Potrykus, czyli uwierz w ducha. Niezwykła historia dawnego zawodnika z Gdańska

Krzysztof Juras
Marcin Potrykus mieszka w Brunszwiku
Marcin Potrykus mieszka w Brunszwiku Fot. Archiwum Marcina Potrykusa
Fatalny błąd w jednej z książek poświęconych piłce nożnej pozwolił poznać historię byłego piłkarza gdańskiej Lechii i Bałtyku Gdynia.

Zapewne wielu z naszych Czytelników pamięta nagrodzony dwoma Oscarami film pt. „Uwierz w ducha”. Dla tych, z Państwa którzy nie widzieli to z grubsza obraz ten opowiada o tym, jak Sam (Patrick Swayze) i Molly (Demi Moore) są młodym, szczęśliwym małżeństwem. Kiedy on zostaje zastrzelony w przypadkowym - wydawałoby się - napadzie, ona pogrąża się w czarnej rozpaczy. Ale duch Sama nie odchodzi w zaświaty, lecz wciąż krąży po tym świecie. Kiedy już przyzwyczaja się do nowej sytuacji, zaczyna obserwować Molly i próbować się z nią porozumieć...

CZYTAJ TAKŻE: Piękne i seksowne polskie sportsmenki ZDJĘCIA

Podobna przygoda spotkała niedawno mnie. Otóż kilka miesięcy temu przeczytałem w Encyklopedii Piłkarskiej Andrzeja Gowarzewskiego pt. „Mistrzostwa Polski Ludzie Fakty 1945-1962” biogram byłego bramkarza Lechii i gdyńskiego Bałtyku Marcina Potrykusa. Wynika z niego, że zmarł on 30 grudnia 1994 r. w niemieckim Brunszwiku. Tak się złożyło, że w tym niemieckim mieście mieszkają moi rodzice. Kiedy więc tam byłem ze świątecznymi odwiedzinami postanowiłem zajrzeć do książki telefonicznej, z nadzieją, że jest tam ktoś o nazwisku Potrykus. No, i rzeczywiście był.

Kilkanaście dni temu poprosiłem mojego ojca by zadzwonił pod ten numer i dowiedział się czy osoba, która się zgłosi ma coś wspólnego z Marcinem Potrykusem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się, że mój tata rozmawiał z „duchem”, bowiem telefon odebrał… Marcin Potrykus, ten sam, którego w publikacji o której wspomniałem dawno temu uśmiercono.

Przypomnijmy pokrótce karierę piłkarską pana Marcina. Jak sam mówi pierwsze piłkarskie kroki stawiał w tzw „dzikich drużynach” w Nowym Porcie, następnie był pierwszy klub piłkarski czyli KS Morski z Nowego Portu (nie mylić z MRKS Gdańsk - przyp. red.).

- Jako 16-latek stawiałem pierwsze poważne kroki piłkarskie - mówi „Dziennikowi Bałtyckiemu” pan Marcin, który także nie kryje zaskoczenia z powodu wiadomości...o swojej śmierci w 1994 roku.

- Trenowałem pod okiem wspaniałego człowieka i trenera Czesława Bartolika w gdańskiej Lechii gdzie grałem do 1955 roku. W 1956 roku wraz z Bogdanem Adamczykiem trafiliśmy do Zawiszy Bydgoszcz w ramach odbywania zasadniczej służby wojskowej. On wrócił do Gdańska i Lechii, a moje losy potoczyły się inaczej - dodaje.

Po wojskowej piłkarskiej przygodzie w Zawiszy Marcin Potrykus reprezentował barwy lokalnego rywala - Polonii Bydgoszcz, by ostatecznie wrócić na Wybrzeże i piłkarską karierę zakończyć w Bałtyku Gdynia. W 1972 r. w ramach łączenia rodzin wyjechał on wraz z rodziną do Brunszwiku, gdzie do teraz mieszka wspólnie z małżonką.

Pele ma problemy zdrowotne i zmaga się z depresją

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie