Piraci na morzach wciąż aktywni. Ekspert: W czasie ataku na statek liczy się przede wszystkim ochrona życia jego załogi

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Współcześni piraci są nadal aktywni na morzach.
Współcześni piraci są nadal aktywni na morzach. Reuters
Współczesne piractwo to nie tylko porwania statków dla okupu, ale też masowa grabież czy bardzo mocno zorganizowane ataki pod kątem konkretnego celu - mówi dr Wojciech Wosek, wykładowca w Wyższej Szkole Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni, specjalizujący się w tematyce terroryzmu i piractwa morskiego.

Czy współczesne piractwo morskie jest dużym problemem dla współczesnej żeglugi?
Nauczyliśmy sobie, poniekąd, z tym problemem radzić. On zaczynał przybierać dość duże rozmiary, jednak po nasilonych aktach piractwa w regionie somalijskim w kilku minionych latach zmieniono procedury bezpieczeństwa na statkach handlowych, a właściwie wprowadzono szereg nowych. Poza tym armatorzy, firmy spedycyjne, zaczęły ubezpieczać załogi, statki, towary pod kątem działań pirackich. Wprowadzono również na jednostki uzbrojoną ochronę. M.in. uprzedzając potencjalne straty wynikające z ataków na statki handlowe w pewnym sensie udało się skutki takich działań dla morskiego transportu zminimalizować.

Taktyka ataków pirackich na statki wygląda mniej więcej podobnie. Uzbrojeni ludzie na niewielkich szybkich jednostkach podpływają do burt wolniejszych jednostek handlowych, wspinają się na pokład i terroryzują załogę. W odpowiedzi marynarze wykorzystywali węże z wodą pod ciśnieniem lub grupowano statki w konwoje. Wykorzystywano też statki - pułapki. Jak wyglądają dziś metody walki z piratami?

Mówiłem już o uzbrojonej eskorcie na pokładach statków, która jest w stanie napastników odpędzić lub nawiązać z nimi walkę. Strumienie wody pod ciśnieniem są dość skuteczne, zaczęto również na statkach montować emitery fal dźwiękowych o odpowiednim natężeniu, które są w stanie obezwładnić, ogłuszyć napastników.

W okresie nasilenia piractwa w Rogu Afryki ( wschodnie wybrzeże kontynentu, gdzie leżą Somalia, Etiopia, Erytrea i Dżibuti -red.) praktykowano też grupowanie przechodzących tamtym szlakiem żeglugowym statków w konwoje, nadzorowane przez jednostki marynarki wojennej poszczególnych bander. Marynarze przechodzą szkolenia, jak mają się zachowywać w czasie ataku piratów. Priorytetem jest życie ludzi. Uwzględniając to założenie na statkach stworzono specjalne, wzmocnione konstrukcyjnie schrony dla załogi.

Do takiego pomieszczenia bardzo trudno jest się z zewnątrz dostać, ono jest wyposażone w łączność, zapasy wody, żywności. Marynarze mogą się w takim schronie zamknąć, w momencie ataku, kiedy nie ma już innego wyjścia, i bezpiecznie przeczekać zagrożenie - aż piraci splądrują statek i odpłyną.

Co ze scenariuszem porwania statku? Ile zamknięci marynarze będą mogli wytrzymać w takim schronie?

Wyobrażamy sobie rzeczywiście taki scenariusz jako główną metodę działania piratów - porwanie statku i uzyskanie za niego okupu. Owszem, taka metoda istnieje, znamy ją z działań niektórych piratów somalijskich, ale w znacznej przewadze piractwo to po prostu kradzież. Ludzie, mieszkańcy Afryki, którzy żyją z tego piractwa zabierają z opanowanego statku wszystko co się da. Nie tylko żywność, wodę, sprzęt elektroniczny, przedmioty życia codziennego ale także np liny, łańcuchy wykorzystywane w codziennej pracy na pokładzie statku.

Zdarzały się także bardzo wyspecjalizowane grupy pirackie, działające np. w Cieśninie Malakka, które atakowały dany statek po to, by zagarnąć jeden, konkretny kontener z jego ładunkiem. To były bardzo mocno zorganizowane akty piractwa, a podejrzenia o współpracę padały rzecz jasna na agencje spedycyjne. Trudno byłoby bez szczegółowych informacji wskazać w całej masie kontenerów ten jeden, którym piraci się interesowali. Dużo do myślenia dawać może także "dobór" statków jakie zatrzymywali piraci somalijscy. Mieliśmy przykłady uprowadzeń trawlerów rybackich różnych bander, które prowadziły połowy na wodach somalijskich.

Statek "Port Gdynia" z polską załogą został zaatakowany w Zatoce Gwinejskiej. W szerszej świadomości współczesne piractwo kojarzone jest raczej z Rogiem Afryki, z Somalijczykami.
W minionych latach rzeczywiście mieliśmy kumulację piractwa w Rogu Afryki. Jednak Zatoka Gwinejska, gdzie doszło niedawno do ataku na statek z naszymi marynarzami było jednym z głównych akwenów, w którym od lat dochodziło do aktów tego typu. Tu piraci atakowali statki handlowe na długo przed tym, zanim proceder rozwinął się w Rogu Afryki, po upadku struktur państwa somalijskiego. Takich newralgicznych miejsc na świecie jest kilka, obok tych, które wymieniłem, m.in. Cieśnina Malakka.

Czy polska Marynarka Wojenna uczestniczy w operacjach sojuszniczych nadzorowania żeglugi i zwalczania piractwa? Od ubiegłego roku mamy w służbie ORP Ślązak...

Braliśmy już udział w takich działaniach. Polska Marynarka Wojenna byłaby w stanie spełnić swoją rolę w antypirackiej operacji. Może nie samodzielnie, ale w ramach kontyngentu, owszem.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie