Odwołanie dyrektor szpitala na Zaspie. Pracownicy czekają na odpowiedź marszałka

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
T.Bołt
Już drugi dzień pracownicy szpitala na Zaspie oczekują na odpowiedź marszałka woj. pomorskiego Mieczysława Struka na wysłany do niego list w obronie odwołanej dyrektor Krystyny Grzeni. Według Małgorzaty Pisarewicz, rzecznika prasowego Urzędu Marszałkowskiego, list od załogi Zaspy dotarł do sekretariatu marszałka dopiero w czwartek. Na razie, urzędnicy nie chcą go komentować.

Nastroje wśród załogi Zaspy są minorowe, pracownicy boją się o to, komu urząd marszałka powierzy obowiązki dyrektor Grzeni , jakie oddziały szpitalne zostaną zlikwidowane jako nierentowne, a co zostanie wydzielone ze szpitala i sprywatyzowane. Osoby, którym umowy kończą się z upływem tego roku, obawiają się utraty pracy. - To pogrzeb naszego szpitala - twierdzą pracownicy. Nie chcą już firmować swoich wypowiedzi nazwiskami w obawie, że się to na nich w przyszłości zemści.

Wśród pracowników panuje przekonanie, że decyzja o odwołaniu Grzeni została przez urzędników podjęta pod wpływem emocji i nie ma do tego żadnych podstaw merytorycznych. I dodają: - My również, jako obywatele tego kraju i mieszkańcy Pomorza, jesteśmy właścicielami tej placówki, która została zbudowana i wyposażona ze środków publicznych. Jej bieżąca działalność jest finansowana również ze środków publicznych. Finanse, jakie posiada samorząd, pochodzą z tego samego źródła, czyli ze środków publicznych. Dlatego po raz kolejny wyrażamy swoje oburzenie z powodu podjętej decyzji i liczymy na cofnięcie jej, w imię dobra naszego szpitala, obecnych i przyszłych pacjentów.

Odwołana niespodziewanie z funkcji dyrektora Szpitala Specjalistycznego na gdańskiej Zaspie Krystyna Grzenia zabrała wczoraj głos, wydając specjalne oświadczenie.

W nadesłanym do naszej redakcji liście tłumaczy: - Przedstawienie przeze mnie zagrożeń i ryzyk miało na celu szukanie sposobów przeciwdziałania ich powstawaniu. Tymczasem odebrane zostało jako atak na samą ideę przekształcenia w spółkę. Nie przedstawiono mi żadnych merytorycznych zastrzeżeń co do funkcjonowania szpitala i sposobu zarządzania nim - tłumaczy Grzenia.
Samorząd miał możliwość oceny funkcjonowania szpitala i zarządzania nim na bieżąco, zarówno na podstawie obowiązującej sprawozdawczości (bardzo szczegółowo rozbudowanej, na tle innych województw), jak i bezpośrednich kontaktów. W lipcu tego roku szpital zdobył akredytację CMJ, co dla pacjentów jest gwarancją usług na najwyższym poziomie oraz bezpieczeństwa. Trudno zaś mówić o rozbieżności wizji urzędników z biznesplanem przygotowanym przez dyrektor Grzenię, bo mimo wielu próśb zarządu szpitala UM nie przedstawił nawet jej założeń.

- Rozumiem pracowników szpitala na Zaspie, ta sytuacja również dla mnie nie jest przyjemna - przyznaje wicemarszałek Hanna Zych-Cisoń. - Z dyrektor Grzenią związani są oni od kilkunastu lat, jednak sytuacja finansowa szpitala wymaga pilnych działań i nie ma od tego odwrotu. Wicemarszałek Zych-Cisoń chce jednak z pracownikami rozmawiać, wyjaśniać i przekonywać do wspólnego projektu funkcjonowania szpitala na Zaspie w przyszłości.

Na najbliższy poniedziałek wicemarszałek Hanna Zych-Cisoń zaprosiła na spotkanie w Urzędzie Marszałkowskim przedstawicieli szpitalnych związków zawodowych, takich organizacji w placówce na Zaspie jest sześć.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gr

warto obejrzeć

www.tv-trwam.pl/index.php?section=pspnew

D
Deja vu

To jakaś paranoja. Wypowiedzi UM niczym "kopiuj wklej" jak przy sytuacji przekształcania Szpitala w Kościerzynie. Taki mały szablonik medialny. Brakuje jeszcze stwierdzenia, że jeżeli szpital w formie spółki z mniejszym zadłużeniem nie poradzi sobie, to jak sobie poradzi w obecnej sytuacji finansowej. Oczywiście przekształcenie i interwencja UM dla zbawienia szpitala i pacjentów oraz dialog z personelem. Pojawia się też motyw zaskoczenia sytuacją choć słyszymy o bardzo szczegółowej sprawozdawczości wobec Urzędu. Będzie tez mowa o szybszej reakcji zarządu sp.z.o.o, o wzmocnieniu nadzoru właścicielskiego nad nową formą funkcjonowania, choć Pani Marszałek w wywiadzie udzielonym dla Forum Panoramy stwierdziła , że dyrektorzy musieli mieć zgodę na wszystko od UM a to wydłużało wprowadzanie zmian. Jedna teza wypiera drugą, jedna wypowiedź zaprzecza innej. Wystarczy posłuchać kilku i wyciągnąć wnioski- wszystko zależy od kontekstu rozmowy a nie na obiektywnym zmierzeniu się z problemem - problemem systemowym. Przekształcenie to nie panaceum na wszystko. To próba wyrwania choć części pieniędzy z budżetu centralnego dla Samorządu- taki owczy pęd. Nowy zarząd za wszelką cenę będzie szukał zbilansowania placówki a przecież szpital to nie fabryka lalek gdzie da się wszystko policzyć, bo każdy przypadek jest indywidualny . Zacznie się przyglądanie ilości personelu, jego maksymalne dociążenie (jak dobrze pójdzie z poszanowaniem norm NFZ), propozycje zmian w regulaminach bez wskazania ich kierunku, mgliste zapowiedzi porządkowania organizacji placówki, co wywoła jego niepokój i strach o posadę a to niszczy higienę pracy i wszelkie formy relacji służbowych i interpersonalnych zachodzące w tego rodzaju placówkach. Do tego dochodzi polityka NFZ do szukania wszędzie oszczędności a najlepiej na szpitalach. Oczywiście trzeba racjonalizować finanse ale nie da się wycenić zdrowia i życia ludzkiego. Chorujące społeczeństwo to biedni ludzie kosztujący państwo więcej niż szybkie wyleczenie i przywrócenie ich do funkcjonalności.
Przyszło nam żyć w Województwie gdzie rządzi moda przekształcania i włodarze bezkrytycznie temu się podporządkowali, aby choć trochę odzyskać kasy ( ZADŁUŻYNIE SP.ZOZ TO ZADŁUŻENIE SAMORZĄDU WOJEWÓDZTWA). W tym układzie nie liczy się zdrowy rozsądek i ludzie. każdemu można łatkę przypiąć i z powodu "braku zaufania"," Niegospodarności" odwołać przy wcześniejszej całkowitej wręcz bierności. Liczy się kasa!
MODA I OWCZY PĘD TO NIE TO SAMO CO ROZSĄDNOŚĆ I RACJONALNOŚĆ DECYZJI.

G
GASIA

PO pali się grunt pod nogami więc się wyzbywają wszystkiego na czym jeszcze ktoś może skorzystać cały nasz kraj został rozsprzedany i tylko nieliczni na tym skorzystali a nam POLAKOM zostanie płacić za błędy Tuska i jego klice....gorsze,że nasi włodarze miejscy też tymi samymi kategoriami się kierują i doprowadzają do bankructw szpitale'żeby potem je oddać za bezcen w prywatne ręce,tak jak w Kwidzynie ( niewygodnej pani ordynator Hannie Wardak-Sędzickiej wspaniałej lekarce i człowiekowi przez duże C-mimo protestów nie przedłużono umowy ) to skandal co ten rząd wyrabia....

o
obserwator

Wypowiedzi marszałka oceniam jako dno. Nikt nie rozumie procesu przekształcenia. Ciekawe czy marszałek rozumie bo po jego wypowiedziach i reszty jego zespołu moim zdaniem widać, że udaje, że wie :)

N
Nairam

"Wśród pracowników panuje przekonanie, że decyzja o odwołaniu Grzeni została przez urzędników podjęta pod wpływem emocji i nie ma do tego żadnych podstaw merytorycznych."
"Nie przedstawiono mi żadnych merytorycznych zastrzeżeń co do funkcjonowania szpitala i sposobu zarządzania nim - tłumaczy Grzenia."
A więc, jakie są rzeczywiste przyczyny postępowania urzędu marszałkowskiego?
Odpowiedż jest jedna: przyczyną jest prywatyzacyjna obsesja rządzącej
koalicji - spółki to tylko etap przejściowy dla realizacji tego celu.
Realizacja tej obsesji pozostaję w sprzeczności z postanowieniami Konstytucji dotyczącymi ochrony zdrowia obywateli RP.

m
magda

Nie zgadzajcie sie na rozmowy z zastepca pionka, bo ona o niczym nie decyduje.

Dodaj ogłoszenie