensji zasadniczej! Takie przedstawianie sprawy służy ukryciu rzeczywistego poziomu płac lekarzy specjalistów proponowanemu przez ministra zdrowia. Jedynym „dodatkiem" do pensji, na jaką mogą liczyć lekarze, jest dodatek stażowy, podnoszący wynagrodzenie o 1 proc. na rok do poziomu maksymalnie 20 proc. po 20 latach pracy. Część szpitali będących spółkami tego dodatku jednak nie wypłaca.

Dlatego Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wezwał wszystkich lekarzy do wypowiadania klauzuli opt – out, czyli do wycofania zgody na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo. A teraz rusza z kampanią internetową skierowaną wprost do Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego, który zdaje się robić wszystko, by zniechęcić lekarzy do pracy w publicznych placówkach ochrony zdrowia i wyboru pracy w placówkach prywatnych lub wyjazdu za granicę. "

https://www.ozzl.org.pl/aktualnosci/14150-czy-minister-zdrowia-adam-niedzielski-chce-wygonic-lekarzy-z-kraju

P
Piotr
26 czerwca, 21:25, Gość:

Czy niewyszczepieni będą w przyszłości (nowej nie normalności) jakoś odizolowywani od reszty społeczeństwa?

Np. w gettach?

A ty dalej nie dostałeś się do psychiatry? Współczuję.. Ty powinieneś odizolowany od społeczeństwa dla własnego dobra.

P
Piotr
26 czerwca, 21:23, Gość:

Niemożliwe! To inne choroby jeszcze istnieją?

Przez ostatni rok słyszeliśmy tylko o koronie.

A ty dalej nie dostałeś się do psychiatry? Współczuję..

G
Gość

Szkoda gadac.

G
Gość

Czy niewyszczepieni będą w przyszłości (nowej nie normalności) jakoś odizolowywani od reszty społeczeństwa?

Np. w gettach?

G
Gość

Niemożliwe! To inne choroby jeszcze istnieją?

Przez ostatni rok słyszeliśmy tylko o koronie.

M
M

Najlepsza przychodnia w Słupsku 11 listopada i Dr. Kochanowska oraz panie z rejestracji miłe i bardzo ogarnięte

P
Piotr
26 czerwca, 11:23, Czytelnik:

Jestem lekarzem ale tym razem popieram w pełni.... NFZ. Krew mnie zalewa jak widzę i słyszę jak niektóre przychodnie działają. Chyba normalne że teleporada powinna być wyceniona niżej niż pełna wizyta, a jeśli dana przychodnia ma 90 proc teleporad, to może lepiej konsultować odpłatnie na wp? I jednym i drugim wyjdzie to na dobre. A może badania wykonywane na SORze czy IP (gdy pacjent nie wymaga hospitalizacji) finansować z kasy przychodni? Ileż to razy słyszę wprost z ust pacjenta, że lekarz poz skierował tu " na przebadanie". Nazwy przychodni często się powtarzają. Przychodnie POZ mają wplywowe związki zawodowe, duży biznes i często wykorzystują to, że mało się od nich wymaga (wyprowadzenie NOCHow do szpitali było skandalem) i regularnie stosują środek nacisku w postaci gróźb przekierowania swoich pacjentów do szpitali. Dlatego murem będę bronić interesów przeciążonych do granic pracowników SORow, których nikt nie broni, na których wiedza się psy, którzy zajmują się jednocześnie ratowaniem życia i wyciąganiem kleszczy, bo tak się w Polsce utarło, że że wszystkim na SOR, a kasę że stawki kapitacyjnej zgarnia przychodnia. Na zachodzie szpital to ostateczność. Opozycja niech nie klaszcze, bo przypominam lata rządów Arłukowicza i Kopacz jako ministrów, gdy co roku była bitwa o niezamykanie przychodni. I tak jak wówczas to rodzinni mieli rację (co ma lekarz do weryfikacji uprawnień pacjenta) tak teraz sytuacja mnie niepokoi. Czego uczą na studiach ? Wywiad, Oglądanie, opukiwanie, osłuchiwanie, badania dodatkowe - mimo rozwoju technologii taka kolejność przeprowadzania badania lekarskiego chyba jest i będzie podstawą zawsze. Ograniczanie się do pierwszego i czasem ostatniego elementu to działania zastępcze, poza pandemia nie mające uzasadnienia (poza wyjątkami), na pewno nie w 90 procentach.

26 czerwca, 16:42, Lekarz ze wsi:

Może Pan doktor poda swoje dane osobowe. Chętnie podyskutuję w ramach sądu koleżeńskiego w izbie lekarskiej. Trochę wstyd że po studiach medycznych nie nauczył się kolega czytać ze zrozumieniem. Proponuję powrót do tekstu i przeczytanie jeszcze raz.

Muszę cie zasmucić. W pełni się zgadzam z twoim przedmówcą. Żenująca instytucja teleporad jest bezdyskusyjnie nadużywana. I nie strasz tu nikogo sądami koleżeńskimi, bo to bardziej sądy kolesiowskie. Sam w ubiegłym roku będąc po zabiegu, odbijałem się od drzwi wielu przychodni, bo nie chciano mi zdjąć szwów pooperacyjnych. Natomiast próbując się dodzwonić do przychodni na Łokietka w Słupsku wykonałem 84 (dosłownie) próby połączeń. Jeden numer telefonu, na całą przychodnię, który zwykle był zajęty, a jeśli był wolny, to nikt nie odbierał. I nie żądaj od kogoś podania swoich danych osobowych. Może najpierw podaj swoje, a nie podpisuj się śmiesznym nickiem.

P
Piotr
26 czerwca, 11:23, Czytelnik:

Jestem lekarzem ale tym razem popieram w pełni.... NFZ. Krew mnie zalewa jak widzę i słyszę jak niektóre przychodnie działają. Chyba normalne że teleporada powinna być wyceniona niżej niż pełna wizyta, a jeśli dana przychodnia ma 90 proc teleporad, to może lepiej konsultować odpłatnie na wp? I jednym i drugim wyjdzie to na dobre. A może badania wykonywane na SORze czy IP (gdy pacjent nie wymaga hospitalizacji) finansować z kasy przychodni? Ileż to razy słyszę wprost z ust pacjenta, że lekarz poz skierował tu " na przebadanie". Nazwy przychodni często się powtarzają. Przychodnie POZ mają wplywowe związki zawodowe, duży biznes i często wykorzystują to, że mało się od nich wymaga (wyprowadzenie NOCHow do szpitali było skandalem) i regularnie stosują środek nacisku w postaci gróźb przekierowania swoich pacjentów do szpitali. Dlatego murem będę bronić interesów przeciążonych do granic pracowników SORow, których nikt nie broni, na których wiedza się psy, którzy zajmują się jednocześnie ratowaniem życia i wyciąganiem kleszczy, bo tak się w Polsce utarło, że że wszystkim na SOR, a kasę że stawki kapitacyjnej zgarnia przychodnia. Na zachodzie szpital to ostateczność. Opozycja niech nie klaszcze, bo przypominam lata rządów Arłukowicza i Kopacz jako ministrów, gdy co roku była bitwa o niezamykanie przychodni. I tak jak wówczas to rodzinni mieli rację (co ma lekarz do weryfikacji uprawnień pacjenta) tak teraz sytuacja mnie niepokoi. Czego uczą na studiach ? Wywiad, Oglądanie, opukiwanie, osłuchiwanie, badania dodatkowe - mimo rozwoju technologii taka kolejność przeprowadzania badania lekarskiego chyba jest i będzie podstawą zawsze. Ograniczanie się do pierwszego i czasem ostatniego elementu to działania zastępcze, poza pandemia nie mające uzasadnienia (poza wyjątkami), na pewno nie w 90 procentach.

26 czerwca, 16:42, Lekarz ze wsi:

Może Pan doktor poda swoje dane osobowe. Chętnie podyskutuję w ramach sądu koleżeńskiego w izbie lekarskiej. Trochę wstyd że po studiach medycznych nie nauczył się kolega czytać ze zrozumieniem. Proponuję powrót do tekstu i przeczytanie jeszcze raz.

Muszę cie zasmucić. W pełni się zgadzam z twoim przedmówcą. Żenujący instytucja teleporad jest bezdyskusyjnie nadużywana. I nie strasz tu nikogo sądami koleżeńskimi, bo to bardziej sądy kolesiowskie. Sam w ubiegłym roku będąc po zabiegu odbijałem się od drzwi wielu przychodni, bi nie chciano mi zdjąć szwów pooperacyjnych. Natomiast próbując się dodzwonić do przychodni na łokietka w Słupsku wykonałem 84 (dosłownie) proby połączeń. Jeden numer telefonu, na całą przychodnię, który zwykle bul zajęty, a jeśli był wolny, to nikt nie odbierał. I może sam byś podał swoje dane osobowe, zanim poprosisz o nie kogoś?

Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie