reklama

Prof. Świątecka mimo emerytury nadal leczy pacjentów. Współtwórczyni pierwszego w Polsce Telefonu Zaufania odznaczona Orderem Orła Białego

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Karolina Misztal
Z prof. Grażyną Świątecką, kardiologiem,współtwórcą pierwszego w Polsce Telefonu Zaufania, odznaczoną Orderem Orła Białego rozmawia Dorota Abramowicz.

Kiedy dowiedziała się pani o przyznaniu najwyższego polskiego odznaczenia państwowego?

W ostatnich dniach października odebrałam telefon z Kancelarii Prezydenta z pytaniem, czy przyjmę odznaczenie. Odparłam, że tak.

Prezydent podkreślił, że jako twórca pierwszego w Polsce telefonu zaufania uratowała pani życie wielu ludziom. Jak to się zaczęło?

Potrzebna jest niewielka korekta. Ideę telefonu zaufania przywiózł z Londynu prof. Tadeusz Kielanowski, który jednak do końca nie wierzył, że uda się ją wprowadzić w Polsce. Udało mi się zgromadzić grupę trzydziestu osób, które podjęły się tego zadania. Pierwsze spotkanie organizacyjne odbyło się, o czym warto wspomnieć, w redakcji „Dziennika Bałtyckiego”. I tak 1 października 1967 r. rozpoczęliśmy działalność pierwszego społecznego, opartego o pracę wolontariuszy, Telefonu Zaufania. Nieco wcześniej podobny telefon zaczął działać przy wrocławskiej Klince Psychiatrycznej. Tam jednak pracowali ludzie zatrudnieni na etatach. A nasza idea społecznego Telefonu Zaufania rozprzestrzeniła się na całą Polskę.

Można policzyć, ile istnień ludzkich ocaliliście przez ten czas?

Byłoby to bardzo trudne. Rocznie odbieramy w Gdańsku kilka tysięcy telefonów. Trzeba byłoby przemnożyć to przez liczbę oddziałów w Polsce i przez 52 lata. Zdarza się, że spotykam ludzi, którzy mówią mi, że dzięki takiej rozmowie zakręcili kurek od gazu lub zrezygnowali z innej formy odebrania sobie życia. Przy telefonach zaufania pracują bardzo ofiarni ludzie. Ja już od dłuższego czasu nie pełnię dyżurów.

Nadal jednak - od 1992 r. - jest pani prezesem Polskiego Towarzystwa Pomocy Telefonicznej.

Mimo moich zastrzeżeń wybrano mnie na kolejną kadencję. Na szczęście mam wokół siebie wiele pomocnych osób.

Ratowała pani ludzkie życie też jako lekarz, kardiolog, przez wiele lat kierownik II Kliniki Chorób Serca AMG. Była pani pionierem nowoczesnego leczenia zaburzeń rytmu serca w Polsce. Czy to wybór wymarzonego w dzieciństwie zawodu określił pani drogę życiową?

Warto najpierw powiedzieć, że to kardiolodzy z Warszawy, z którymi współpracowałam w Polskim Towarzystwie Kardiologicznym, uczestniczyłam w wielu konferencjach naukowych, wymieniałam doświadczenia, wystąpili do pana prezydenta z inicjatywą przyznania mi odznaczenia państwowego. To wyraz uznania dla mojej pracy, za który jestem im bardzo wdzięczna. A co do wyboru zawodu - nie mogę powiedzieć, że od dziecka marzyłam, by zostać lekarzem. Wraz z rodzicami zostałam zesłana w 1940 r. do Obwodu Archangielskiego, gdzie jedyną osobą udzielającą, od czasu do czasu, pomocy medycznej był felczer. Po wojnie zamieszkaliśmy w Sopocie. I tu, jako dziecko wychowane w tajdze, postanowiłam zostać leśnikiem. Wszystko zmieniło się, gdy byłam w dziesiątej klasie. Nagle, jakby ktoś przekręcił włącznik światła zrozumiałam, że chcę być lekarzem. Postanowiłam iść na studia medyczne, by pomagać ludziom. I - mimo emerytury - nadal przyjmuję pacjentów.

Znane są pani działania na rzecz etyki lekarskiej.

Jestem w kapitule nagrody OIL im. doktor Aleksandry Gabrysiak, która pomagała chorym, bezdomnym i więźniom i została zamordowana przez jednego z podopiecznych. Otrzymują ją lekarze niosący bezinteresowną pomoc ludziom. Organizowałam też Gdańskie Spotkania z Etyką Lekarską, których swoistym podsumowaniem była wydana przed trzema laty książka „Humanizm chrześcijański w medycynie”, zawierająca przemyślenia wybitnych lekarzy i bioetyków na temat etosu i misji lekarza.

POLECAMY NA STRONIE KOBIET:

Wspierają nie dla lajków. Oto Gwiazdy ,które pomagają naprawdę.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gdanszczanka

Miałam tą przyjemność poznać panią profesor ,wiele lat temu ,niezwykle ciepła osoba ,skromna życzliwa bez" nadęcia ". Takich lekarzy już nie ma , młodzi nie mają empatii ani nie znają słów Hipokratesa . Kończy się era lekarzy z powołania . Życzę jak najdłuższej aktywności w zawodzie !

m
miki
16 listopada, 20:07, Gość:

Pani profesor! To wstyd przyjmować order od kogoś kto łamie konstytucję!

Żal mi ciebie ,ty też potrzebujesz pomocy !

G
Gość

Pani profesor! To wstyd przyjmować order od kogoś kto łamie konstytucję!

Dodaj ogłoszenie