Otwarty bunt PO w Sopocie

    Otwarty bunt PO w Sopocie

    Zdjęcie autora materiału

    Dziennik Bałtycki

    Jacek Karnowski jest ważniejszy od Donalda Tuska - przynajmniej dla większości sopockich radnych PO, którzy wbrew jasnym wytycznym władz krajowych i regionalnych partii, nie chcieli w piątek przegłosować uchwały o referendum w sprawie odwołania prezydenta Sopotu.
    Kilka tygodni temu rajcy Platformy sami zgłosili projekt tej uchwały, do czego zresztą zobligował ich najpierw zarząd krajowy PO, a później zarząd regionu. W piątek nie dopuścili nawet do głosowania nad swoim projektem. Skończyło się na głosowaniu nad wnioskiem o wycofanie go z programu obrad.

    Za było siedmiu z dziewięciu radnych PO, cały klub Samorządności oraz jeden radny niezależny. Przeciw opowiedziało się tylko pięciu rajców opozycji i dwóch radnych Platformy - Cezary Jakubowski oraz Jarosław Kempa.
    - Jestem zwolennikiem optyki, którą prezentują w tej sprawie władze partii - Kempa tłumaczy swoją decyzję. - Uchwała zarządu regionu jest dla mnie wiążąca i uważam, że referendum powinno się odbyć z woli rady.

    Z kolei Jakubowski jako główny powód swojej decyzji wskazuje... mieszkańców Sopotu. - Dali oni jasno do zrozumienia, że chcą referendum. Podpisali się licznie pod wnioskiem obywatelskim w tej sprawie. Chciałem pokazać, że Rada Miasta mówi z nimi jednym głosem - twierdzi były wiceprezydent Sopotu, a obecnie szef koła radnych PO.

    Tego, dlaczego jego partyjni koledzy mówić z nim jednym głosem nie chcieli - komentować wczoraj nie zamierzał. Oni sami jednak przedstawili swoją argumentację dość szczegółowo. Uznali, iż skoro wniosek obywatelski w tej samej sprawie znalazł się już u komisarza wyborczego, to nie ma sensu, aby podobny wniosek, jeszcze raz, formułować musiała Rada Miasta.

    Problem w tym, iż chociaż z nieoficjalnych informacji wynika, że komisarz podpisy pod wnioskiem już policzył i prawdopodobnie we wtorek wyda postanowienie o zwołaniu referendum, to ostatecznej decyzji w tej kwestii wciąż nie ma. Dla radnych PO wczorajsza decyzja oznaczać może nawet konieczność pożegnania się ze swoją partią.

    - 27 marca zbiera się zarząd regionu, wówczas na pewno zajmiemy się tą sprawą - mówi Jan Kozłowski, marszałek województwa i szef pomorskiej PO. Dodaje, że wszelkie rozstrzygnięcia zależeć mogą od tego, co powiedzą na temat niesubordynacji radnych władze krajowe partii.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo