Przepisy dot. egzaminu na prawo jazdy dyskryminują osoby niepełnosprawne?

Maciej Pietrzak
Fot. Karolina Misztal
Osoby niepełnosprawne, aby podejść do egzaminu na prawo jazdy muszą przyjechać swoim autem albo wypożyczonym ze szkoły jazdy. Sędziowie TK stwierdzili, że ustawa regulująca te sprawy jest sprzeczna z zasadą sprawiedliwości społecznej.

Obecnie funkcjonujące prawo nie nakłada na wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego obowiązku zapewnienia osobie niepełnosprawnej podchodzącej do egzaminu odpowiednio przystosowanego do jej schorzenia auta. Osoba ta musi przyjechać na egzamin własnym samochodem lub należącym do szkoły jazdy. Trybunał podkreślił, że to na ustawodawcy ciąży obowiązek wprowadzenia regulacji zapewniających osobom niepełnosprawnym przynajmniej minimalny, a zarazem efektywny poziom pomocy władz publicznych w zdobywaniu uprawnień do kierowania pojazdami.

Przedstawiciele PORD w Gdańsku uważają, że ustawa nie wymaga poprawki. Obecnie instytucja nie ma jednak w swojej flocie pojazdów przeznaczonych dla niepełnosprawnych kandydatów na kierowców.

- Dostosowanie takiego samochodu to duże koszty, bo pamiętajmy, że każda osoba niepełnosprawna ma inne potrzeby związane ze swoim schorzeniem. Drugą kwestią, nad którą państwo powinno popracować, jest liczba osób niepełnosprawnych chętnych zdawać egzamin. Rocznie jest to u nas zaledwie kilka, maksymalnie kilkanaście osób. Zostawmy zatem przepisy dotyczące samochodów w spokoju, a zajmijmy się aktywizacją tych ludzi. WORD-y chcą w tym procesie współuczestniczyć. Nie jest jednak obecnie tak, że zostawiamy osobę niepełnosprawną samą sobie, bo wskazujemy jej, gdzie może odbyć szkolenie i jak będzie wyglądał egzamin - mówi Krzysztof Chmielewski z PORD.

Inne zdanie na ten temat ma Artur Olszewski, z gdańskiej szkoły jazdy Elite, która specjalizuje się w pracy z osobami niepełnosprawnymi.

- Co prawda osoby niepełnosprawne mają 50 proc. zniżki na egzamin, jednak za podstawienie samochodu przez szkołę jazdy muszą płacić same. Koszty, jakie ponoszą, jeśli chodzi o kurs i egzamin, są w sumie o ok. 500 zł większe niż osoby pełnosprawnej. My jesteśmy jedynym OSK w Trójmieście, który współpracuje z warszawskim stowarzyszeniem pomocy niepełnosprawnym kierowcom „Spinka”, które potrafi zrefundować nawet 1600 zł kosztów szkolenia i egzaminu. Po orzeczeniu TK uważam jednak, że kompromisowym i sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby, gdyby WORD-y płaciły chociaż szkołom za podstawianie auta, aby kursant już nie musiał ponosić tego kosztu - mówi.

Więcej o sprawie przeczytasz w poniedziałkowym (20.06.2016r.) papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" albo kupując e-wydanie gazety.

maciej.pietrzak@polskapress.pl

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Osoba Niepełnosprawna

Kilka maksymalnie kilkanaście niepełnosprawnych w roku zdaje egzamin ? Proszę zapoznać się jako pracownik PORD ze statystykami bo nie wypada tak mijać się z prawdą bo robi pan to celowo lub jest nieprofesjonalny. Swoją drogą PORD to relikt komunizmu - bez rampy dla niepełnosprawnych lub wejścia na egzamin przez osoby niepełnosprawne.

W
W.

Najważniejsze by wpływ do kasy OSK był...Kto zapłaci to już nieistotne...

Dodaj ogłoszenie