reklama

Pomorze: Przed wizytą u lekarza trzeba udowodnić, że jest się ubezpieczonym

Jolanta Gromadzka-AnzelewiczZaktualizowano 
Przychodnia "Sródmieście" stara się informować  chorych
Przychodnia "Sródmieście" stara się informować chorych Tomasz Bołt
Nie dość, że trudno zarejestrować się do lekarza specjalisty, a na wizytę trzeba czekać tygodniami, to teraz pacjent musi jeszcze za każdym razem udowadniać, że regularnie opłaca składki

Nie wystarczy już do tego książeczka RUM. W najlepszym razie chory (np. emeryt) musi okazać jeden dowód ubezpieczenia, jednak niektórzy pacjenci (jak np. osoby uczące się między 18. a 26. rokiem życia) muszą przedstawić ich w rejestracji przychodni aż...trzy.

Skrupulatną identyfikację ubezpieczonych za pomocą legitymacji, druków RMUA, bankowych wyciągów oraz zaświadczeń wymusił na placówkach służby zdrowia Narodowy Fundusz Zdrowia. Za leczenie osób nieubezpieczonych szpital czy przychodnia muszą funduszowi oddawać pieniądze. Nic więc dziwnego, że się przed tym bronią. Czas i nerwy tracą na tym pacjenci. A elektronicznej karty ubezpieczenia, której wprowadzenie zapowiadała zdrowotna ustawa z 2004 roku, jak nie ma, tak nie ma.

- Obsługa jednego pacjenta bardzo się wydłużyła - przyznaje Anna Wąsiura z NZOZ "Śródmieście". Kiedyś zgłaszał się on do przychodni, rejestratorka brała od niego książeczkę, umieszczony na niej kod kreskowy podkładała pod czytnik i za pomocą programu komputerowego sprawdzała jego dane w centralnym wykazie ubezpieczonych. Na internetowej stronie NFZ każdy z nas również mógł się dowiedzieć, czy jego pracodawca odprowadza za niego ZUS. Niestety, na początku grudnia NFZ wyszukiwarkę wyłączył. I zaczął się horror.

- Pacjenci przychodzą do specjalisty w wyznaczonym terminie bez dowodu ubezpieczenia, a my nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy je naprawdę mają - tłumaczy Anna Wąsiura. - Budzi to ogromne emocje, bo część pacjentów musimy odsyłać. Bywa, że na ich prośbę pracodawca dosyła potwierdzenie ubezpieczenia faksem.

Kto ma przy sobie pieniądze, płaci za wizytę u specjalisty kaucję, którą przychodnia zwraca, jeśli pacjent dostarczy dowód ubezpieczenia w ciągu 14 dni. - W najlepszej sytuacji są emeryci, bo legitymację mają ważną do końca życia, pozostałe dowody ubezpieczenia są aktualne kilkadziesiąt dni - dodaje dr Barbara Pawłowska, wicedyrektor Nadmorskiego Centrum Medycznego w Gdańsku.

Tak naprawdę co miesiąc trzeba brać z pracy czy urzędu nowe zaświadczenie, bo trudno przewidzieć, kiedy dopadnie nas choroba. Zdaniem doktor Pawłowskiej utrudnień byłoby mniej, gdyby biura RUM wydając książeczkę sprawdzały, czy osoba, która się po nie zgłasza, jest ubezpieczona. - Internetową wyszukiwarkę nasza centrala zablokowała na wniosek głównego inspektora ochrony danych osobowych - wyjaśnia Mariusz Szymański, rzecznik prasowy pomorskiego NFZ. - Przy okazji warto jednak przypomnieć, że książeczka RUM nigdy nie była i nie jest dowodem ubezpieczenia. O ile jednak szpitale od dawna już nie przyjmują pacjentów bez prawdziwych dowodów, to przychodnie utrudniają im w ten sposób życie dopiero od niedawna. Wygląda na to, że udręka pacjentów skończy się nieprędko, mimo że Narodowy Fundusz Zdrowia robi co może, by przyspieszyć prace nad jednolitym dowodem ubezpieczenia dla wszystkich Polaków. - Będzie nim elektroniczna karta ubezpieczenia - zapowiada Andrzej Strug, dyrektor Departamentu Informatyki NFZ w Warszawie.

Pacjentom karta służyć będzie jako dowód ubezpieczenia, przychodnia czy szpital będą w niej zapisywać udzielone medyczne świadczenia.
Prace nad kartą wloką się, gdyż wymagają szeregu uzgodnień międzyresortowych (NFZ, MZ i MSW, zmiany niektórych przepisów prawnych, a także zmiany sposobu aktualizacji danych w centralnej bazie ubezpieczonych. Dziś ZUS przekazuje je funduszowi z dużym opóźnieniem. Każdy z nas w niej figuruje, choć to nieprawda, bo od kilku miesięcy składki zdrowotnej nie opłaca. Gdy NFZ się z tym upora pani w rejestracji przychodni znów będzie mogła w minutę sprawdzić, czy pacjent jest naprawdę ubezpieczony poprzez internet za pomocą jego karty. - Pierwsze karty powinny trafić do ubezpieczonych w 2011 roku - obiecuje dyrektor Strug.

Co jest dowodem ubezpieczenia

Książeczka RUM nie jest dowodem ubezpieczenia! Ich rolę pełnią rozmaite dokumenty w zależności od statusu pacjenta.

Dla osoby zatrudnionej na podstawie umowy o pracę
- jest nim zaświadczenie od pracodawcy, że opłacił składkę (tzw. druk RMUA) lub książeczka ubezpieczeniowa z aktualnym wpisem i pieczątką pracodawcy. Dowód jest ważny do końca miesiąca, w którym został wystawiony plus 30 dni. Wystawiony np. 16 sierpnia traci ważność pod koniec września.

Dla osoby prowadzącej działalność gospodarczą - dowodem ubezpieczenia jest druk zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego oraz aktualny dowód opłacenia składki.

Dla osoby ubezpieczonej w KRUS
- zaświadczenie lub podstemplowana legitymacja.

Dla bezrobotnych - aktualne zaświadczenie z Urzędu Pracy.

W przypadku emerytów i rencistów wystarczy legitymacja, ostatni odcinek wypłaty renty lub emerytury.

Obowiązek przedstawienia potwierdzenia prawa do świadczeń nie dotyczy dzieci do szóstego miesiąca życia , których nie zgłoszono do ubezpieczenia zdrowotnego z powodu braku numeru PESEL.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie