Prezes spółki PGE EJ1: Powinniśmy postawić na atom [ROZMOWA]

rozm. Łukasz Kłos
mat. prasowe
Jacek Cichosz, prezes zarządu spółki PGE EJ1: - Wykonujemy sporo pracy w tle, która dla opinii publicznej nie jest widoczna.

Nie o to chodzi, by złowić króliczka, lecz by gonić go - taka ocena zdaje się przebijać z komentarzy do ostatnich wydarzeń. To jak to jest z projektem budowy pierwszej elektrowni jądrowej?
Serdecznie zapraszam pana na moje miejsce. Po pierwszym tygodniu pracy pan sam by się przekonał, jak wygląda nasza praca. Otrzymaliśmy zadanie zrealizowania projektu i je wykonujemy z pełnym zaangażowaniem. Niech dowodem będzie choćby to, że po zerwaniu w grudniu 2014 umowy z WorleyParsons na wykonanie dokumentacji środowiskowej i lokalizacyjnej - w zaledwie pół roku przygotowaliśmy i złożyliśmy w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska tak zwaną Kartę Informacyjną Przedsięwzięcia, wraz z wnioskiem inicjującym procedurę wydania decyzji środowiskowej.

Pół roku, jak na podsumowanie dokumentacji zebranej dotąd przez podwykonawcę, to może wydawać się długo.
Nie mówimy o przeanalizowaniu dokumentacji, ale o przygotowaniu całkowicie nowego wniosku, który jest kluczowy dla rozpoczęcia procesu uzgodnień środowiskowych. Mówiąc - wniosek, mam na myśli specjalistyczną dokumentację, liczącą ponad 200 stron. Proszę mi wierzyć, takie dokumenty nie powstają w jeden, dwa dni. W pół roku zrobiliśmy to, czego nasz podwykonawca nie był w stanie dokończyć w dwa lata. A to nie wszystko, na czym obecnie koncentrujemy wysiłki. Przygotowujemy się między innymi do wielu postępowań przetargowych w celu wyłonienia poszczególnych podwykonawców prac badawczych w przyjętych lokalizacjach. Chcemy, by badania zaczęły się z początkiem przyszłego roku.

Trudno jednak nie rozumieć zniecierpliwienia opinii publicznej, gdy od kilku lat regularnie oddalany jest termin uruchomienia reaktorów.

Żeby zrealizować główne zadanie - budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej - należy wykonać wiele prac. Nad częścią mamy pełną kontrolę, na inne nie mamy żadnego wpływu, na przykład na regulacje. Dotąd właśnie te drugie determinowały przesunięcia w harmonogramach.

Ostatnio wyszła na jaw kolejna jego wersja. Nie za dużo tych "niespodzianek"?
Pewne przesunięcie niewątpliwie nastąpiło wskutek konieczności zakończenia współpracy z WorleyParsons. Nawiasem mówiąc, decyzja o rozwiązaniu umowy zapadła między innymi w konsekwencji poważnych opóźnień harmonogramowych i zastrzeżeń dotyczących jakości prac. Finalizujemy pracę nad nową wersją podstawową harmonogramu i jego scenariuszami alternatywnymi. Płynące z nich wnioski przedstawimy w postaci rekomendacji do zmian w tym harmonogramie zakładanym przez Program Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ). Nastąpi to wraz ze złożeniem w Ministerstwie Gospodarki raportu z realizacji PPEJ w I kwartale przyszłego roku.

Kolejnym publikacjom dotyczącym elektrowni jądrowej regularnie towarzyszy fala krytyki: że długo, że drogo, że brak namacalnych efektów. Jakby nie patrzeć, co najmniej od pięciu lat wiemy, że w Polsce budowana będzie elektrownia jądrowa. Od mniej więcej trzech mówi się, że powstanie na Pomorzu. Ale wciąż nie znamy ostatecznej lokalizacji. Może to przedsięwzięcie jest za trudne dla nas, Polaków?
Jak skomplikowany to proces, możemy zobaczyć choćby na przykładzie badań. Z końcem 2010 roku zostało zainicjowane postępowanie przetargowe na wybór wykonawcy badań lokalizacyjnych i środowiskowych. To postępowanie musiało być przeprowadzone zgodnie z reżimem prawa zamówień publicznych. Trzy lata trwała sama procedura przetargowa, bowiem jego ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło dopiero z początkiem 2013 roku. Wtedy to zawarliśmy kontrakt z wykonawcą, wspomnianą firmą WorleyParsons. Ustaliliśmy harmonogram, sekwencję prac, określiliśmy wskaźniki realizacji, a wykonawca rozpoczął prace. Jednak osiągane rezultaty, jak też poważne zastrzeżenia co do ich jakości, nie pozwalały nam na kontynuację współpracy z firmą. Podjęliśmy decyzję o rozwiązaniu umowy. Było to działanie czysto biznesowe.

Umowa została wypowiedziana na przełomie 2014 i 2015 roku. Wyciągnęliśmy wnioski, wzmocniliśmy własny zespół i już po pół roku jesteśmy gotowi z dokumentem inicjującym jedną z najważniejszych procedur przedsięwzięcia jądrowego. Dlatego z jednej strony przyjmuję do wiadomości tę krytyczną retorykę. Z drugiej jednak mam świadomość określonej sekwencji działań, których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Wybór kontrahentów musi się odbywać w oparciu o procedury przetargowe. One zaś prowadzone są w określonych reżimach prawnych. To nie my je wymyśliliśmy, ale mamy bezwzględny obowiązek ich przestrzegać.

Na jakim obecnie etapie jest projekt? Co dziś jest już pewne?
Obecnie działamy w dwóch zasadniczych obszarach. Mówiłem już o wniosku złożonym w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jest on dla nas ważny także z tego względu, że pozwoli nam ustalić ostateczny zakres badań, jakie musimy przeprowadzić w planowanych lokalizacjach. W oczekiwaniu na decyzję GDOŚ równocześnie zmierzamy do rozpoczęcia postępowań przetargowych na realizację poszczególnych elementów badań: obserwacje i monitoringi przyrodnicze, prace geologiczne i hydrogeologiczne. Drugi obszar naszych działań to finalizacja przygotowań do realizacji postępowania przetargowego, tak zwanego postępowania zintegrowanego, w którym wyłoniony zostanie między innymi dostawca technologii samego reaktora. Ze względu na zakres, jakim objęty ma być ten kontrakt, a także z uwagi na jego szacowaną wartość jest to najpoważniejszy przetarg w całym projekcie budowy elektrowni. Procedura ta nie jest łatwa także ze względu na obowiązującą ścieżkę postępowania. Musieliśmy między innymi uzyskać wiele uzgodnień i opinii na poziomie Komisji Europejskiej. To kolejny dowód na to, że wykonujemy sporo pracy w tle, która dla opinii publicznej nie jest widoczna, ale jest niezbędna dla powodzenia projektu. Niezależnie od tych zadań rozpoczęliśmy już niezmiernie istotne rozmowy ze stroną rządową, dotyczące tak zwanych mechanizmów wsparcia. Pozwolą one na zapewnienie ekonomicznej przewidywalności działalności elektrowni.

Dlaczego to takie ważne?
Za granicą widzimy wyraźnie, że żadne wielkie inwestycje nie są realizowane bez mechanizmu stabilizującego. Z jednej strony mamy zmieniające się uwarunkowania systemowe, na przykład polityka klimatyczna czy energetyczna - z drugiej inwestorów, którzy muszą wyłożyć środki na realizację i oszacować ryzyko. Stąd potrzebny jest mechanizm stabilizujący, przynajmniej do czasu kiedy ta inwestycja nie zostanie spłacona.

Ile czasu zajmą te rozmowy?

Cały ten proces zajmie pewnie kilka lat. Pierwszym etapem będzie samo uzgodnienie koncepcji mechanizmów i sposobów wsparcia. Drugim natomiast byłoby uzgodnienie i opracowanie regulacji legislacyjnych, które taki mechanizm by wprowadzały. Ostatnim krokiem byłoby uzgodnienie treści kontraktu, tak jak to się obecnie odbywa na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie trwają negocjacje EDF z rządem brytyjskim co do inwestycji w Hinkley Point.

Kiedy w Polsce dotrzemy do etapu, na jakim dziś są Wyspy?
Zakładamy, że będzie to okres po 2019 roku. Wtedy będziemy mieć za sobą cały proces ustalania, w jakim miejscu, na jakich warunkach, w jakiej technologii i przy jakim modelu finansowania będziemy budować elektrownię atomową.

Szacuje się, że w przywołanym przez Pana angielskim Hinkley Point w szczytowym okresie prac budowlanych zatrudnionych będzie nawet 5 tysięcy wykwalifikowanych robotników. A Państwo zastanawiali się już, kto wybuduje polską elektrownię?
Ten obszar oczywiście jest w zakresie naszych zainteresowań. Jednak proces tworzenia kadr dla elektrowni możemy rozpocząć dopiero wtedy, gdy będziemy wiedzieć, w jakiej technologii i z kim tę inwestycję będziemy realizować. Przy tym musimy rozróżnić dwa elementy. Jeden to specjaliści i robotnicy potrzebni w trakcie budowy. W tym zakresie proces rozpoznania rynku już się rozpoczął, a głównym moderatorem działań jest Ministerstwo Gospodarki. Drugi element to personel zatrudniony w spółce PGE, odpowiedzialny za eksploatację funkcjonujących elektrowni, czyli tak zwani operatorzy. Kształcenie ich rozpoczniemy z chwilą, gdy wybrana zostanie technologia, w jakiej będzie funkcjonować siłownia, i potrwa ono około 7-9 lat.

EDF już od dłuższego czasu inwestuje w zaplecze edukacyjne i przygotowuje przyszłych zbrojarzy, betoniarzy czy inżynierów. A kiedy zacznie to robić PGE?

Musimy pamiętać, na jakim etapie jesteśmy my, a na jakim EDF w Wielkiej Brytanii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, to etap, na którym jest brytyjska inwestycja, my osiągniemy po 2019 roku.

Mówimy o budowie, a przyrodników martwią już same wstępne badania przewidywane w rejonach planowanych lokalizacji. Niektóre organizacje ekologiczne, w tym Greenpeace, przekonują, że mogą spowodować nieodwracalne straty w naturze.
Możemy zapewnić, że wszystkie prace realizowane przez spółkę w ramach badań środowiskowych i lokalizacyjnych prowadzone są z poszanowaniem środowiska oraz zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

Greenpeace mówi o 32 odwiertach geologicznych o głębokości od 40 do 200 metrów.
Nikt takich odwiertów dotąd nie wykonywał, więc szczerze mówiąc, trudno mi takie doniesienia komentować, a tym bardziej odpowiedzieć, skąd się wzięły takie liczby. Co do właściwych badań - będziemy składać stosowne wnioski o pozwolenia na prowadzenie prac geologicznych dla każdej lokalizacji. Tu nie ma żadnej ścieżki na skróty.

Te same organizacje twierdzą, że najpierw powinniście przeprowadzić ocenę oddziaływania na środowisko samych badań.
Ta sprawa została już dawno wyjaśniona. Nie tylko w naszej ocenie, ale też w ocenie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska nie ma takiej konieczności. Było to wiadomo już rok temu. Postępujemy zgodnie z przepisami. Nie chcę się odnosić do dezinformacji prowadzonej przez różne środowiska.

Pana zdaniem, elektrownia jądrowa rozwiązałaby problem niedoborów energetycznych w Polsce?
Po ostatniej fali upałów wszyscy są zgodni, że należy szukać rozwiązań pozwalających uniknąć sytuacji, w której mamy deficyt energii. Optymalne jest, aby to krajowe źródła wytwarzania sprostały zapotrzebowaniu na energię, niezależnie od warunków pogodowych. Bezpieczeństwo energetyczne to przede wszystkim zróżnicowany miks paliwowy i rozwinięty system elektroenergetyczny. Polski miks energetyczny jest jednym z najmniej zróżnicowanych w Europie.

Dominuje w nim węgiel. Do 2030 roku będziemy musieli wyłączyć z powodu wieku elektrowni węglowych znaczną część obecnie działających mocy. Już dziś trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jakimi źródłami energii je zastąpimy. Z uwagi na bezpieczeństwo energetyczne, ale również ze względu na ochronę klimatu i konkurencyjność gospodarki powinna to być także energetyka jądrowa. Co warte podkreślenia, planowana pierwsza polska elektrownia jądrowa ma zostać zlokalizowana na Pomorzu, jednym z najbardziej niedoinwestowanych w zakresie infrastruktury energetycznej regionie. Planowana elektrownia jądrowa chłodzona będzie wodą morską, co zagwarantuje wystarczająca ilość wody do chłodzenia, a tym samym nie będzie wpływać na ciągłość wytwarzania.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polihistor

na ZUPEŁNIE INNEGO PREZESA.

Dodaj ogłoszenie