PiS żąda dymisji Hanny Zych-Cisoń. Czy wicemarszałek województwa zostanie odwołana z funkcji?

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
P. Świderski
Czy Hanna Zych-Cisoń zostanie odwołana z funkcji wicemarszałka woj. pomorskiego? Żąda tego Prawo i Sprawiedliwość. Poseł Jaworski z PiS zdaje sobie sprawę, że ten wniosek raczej nie doczeka się realizacji, ostrzega jednak, że przygotowywane przekształcenia prawne szpitali są faktycznym wstępem do ich prywatyzacji.

Andrzej Jaworski z PiS zaapelował o odwołanie z funkcji wicemarszałek Hanny Zych-Cisoń. Lider Prawa i Sprawiedliwości na Pomorzu zwrócił się do marszałka Mieczysława Struka o przejęcie osobistego nadzoru nad jednostkami służby zdrowia.

Do złożenia tego wniosku sprowokowały polityków PiS ostatnie wydarzenia w Szpitalu Specjalistycznym na gdańskiej Zaspie.

W opinii PiS, Hanna Zych-Cisoń zredukowała swą rolę do funkcji reprezentacyjnej.
"Taka ocena pracy pani Marszałek spowodowana jest między innymi sytuacją w szpitalu w Kościerzynie czy odwołaniem wieloletniego dyrektora szpitala na gdańskiej Zaspie w trakcie przygotowań tej jednostki do komercjalizacji. Oznacza to, że proces ten jest nieprzygotowany, wprowadzany pod wpływem bieżących problemów finansowych, co w konsekwencji budzi ogromny niepokój pracowników, a w szczególności pacjentów" - czytamy w liście sygnowanym przez polityków PiS.

- Sprawa szpitala na Zaspie to prawdziwy skandal - denerwuje się poseł Andrzej Jaworski z PiS, bo - jak twierdzi - zna ten szpital od lat, właśnie w nim przyszły na świat dwie jego córki. Tymczasem długoletnią dyrektor placówki Krystynę Grzenię zarząd województwa odwołał z dnia na dzień i to tylko za to, że odważyła się mieć wątpliwości, czy to właściwy moment na jej przekształcenie. - Nie powiedziała spółce "nie", a tylko zadawała pytania - tłumaczy Andrzej Jaworski.
Poseł Jaworski zdaje sobie sprawę, że wniosek PiS nie doczeka się realizacji, ostrzega jednak, że przygotowywane przekształcenia prawne szpitali są faktycznym wstępem do prywatyzacji służby zdrowia.

Bez postulatów pod adresem wicemarszałek, ale za to w obronie dyrektor Grzeni, wystąpił również OZZL Regionu Pomorskiego (treść listu przedstawiamy poniżej).

- Odwołanie ze stanowiska pani Krystyny Grzeni przepełniło czarę goryczy - twierdzi dr Jerzy Zadrożny, wiceprzewodniczący związku zawodowego lekarzy.

Paradoksem - jego zdaniem - jest to, iż w obronie dyrektora, z którym OZZL toczył nieraz ostry spór, staje właśnie związek zawodowy. - Bynajmniej nie z tego powodu, iż dyrektor Grzenia była przesadnie łaskawa dla związkowców czy szerszego ogółu pracowników - zastrzega dr Zadrożny. - Osobiście miałem tę przyjemność (nie waham się tego słowa użyć) kilkakrotnej rozmowy z panią dyrektor i za każdym razem - mimo że w większości najważniejszych spraw nie mogliśmy dojść do porozumienia - miałem nieodparte wrażenie, iż rozmawiam z fachowcem. Taką osobą, która wie, co mówi, której warto wysłuchać nawet wtedy, gdy się z nią nie zgadzam. Wrażenie takie - nadmieniam - nad wyraz rzadkie, jeśli chodzi o decydentów różnego szczebla w naszej ochronie zdrowia, nieraz rozbawiających swoją nieporadnością i małymi kompetencjami. I taką właśnie osobę odwołano ze stanowiska! - zaznacza Zadrożny.

W medycznym środowisku zdania na temat kompetencji pani wicemarszałek są podzielone. Zdaniem jednych, o wiele lepiej sprawdzała się w roli szefowej stowarzyszenia chorych, bo jej atutem zawsze była "wrażliwość społeczna".
Zdaniem innych, podjęła się bardzo trudnej roli, z którą radzi sobie coraz lepiej, bo wyraźnie do niej "dojrzewa".

Zgodnie z ustawą z 5 czerwca 1998 roku o samorządzie województwa (art. 37, ust. 5) sejmik województwa może na uzasadniony wniosek marszałka odwołać poszczególnych członków zarządu zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowego składu sejmiku, w głosowaniu tajnym.

j.gromadzka@prasa.gda.pl

Przeczytaj List Otwarty Regionu Pomorskiego OZZL na następnej stronie.


List Otwarty Regionu Pomorskiego OZZL
W sprawie odwołania Dyrektora Szpitala Specjalistycznego Św. Wojciecha
oraz sytuacji w systemie Ochrony Zdrowia

Przyglądając się ostatnim zawirowaniom wokół Pomorskiej Służby Zdrowia, zmianom kadrowym w obsadzie dyrektorów Szpitali, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przedstawia swoje głębokie zaniepokojenie oraz uzasadnione merytorycznie stanowisko a w odczuciu autora pisma również stanowisko ogromnej większości lekarzy oraz innych pracowników ochrony zdrowia naszego województwa. Czarę goryczy dopełniło odwołanie ze stanowiska pani Krystyny Grzeni, Dyrektora Szpitala na Zaspie. Paradoksem jest, iż w obronie dyrektora, z którym OZZL toczył nieraz ostry spór staje związek zawodowy. Bynajmniej nie z tego powodu, iż dyr. Grzenia była przesadnie łaskawa dla związkowców czy szerszej ogółu pracowników. Osobiście miałem tę przyjemność (nie waham się tego słowa użyć) kilkakrotnej rozmowy z Panią Dyrektor i za każdym razem, mimo, iż w większości najważniejszych spraw nie mogliśmy dojść do porozumienia miałem nieodparte wrażenie, iż rozmawiam z fachowcem, osobą, która wie co mówi, której warto wysłuchać nawet wtedy, gdy się z nią nie zgadzam. Wrażenie takie nadmieniam, nad wyraz rzadkie, jeśli chodzi o decydentów różnego szczebla w naszej ochronie zdrowia, nieraz rozbawiających swoją nieporadnością i małymi kompetencjami. I tą osobę odwołano ze stanowiska.
Powodem jest różnica zdań, co do koncepcji rozwoju Szpitala na Zaspie. Stąd nasze pismo dotyczące właśnie tej koncepcji, forsowanej aktualnie przez Urząd Marszałkowski a narzuconej przecież z tzw. góry i mającej być remedium na finansowe bolączki całego systemu.
OZZL stoi w dziwnej sytuacji – przychodzi nam krytykować niejako własne dziecko, gdyż pomysł przekształcenia szpitali w podmioty prawa handlowego wywodzi się, co łatwo sprawdzić, z naszych szeregów. Koncepcja sformułowana przed laty na jednym ze zjazdów związku, zaistniała w przestrzeni publicznej, jako jeden z 4 postulatów gwałtownego strajku w ochronie zdrowia w roku 2006, jeszcze za czasów poprzedniej ekipy rządzącej. Nie chcemy kpić, ale jeśli od kogoś cokolwiek się przepisuje to należy to robić dokładnie, bo wychodzi to, co popularnie nazywa się bykiem. A właśnie z tym oględnie mówiąc, mamy do czynienia.
Dla szpitali, jako spółek prawa handlowego mówimy TAK, dla szpitali, jako spółek prawa handlowego w istniejącym porządku prawnym polskiej ochrony zdrowia jednoznacznie mówimy NIE!
W systemie tym tkwią rzeczy nieznane w gospodarce żadnego kraju w jakiejkolwiek formie ustrojowej od zarania dziejów. Nikt na to nie wpadł! Ale polski parlament owszem. Przykłady? Przedstawiamy:
Płatnik w systemie ochrony zdrowia, czyli NFZ określa wielkość zapłaty za usługę medyczną.
Tłumacząc z polskiego na nasze – ten, co płaci decyduje ile ma zapłacić!
O tym, że tak nie jest wie kilkuletnie dziecko, gdy dostanie pieniądze od rodziców i kupuje cukierki to rozumie, że to nie ono podyktuje cenę za towar. Wiedza ta obca jest 460 ludziom o jakimś przecież doświadczeniu życiowym, wśród nich profesorom, w tym również ekonomii. Kilku gorliwym apologetom istniejącego systemu, wśród nich ministrowi Arłukowiczowi proponujemy by w ten sposób zreformować całą naszą gospodarkę, – dlaczego ten dziw nad dziwy ma obowiązywać tylko w ochronie zdrowia? Może zaczniemy od rynku gazu i elektryczności – odbieramy je przecież. A jak odbierzemy, sami zdecydujemy ile zapłacimy, a na koniec będziemy się zastanawiać, dlaczego takie firmy jak PGNIG lub Energia są na progu krachu. Najzabawniejsze, że pada odpowiedź na to pytanie, dlaczego tak się dzieje i co w takiej sytuacji należy robić by sytuacja się nie pogłębiała. I tu jesteśmy na nowo w problematyce Ochrony Zdrowia – trzeba działać jak spółka prawa handlowego!
Wspaniała prosta odpowiedź. Tylko tak naprawdę nie wiadomo czy przypadkiem nie bardziej straszna niż zabawna. Po takiej reformie obejmującej wszystko, co nas otacza Polska i Polacy, całe społeczeństwo mogą ze spokojem udać się na drzewa – nasz kraj jest bankrutem!
Jednak według władz, Polska Służba Zdrowia widać nie z takim problemem sobie poradzi. Pogratulować koncepcji.
Nic dziwnego, że spośród 600 polskich szpitali tylko 24 zdecydowało się na proponowane przekształcenia. Entuzjazm aż bije w oczy. Nie ma, co się dziwić dyrektorom a w tym wypadku już prezesom spółek – poza wątpliwą nobilitacją w nazwie, ryzykują własnym osobistym majątkiem, nie mając przy tym żadnego wpływu na podstawowy parametr ekonomiczny, jakim jest przychód szpitala. Są skazani na dobrą lub złą (najczęściej) wolę ze strony płatnika, jakim jest NFZ. Tylko łagodnie ujmując, duży optymista lub osoba pozbawiona wyobraźni zechce ryzykować, przecież nie tylko swoim losem, ale również swoich pracowników.
Na pocieszenie władz wszystkich szczebli można dodać, iż gdyby zrobili wszystko według prawideł ekonomii i zdrowego rozsądku to i tak sytuacja finansowa byłaby niemal taka sama. Bo jest jeszcze przecież:
PRAPRZYCZYNA KŁOPOTÓW istne de ja vu z PRL, czyli krótko mówiąc miliardy w błocie.
25 lat temu po zmianie systemu nikt nie wie, co ile kosztuje w ochronie zdrowia. Zdumiewające, ale niestety prawdziwe, 90% wydatków całej polskiej ochrony zdrowia to tzw. procedury medyczne a jest ich ok. 2300. Procedurą jest Np. jakakolwiek operacja, leczenie Np. zapalenia płuc czy zawału serca. Nikt nawet nie sprawia wrażenia, że jest zainteresowany kosztami tychże procedur. Ważna jest ich cena (jak w PRL) a ta jest w całkowitym oderwaniu od kosztów (też jak w PRL). Co prawda jest odpowiedni departament w Ministerstwie Zdrowia, ale jego wyliczenia mają się nijak do kosztów zliczanych na poziomie szpitali.
Płaci, a czasem nie płaci NFZ, do tego sam wycenia ile zapłaci (tego akurat nawet w PRL nie było). A że pieniędzy w systemie ciągle mało, to ceny są poniżej kosztów. Stąd stały dług szpitali. To jest regułą, od której są wyjątki, gdyż istnieją procedury przewartościowane – na jednej z nich tracimy ok. 1 miliarda PLN w skali roku. O tym nawet alarmują dziennikarze i jaki jest wynik? NIC! Można by rzec jesteśmy przebogatym krajem.
Jeśli do tego wszystkiego dodamy, iż 70% obywateli płaci składkę zdrowotną a reszta w imię swoiście rozumianych przywilejów stanowych, bo jak inaczej to nazwać tylko symboliczny ryczałt pieniężny, to mamy obraz finansowego upadku. Rozwiązanie takie gwałci konstytucyjną zasadę równości praw obywateli. Ktoś z polityków o tym mówi? Nie, bo przecież koalicja by się rozpadła. Lepiej niech padają finanse ochrony zdrowia. Lepiej przedstawić siebie, jako reformatorów a przeciwników, jako związkowych oszołomów niemających zielonego pojęcia o ekonomii.
Powstaje pytanie, dlaczego jest jak jest? Odpowiedź wbrew pozorom jest stosunkowo prosta. Ponieważ w świadomości polityków nie ma problemów ochrony zdrowia. Gdyby tak było wzięto by się za niego z powagą. A trzeba się przecież wykazać przed społeczeństwem, że coś się robi. Zwracamy uwagę na słowo „coś” powszechnie stosowane w wypadku prób reform, bo żeby wpadło do głowy komuś z decydentów by zamiast coś, można by zrobić dobrze, to nie uświadczysz. To powoduje, iż zalewani jesteśmy od lat festiwalem poronionych pomysłów, płynących z ministerstwa śniętych królewiczów, bo tak w naszej nomenklaturze nazywamy Ministerstwo Zdrowia. Do niedawna struktury samorządowe jakoś się opierały temu ekonomicznemu szaleństwu, ale widać już, że choroba się rozprzestrzenia. Byle tylko na chwilę oddalić od siebie groźbę, że trzeba będzie się zmierzyć z tą potencjonalnie niebezpiecznie społecznie sprawą – przetrzymamy jakoś te nasze rządy a potem zastąpią nas ci, którzy dzisiaj krytykują. Będzie można im przywalić, bo przecież ich kompetencje równają się naszym. Ktoś powie, że to ironia i szyderstwo. Tak, ironia to też broń.
Prawdopodobnie o części z tych spraw mówiła dyrektor Grzenia. Nie spotkało się to ze zrozumieniem. I nic dziwnego, bo ludzi mających rozsądek ubywa a już na pewno od dawna brakuje ich w naszym systemie ochrony zdrowia. Część sama odeszła, część się wyrzuca, bo nie pasują do koncepcji formułowanych przez profanów.
Myślę, że Pani Dyrektor nie do końca odrobiła jednej lekcji – władza ma zawsze rację nawet wtedy, gdy plecie androny. Ma rację z prostego powodu – bo jest władzą.
I to jest argument ostateczny. Lepszy niż żaden.

Jerzy Zadrożny
Vice Przewodniczący Regionu Pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 17

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

D
Do pierdla złodzieje !!!

Co ciekawe - Hanna Zych to koleżanka z czasów podstawówki Jolanty Kwaśniewskiej :) .

Ręka ,rękę myje .

S
Sedziasprawiedliwy

Jakimi złymi ludźmi są ci, którzy potrafią jednym durnym ruchem wykreślić lata pracy dyrektora i wrzucić na placówkę człowieka, który nie ma pojęcia o funkcjonowaniu takiego szpitala. Przecież to jest poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego i ekonomiki instytucji a to już sprawa dla służb specjalnych. A co do tych złych ludzi - widać Boga się nie boją, chyba chodzą do kościoła. A jak tam sumienia? Czyste?

G
Gość

Pani Marszalek nie martwi sie jak beda leczeni pacjenci. Co to znaczy zamykac nierentowne oddzialy- to znaczy pozbawic chorych mozliwosci diagnostyki na oddzialach internistycznych. Pani marszalek nie rozumie co to jest leczenie ludzi, osobiste doswiadczenia nie wystarczaja, trzeba jeszcze miec wiedze medyczna.
Wypowiedzi pani marszalek swiadcza tylko otym, ze nie jest samodzielna w mysleniu i wypelnia polityke partyjna.
Tej pani juz dziekujemy.

b
boniek

Dyktator kazał usunąć flagi protestacyjne pracowników! Skandal

b
boniek

Dyktator Wróblewski kazał usunąć flagi i banery prezentacyjne! Skandal

o
ola

"paprotka" ... śliczne ... to Marszałek pewnie ja codziennie podlewa, żeby dobrze rosła i miała siły opowiadać w mediach te swoje głupoty

o
ola

no, fakt, Jola to ma talent, takie lekkie i pióro...

G
Gość

Mam 50 lat i doskonale wszystko pamiętam z tzw. "świetlanej przeszłości". Wówczas też tylko wystarczyła legitymacja partyjna i "chęć szczera", nawet matura nie była potrzebna, i dostawało się porządny "stołek". Premierze Donek to o to walczyliśmy? Co ? O to, czy o WOLNĄ I MĄDRĄ POLSKĘ?... Pamiętasz Premierze coś jeszcze z tamtych czasów?... Bójcie się młodzi, bo czasy "jedynie słusznej partii" wróciły.

P
PO

www.rynekzdrowia.pl/Listy/zwolnienia-pracownikow-szpitala,20482.html

D
Dyzio

Słusznie:) Cie kawie kiedy Hania dojrzeje? Czy dojrzeje? bo w moim odczuciu przypomina troszkę zgniliznę. Jestem przekonany, że Hania mija się z prawdą! Może jej nie zna, bo jest niedojrzała, a może ukrywa.

T
Todzik

Moim zdaniem to żołnierz marszałka, a egzekucja jej się nie należy przecież jest POsłuszna.
Jest jego wywiad radiowy na you tube w sprawie Grzeni. Ja widzę, kto rządzi, a kto jest pionkiem.

s
szekla

"Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w połowie września na Prawo i Sprawiedliwość zagłosowałoby 32 proc. Polaków. Z kolei Platformę Obywatelską wybrałoby 22 proc. z nas. Tak wynika z najnowszego sondażu"- być lemingiem to spore wyzwanie !

c
cep

biedota nie dostanie sie do szpitala i umrze To jest cel prywatyzacji szpitali

R
Rumcajs

Co za matołkowate pytanie? Nieudacznicy nie powinny piastować odpowiedzialnych stanowisk - to chyba oczywiste.

R
Rajmund Tomski

Czy poseł Jaworki potrafi coś innego niz atakować i jątrzyć? Proszę o tym pamiętać przy najbliższych wyborach

Dodaj ogłoszenie