Od ADHD do psiej psychozy. Miriam Gołębiewska radzi co zrobić, gdy pies „nie może usiedzieć w miejscu"

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
Większość oskarżeń psa o ADHD wynika jedynie z niezrozumienia jego natury. U psów energicznych to, co nazywamy ADHD, jest ekspresją radości biegania w kółko. Czasami  także pojawia się widoczna eksplozja energii u psów, które nie miały możliwości wybiegania się
Większość oskarżeń psa o ADHD wynika jedynie z niezrozumienia jego natury. U psów energicznych to, co nazywamy ADHD, jest ekspresją radości biegania w kółko. Czasami także pojawia się widoczna eksplozja energii u psów, które nie miały możliwości wybiegania się 123rf
O tym, czy mamy rację, skarżąc się, że u naszego psa występują objawy ADHD, co robić, gdy czworonóg zachowuje się jak zgryźliwy, stary tetryk i gdzie szukać pomocy, kiedy wystąpią u niego zaburzenia psychiczne - rozmawiamy z Miriam Gołębiewską, psią behawiorystką i trenerem zwierząt.

Często słyszymy, jak właściciel skarży się, że jego pies „nie może usiedzieć w miejscu , więc zapewne ma ADHD”. Czy diagnozowany głównie u dzieci zespół nadpobudliwości psychoruchowej występuje również u zwierząt?
- Choć jako specjalistka zachowań zwierząt nie wypowiadam się na temat ludzi, to prywatnie uważam, że zbyt często przylepia się etykietkę ADHD energicznym, ruchliwym dzieciom. Owszem, jest taka choroba, ale nie każdy krzykliwy, rozbiegany mały człowiek ma zespół nadpobudliwości prsychoruchowej. A już u psów nie ma takiej dolegliwości chorobowej, w każdym razie nie jest ona w fachowej literaturze opisana.

To jak nazwać psią dolegliwość, która objawia się absolutną niemożliwością usiedzenia w jednym miejscu?
- Większość oskarżeń psa o ADHD wynika jedynie z niezrozumienia jego natury bądź po prostu niewybiegania naszego ulubieńca. U psów energicznych to, co nazywamy ADHD, jest ekspresją radości biegania w kółko.

Mówimy, że pies dostaje głupola.
- Tak niektórzy określają sytuacje, gdy pies zaczyna nagle biegać bez przerwy w kółko albo zapięty na smyczy uporczywie ciągnie właściciela. U wielu psów jest to tymczasem norma. A nasze problemy wynikają, krótko mówiąc, z nieporozumienia. Ludzie często wybierają psa, stawiając przede wszystkim na efekty wizualne. Chcemy mieć czworonoga określonej wielkości, maści czy też popularnej rasy. Popularność ta nierzadko wywodzi się z chętnie oglądanego filmu, w którym pies określonej rasy gra jedną z głównych ról. Tak było chociażby z filmem „Maska”, w którym zagrał jack russel terrier, przedstawiciel bardzo energicznej rasy. Przez ten film owa rasa, zresztą jak wiele innych, rozpropagowanych przez znane produkcje filmowe, zaczęła bardzo cierpieć.

Dlaczego?
- Psy popularnych ras są rozmnażane na potegę, pojawiają się hodowle nastawione na zysk, zwierzęta są kupowane przez osoby, które nie miały zielonego pojęcia o zachowaniach i potrzebach czworonogów. Negatywne skutki dotknęły na przykład dalmatyńczyki, które stały się „ofiarami” filmu „101 dalmatyńczyków”, albo wcześniej owczarki szkockie collie, rozpropagowane przez film o wiernej Lassie. Wracając do ADHD - kiedy ktoś do mnie dzwoni, mówiąc, że ma psa z tą chorobą, a w drugim zdaniu rzuca, że jest to jack russel terrier, to już wiem, w czym problem. Po prostu pies nie jest dobrany z właścicielem, ich poziomy energii nie są dopasowane. Osobnik tej rasy nie biegnie zwyczajnie za piłką, on to robi z maksymalnie możliwą prędkością. Sam skacze jak piłka. I albo to akceptujemy, pozwalając się psu wybiegać, albo zaczyna nam to przeszkadzać. Podobnie należy podchodzić do innych terrierów, które „w pakiecie” mają intensywny ruch. To może być także amstaff, wyżeł, chart, każdy osobnik rasy hodowanej do polowania, biegania, w tym np. husky, wokół którego narósł mit, że zawsze ucieka. To normalne - jeśli husky jest trzymany prawie cały czas na smyczy, w momencie gdy się z niej urwie, pędzi przed siebie. Nie wynika to z chęci ucieczki, tylko z zaspokojenia potrzeb. Znam masę fajnych, dobrze wybieganych huskych, które nigdy nie oddaliły się od właścicieli.

Czy problem dotyczy tylko określonych ras?
- Niekoniecznie. Czasami pojawia się widoczna eksplozja energii u psów, które nie miały możliwości wybiegania. Ta energia siedzi w psie i raz na jakiś czas wybucha.

Trzymając psa tylko na smyczy, fundujemy sobie takie wybuchy?
- Obejście bloku na smyczy tylko umożliwia czynności fizjologiczne i nie ma nic wspólnego z wybieganiem się. Zaobserwowałam to u moich psów, które przyzwyczajone do innego trybu życia musiały przeprowadzić się do miasta i po trzech tygodniach spacerowania w większości na smyczy energia wychodziła im uszami.

Czy ogólnie psy mają podobne do ludzkich problemy z zachowaniem? Znam 9-letnią sukę, kiedyś otwartą na kontakty z psami, która dziś, jak zgryźliwa staruszka, odpędza wszystkie czworonogi.
- Trzeba pamiętać, że ludzie, psy i inne ssaki mają taką samą budowę mózgu. Starzejąc się, mamy podobne problemy i żeby mieć demencję, nie trzeba być człowiekiem. Zupełnie naturalne jest, że z wiekiem u psa zmniejsza się chęć na nawiązywanie kontaktów z pobratymcami.

Tak zawsze musi być?
- Nie musi, niektóre zwierzaki do końca swoich dni chętnie bawią się w grupie czworonogów. Tak jak bywa wśród ludzi, podobnie każdy pies może być inny. I każdy pięcioletni pies ma prawo do odmówienia zaproszenia do wspólnej zabawy. Jeśli przy tym nie atakuje, a tylko odpędza intruzów, musimy go zrozumieć.

Powodem jest demencja?
- Chęć interakcji zmienia się wraz z wiekiem nie tylko z powodu zmian w mózgu. Czasem przyczyną są choroby stawów. Psi staruszek może odczuwać ból i dyskomfort, przebywając w grupie psów, które podczas wspólnego biegania obijają się o niego. Pokazując z daleka zęby, ostrzega przed bliższymi kontaktami.

A co z zaburzeniami psychicznymi? Czy one także występują u psów?
- Czasem zachowania psychotyczne występują także z powodu demencji.

Co z tym zrobić?
- Staramy się pomóc starzejącemu się psu, choć trzeba mieć świadomość, że całkiem nie zmienimy zachowania zwierzęcia i nie odwrócimy jego wieku. Trzeba jednak wiedzieć, że mogą się również pojawić np. psychozy jako zaburzenia wrodzone już w bardzo młodym wieku.

Jak mu pomóc? Na kozetkę takiego psa nie położysz..
- A jeśli już, to nie spodziewajmy się efektów. Można chorobę leczyć farmakologicznie, jednak wiedza na temat podawania leków psychotropowych psom jest w Polsce jeszcze bardzo mała. Tego nie uczą na studiach, więc weterynarze leczą zaburzenia psychiczne zwierząt na własną rękę. Z kolei trenerzy behawioryści, nieuprawnieni do wydawania recept, nie mają prawa przepisywać czworonogom leków. Trzeba więc dobrze trafić na lekarza, który zna się na tej dziedzinie lub też współpracuje z psychologiem zwierząt. Wówczas szansa na dobre dopasowanie farmakoterapii do choroby jest większa. W związku z tym tematem warto wrócić do problemu związanego z hodowlą. Jedną z pierwszych rzeczy, na które hodowca powinien zwracać uwagę - obok zdrowia fizycznego - są przejawy zaburzeń psychicznych u psów. Przy czym nie wszystko można przewidzieć. Genetyka potrafi sprawić wszystkim niespodziankę. Czasem natura robi swoje.

Człowiek z zaburzeniami idzie do szpitala, a co z psem?
- Nie zawsze szpital jest rozwiązaniem, czasem chory człowiek pozostaje pod opieką rodziny. Podobnie może być z psem. Jeśli nasz zwierzak nie zagraża innym, a właściciel zaakceptuje sytuację i będzie wiedział, jak zająć się czworonogiem, nie widzę przeciwwskazań. Trzeba się tylko nauczyć, jak żyć z takim wyjątkowym zwierzęciem.

POLECAMY NA DZIENNIKBALTYCKI.PL:

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie