Pomorze. Szkolne świetlice są zatłoczone. A będzie jeszcze gorzej

Monika Jankowska
Szkoły z przepełnieniem radzą sobie różnie, niektóre ograniczają korzystanie ze świetlicy tylko dla dzieci z młodszych klas, inne zatrudniają dodatkowych wychowawców.
Szkoły z przepełnieniem radzą sobie różnie, niektóre ograniczają korzystanie ze świetlicy tylko dla dzieci z młodszych klas, inne zatrudniają dodatkowych wychowawców. Janusz Wójtowicz/archiwum polskapresse
Uczniów w szkołach jest coraz więcej, gros z nich chce też korzystać z opieki świetlicy. Tymczasem, świetlice szkolne już są przepełnione, a w przyszłym roku może być jeszcze gorzej.

Od września naukę rozpoczną dzieci urodzone w 2009 roku - czyli wszystkie sześciolatki - i siedmiolatki urodzone od lipca do końca grudnia 2008 r. Więcej dzieci w szkole oznacza większą liczbę chętnych do skorzystania z możliwości pozostawienia dziecka w świetlicy. A w świetlicy bywa tłoczno - pracujący rodzice przywożą dzieci, zanim sami zaczną pracę, a do tego nie zawsze są w stanie odebrać maluchy zaraz po tym, kiedy one skończą swoje lekcje.

Świetlice zazwyczaj zaczynają swoją pracę przed godz. 7, kończą około godz. 17. Grupa świetlicowa może liczyć maksymalnie 25 osób, ale bywa tak, że w jednej sali znajduje się jednocześnie nawet jeszcze raz tyle uczniów.

Szkoły z przepełnieniem radzą sobie różnie, niektóre ograniczają korzystanie ze świetlicy tylko dla dzieci z młodszych klas, inne zatrudniają dodatkowych wychowawców, albo po prostu odsyłają nauczycieli w ramach realizacji tzw. "godzin karcianych".

- Mamy dwie sale przeznaczone na świetlice - jedną dla oddziału przedszkolnego, drugą dla dzieci z klas I-VI. Zatrudniamy sześciu opiekunów, każdy ma pod opieką nie więcej niż po 25 uczniów, wszystko więc jest zgodnie z prawem. Kiedy okazało się, że wzrosło zapotrzebowanie na korzystanie ze świetlicy, wystąpiłam z prośbą o przygotowanie kolejnego etatu - mówi dyrektor gdańskiej szkoły nr 52 Ewa Wasilewska.

Tymczasem, okazuje się, że sami rodzice nierzadko mają kłopot z punktualnym odbiorem swoich pociech.
Jolanta Wyderka, dyrektor SP nr 60, zauważa: - Są przypadki, że rodzice spóźniają się 20-30 minut. Wtedy nauczyciel zostaje z uczniem, nigdy nie jest on pozbawiony opieki. Najczęściej te spóźnienia wynikają z przyczyn losowych, np. korków i my to oczywiście rozumiemy. Niestety, muszę przyznać, że zdarzały się też sytuacje, gdy rodzic notorycznie spóźniał się po dziecko i wynikało to z tego, że nie potrafił umiejętnie zorganizować sobie czasu.

Przepełnione świetlice to drugi, obok zbyt licznych klas, problem, z jakim zmagają się szkoły.

Co o problemie sądzi Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" - CZYTAJ więcej w e-wydaniu gazety

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

!

O
Ojciec

I dlatego młodzi nie chcą mieć dzieci bo Państwo z podstawowej roli nie umie się wywiązać

Dodaj ogłoszenie