Pisanie, targanie emocjami

    Pisanie, targanie emocjami

    Tadeusz Skutnik

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Barbary Szczepuły "Długa podróż poślubna" może być wyobrażona jak rozkład lotów z lotniska im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Nie tekstowy, lecz wizualny, pokazujący na mapie świata, dokąd sięgają gdańskie połączenia lotnicze (bezpośrednie i pośrednie).
    Dość zauważyć, że na 34 reportaże zamieszczone pod tym tytułem aż 25 zahacza o Gdańsk, Gdynię, Sopot, Pomorze… Pozostałe o Polskę, bo rzecz jest o Polakach żyjących za granicą, czyli o naszej emigracji.

    Wyobrażenie to nie jest dalekie od sposobów kreowania reportaży. Autorka musiała wylatywać w świat (czasem w składzie oficjalnej delegacji parlamentarnej, co widać) na łowy swoich historii, choć oczywiście mogła je usłyszeć i od gdańszczan, gdynian czy sopocian bywających "u siebie" np. podczas wakacji.

    Ich rozrzut geograficzny jest imponujący. Od Sachalina i Władywostoku przez Syberię po Lizbonę. Z Australii przez Nową Zelandię i Pacyfik po San Francisco.
    Od Południowej Afryki po Belfast, od Meksyku po Kanadę. Oczywiście mnóstwo Europy, zjednoczonej i niedołączonej, Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Kilkadziesiąt krajów. Tak, jak Wielki Siewca rozsiewał Polaków po świecie albo jak sami się rozsiewali. Nie tylko "za chlebem".

    Za nimi natomiast chodzi i spisuje ich historie - twierdząc, że prawdziwie - Barbara Szczepuła. Można jednak założyć się, że są w znacznym stopniu literacko przetworzone. Kompozycyjnie zmierzają do efektownego finału, od którego czasami ciarki przelatują po plecach albo łzy cisną się do oczu. Nie dlatego, że tak emocjonujący jest dramatyzm opowiadanych przez nią historii, ale dlatego, że tak a nie inaczej są opowiadane.

    Czytelnicy "Polski Dziennika Bałtyckiego" dobrze znają pióro Szczepuły. Ma swój styl i nie musi nawet podpisywać swoich tekstów, a i tak będą rozpoznane. Podobnie w "Długiej podróży poślubnej"; wystarczyłoby otworzyć książkę na dowolnej stronie, przeczytać parę zdań, może dwa - trzy akapity, żeby nieomylnie stwierdzić: to wyszło spod ręki Barbary Szczepuły.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo