Nie żyje Kazimierz Kowalski. Zmarł Kazimierz Kowalski, wieloletni dyrektor Teatru Wielkiego w Łodzi, jeden z najpopularniejszych śpiewaków

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
Zmarł Kazimierz Kowalski.
Zmarł Kazimierz Kowalski.
Trudno w to uwierzyć. W wieku 70 lat zmarł Kazimierz Kowalski, jeden z najpopularniejszych polskich artystów, wyjątkowy śpiewak, menedżer kultury, człowiek niepospolitej energii. I z sercem na dłoni.

Kazimierz Kowalski w miniony piątek, 30 lipca, w gronie najbliższych i przyjaciół świętował siedemdziesiątą rocznicę urodzin; szykował się do kolejnej, 23. edycji ukochanego, powołanego przez siebie w 1998 roku Festiwalu Operowo-Operetkowego w Ciechocinku, której inauguracyjny koncert zaplanowano na 7 sierpnia. Zmarł nagle następnego dnia. Zamilkł jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich głosów - charakterystyczny, ciepły, głęboki bas. Odeszła jedna z najbarwniejszych postaci naszego miasta.

Kazimierz Kowalski urodził się w Łodzi, był synem Wiesława Wierusz-Kowalskiego, aktora, występującego między innymi na scenie łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza. Uczył się w szkole baletowej, potem ukończył studia na Wydziale Wokalno-Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Łodzi. Jeszcze na piątym roku studiów, w roku 1976, wziął udział w prestiżowym Międzynarodowym Konkursie Wokalnym w Tuluzie, gdzie zdobył wówczas najwyższą trzecią nagrodę (nagród pierwszej i drugiej nie przyznano). W tym samym roku został solistą Teatru Wielkiego w Łodzi - zadebiutował partią Kecala w „Sprzedanej narzeczonej” Smetany.

Z łódzką operą związał się na długie lata, różnie go na tej scenie los doświadczał, był tu solistą, jedną z gwiazd realizowanego w Teatrze Wielkim popularnego w latach 70. i 80. programu telewizyjnego „Dobry wieczór, tu Łódź”, dwukrotnie podejmował się niełatwego dyrektorowania tej instytucji (w latach 1994-1997 był dyrektorem naczelnym, a w latach 1994-1996 oraz 2006-2008 także dyrektorem artystycznym), później był gościem każdej premiery. W okresie swojej pierwszej dyrekcji doprowadził do słynnej transmisji telewizyjnej na żywo, na cały świat, opery „Straszny dwór” Stanisława Moniuszki, był również inicjatorem cyklicznych Premier z „Expressem Ilustrowanym”.

Oprócz Festiwalu Operowo-Operetkowego, stworzył także Polską Operę Kameralną, z którą koncertował w całej Polsce i wielu krajach świata. Znakomicie sprawdzał się poza tym jako autor programów telewizyjnych i radiowych. W TVP proponował cykl „Kazimierz Kowalski zaprasza”, od roku 2000 prowadził niezwykle popularne nocne audycje w Programie I Polskiego Radia, w których przedstawiał sylwetki wybitnych polskich artystów muzyków i śpiewaków. Na antenie Radia Łódź zaś prowadził cykliczną audycję zatytułowaną „Archiwum Henryka Debicha” (wcześniej „Z albumu Henryka Debicha”).

Miał bogaty repertuar. Wykonywał popularne przeboje (np. „Tylko Ty, mamo”, „Do Ciebie idę”, „Ten jeden kwiat”, „Zapytaj serca”, „Słowiańska dusza”), utwory musicalowe („Gdybym był bogaczem...”), arie operetkowe i operowe (jako partię swojego życia wymieniał m.in. Don Pasquale w operze Gaetano Donizettiego). Nagrał dziesięć albumów, otrzymał liczne nagrody, w tym tytuł Najsławniejszego Polaka 1999 roku przyznany w plebiscycie słuchaczy Polskiego Radia, Odznaczenie Za Zasługi dla Miasta Łodzi (2001), Złoty Krzyż Zasługi (2002), Brązowy Medal Gloria Artis - Zasłużony Kulturze (2006). Niedawno ukończył książkę, w której zamieścił swój nie tylko artystyczny życiorys, zatytułowaną „Dyrektorem się bywa, artystą się jest”. - Są to słowa najcudowniejszego mojego dyrektora w Teatrze Wielkim w Łodzi Bohdana Wodiczki. Rozpoczynam opowieść w 1955 roku, książkę kończę na grudniu 2020 roku - mówił niedawno w wywiadzie dla naszej gazety Kazimierz Kowalski.

Wzbudzał kontrowersje, potrafił być szczególnie bezpośredni w swoich wypowiedziach i komentarzach. Jednocześnie znał się na sztuce wokalnej jak mało kto, natychmiast dostrzegał talent, gdy ktoś potrzebował pomocy, potrafił wydobyć spod ziemi to, czego było potrzeba, zawsze miał czas, by wysłuchać, czy po prostu porozmawiać. Imponował żywiołowością, był przekonany, że sił wystarczy mu na wieki. W tym roku przypadało pięćdziesięciolecie jego pracy artystycznej, na 23 października planował w Teatrze Wielkim jubileuszowy koncert. Jeszcze przed chwilą opowiadał o kolejnych projektach, angażował się w działania na rzecz innych, pomagał w pożegnaniu najbliższych. Żal, niewypowiedziany ogromny żal.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jotgie
A jeszcze wczoraj czytałem relację, jak oprowadzał po swoim domu...

Szkoda tak wielkiego śpiewaka, jeden z niewielu, którzy mi zapadli w pamięci... a nie jestem fanem opery.
G
Gość
Santo subito!
Dodaj ogłoszenie