Narciarstwo na Pomorzu. Kiedyś po Kaszubach na nartach...

    Narciarstwo na Pomorzu. Kiedyś po Kaszubach na nartach głównie biegano [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

    Janina Stefanowska

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Piotr Kowalewski pokazuje charakterystyczny budynek w Wieżycy, dawny ośrodek wypoczynkowy kolejarzy
    1/5
    przejdź do galerii

    Piotr Kowalewski pokazuje charakterystyczny budynek w Wieżycy, dawny ośrodek wypoczynkowy kolejarzy ©fot. zbiory rodziny Koszałków

    Od 20 lat zjazdówki są coraz popularniejsze na Pomorzu. Jednak sto lat temu i po II wojnie światowej królowało tu narciarstwo biegowe.
    Hasło "narty na Pomorzu " budzi dziś jednoznaczne skojarzenia z narciarstwem zjazdowym. Ale początki dwóch desek były zupełnie inne...

    Deski do biegania

    Zanim nastała era sztucznego śniegu i nart zjazdowych - po Kaszubach na nartach biegano. Pierwsze wzmianki o narciarstwie nizinnym pochodzą już z okresu międzywojennego, ale prawdziwy rozkwit biegówki przeżyły po wojnie.

    - Jeździliśmy z kolegami z Wieżycy aż do Kartuz, przez Ostrzyce, Złotą Górę, Ręboszewo i Smętowo - opowiada Edmund Kamiński, pochodzący z Kartuz. - Jechało się polami, wzdłuż drogi wyłożonej tłuczniem. Pewnego razu, przejeżdżając przez drogę w Smętowie, złamałem przód narty. Bardzo było mi jej żal.

    W 1956 roku Okręgowa Komisja Turystyki Narciarskiej PTTK zorganizowała na Wieżycy pierwszy obóz. Uczestniczyło w nim kilkuset narciarzy - i był to pierwszy tak duży obóz narciarski na Kaszubach.

    Kolejnym etapem popularyzacji narciarstwa biegowego stała się książeczka Władysława Kukli "Pojezierze Kaszubskie: przewodnik narciarski", wydana w 1953 roku. Autor opisuje osiem tras o różnych długościach. To ciekawe szlaki: Gdańsk - Brętowo - Warzno - Chylonia (27 km), Sopot - Osowa - Tokary - Konowo - Kobysewo - Kartuzy (27 km), Kartuzy - Góra Wolności - Kosy - Ramleje - Ostrzyce - Nowa Wieś - Kościerzyna (33 km), Kościerzyna - Fingerowa Huta, Stężyca Królewska - Mirachowo - Kożyczkowo - Kartuzy (52 km), Kartuzy - Prokowo - Pomieczyno - Szemud - Wejherowo (33 km), Kartuzy - Hopowo - Przywidz - Pawłowo - Skarszewy - Tczew (60 km), Gdańsk - Brętowo - Leźno - Żukowo - Kartuzy (30 km), Elbląg - Gronowo - Łączyno - Tolkmicko (30 km).

    Z trasami narciarskimi wiąże się charakterystyczny drewniany budynek niedaleko Wieżycy.
    - Wyczytałem gdzieś, że przed wojną było tu schronisko narciarskie - opowiadał Piotr Kowalewski, przewodnik turystyczny podczas wycieczki z okazji Międzynarodowego Dnia Przewodnika Turystycznego 2015. - W czasie wojny wybudowano ośrodek dla dzieci kolejarzy niemieckich, ponoć w części urządzono również sanatorium dla żołnierzy Luftwaffe. Po wojnie obiekt przejęli polscy kolejarze, rozbudowali ośrodek. Teraz obiekt już nie działa.

    Góra Wieżyca

    Zanim na Wieżycy ruszyły wyciągi narciarskie, znana była tylko nazwa wzniesienia, najwyższego na Niżu Środkowoeuropejskim, osiągającego 328,7 m n.p.m.

    - Wieżyca nie ma jednego szczytu, raczej kilka wzniesień - wyjaśnia Kowalewski. - Wynika to z tego, że całość Pojezierza Kaszubskiego to nie są moreny czołowe, a wysoczyzny morenowe, wysoczyzny moreny dennej, czyli takiej, w której kiedyś przemieszczał się lądolód. Ta wysoczyzna jest taka pofalowana, ponieważ w czasie przedostatniego zlodowacenia - a w sumie osiem razy nasuwał się tutaj lądolód - uformował się na osi Pomorza wał pojezierny. Dopiero podczas ostatniego zlodowacenia został nieznacznie nadbudowany.

    Wieś Wieżyca
    Jeszcze na mapie pruskiej z 1913 roku nie było wsi Wieżyca - zaznaczone były tylko góra Wieżyca i stacja kolejowa, nazwana tak od wzniesienia. Wybudowaną w 1901 roku linię kolejową Kartuzy - Kościerzyna wykorzystano w 1929 roku do budowy magistrali węglowej łączącej Śląsk z portami Pomorza. W tym czasie istniały już Szymbark i Kolano. Dopiero gdy tereny wokół Wieżycy zaczęły się rozwijać, tę część Szymbarku zaczęto nazywać Wieżycą. Popularnie zaś zwano ją Piekiełkiem, a Kolano - Niebem.

    Koszałkowo i Kotlinka

    Część ziem wokół Wieżycy od pięciu pokoleń jest w rękach rodziny Koszałków.
    - Pierwszym osadnikiem był Walerian - opowiada Ireneusz Koszałka. - Potem dziadkowie Leon i Jan, tata Józef. Tata pozwolił na zjeżdżanie na nartach - i tak się zaczęło. Od małego próbowałem swoich sił na samorobnych nartach. Wiadomo, nie każdego było stać na kupno. Miałem siedem lat, gdy połamałem swoje narty, aż się wtedy popłakałem. Widzieli to żeglarze, którzy zimą przyjeżdżali do nas na narty. Pozwolili mi korzystać ze swoich.

    W latach 70. najpierw powstało Państwowe Gospodarstwo Turystyczne, teraz jest Centrum Aktywnego Wypoczynku Koszałkowo.
    Niewielu narciarzy pewnie pamięta, że pierwszy orczyk, zaczepowy, zwany wyrwirączką, zaczął działać w 1980 roku, na wzniesieniu za obecnym ośrodkiem narciarskim Kotlinka.

    Na dzisiejszym narciarskim stoku Koszałkowo wyciągi orczykowe pojawiły się kolejno w 1997, 1999 roku, zaś od roku 2004 zaczęła działać mała górka ze snowtubingiem i wyciągami dla początkujących.

    - Wtedy też po raz pierwszy w Polsce północnej, właśnie u nas, ruszyły naśnieżanie i ratrak - dodaje z dumą pan Ireneusz. - Wprowadziliśmy elektroniczne skipassy. Mamy dwie wypożyczalnie sprzętu, oferujemy 1000 kompletów nart. Ludzie uwierzyli w Wieżycę.

    Dziś Wieżyca to nowoczesne ośrodki narciarskie Koszałkowo i Kotlinka. Na kaszubskim Olimpie śnieg leży długo, czasem do początku kwietnia.
    - Brak śniegu powoduje, że od dwóch lat nie działa snowpark - ubolewa Tomasz Bielawa, właściciel wyciągu Kotlinka. - Nie byłoby też zjeżdżania na nartach, gdyby nie sztuczne naśnieżanie. Nasz stok ma 320 metrów. Aby przyciągnąć klientów, szukamy nowości - i jedną z nich jest poduszka pneumatyczna do skoków na nartach i snowboardzie. Zobaczymy, czy się przyjmie.

    Wspólnym dziełem obu ośrodków ma być reaktywacja najstarszego wyciągu na Wieżycy. - Część infrastruktury da się wykorzystać, potrzebujemy czasu na dopracowanie pomysłu - dodaje Ireneusz Koszałka. - Myślę, że to kwestia najwyżej pięciu lat.

    Na Pomorzu ośrodki narciarskie są też w Trzepowie, Przywidzu, Kosowie, Sopocie.

    Wracają narty biegowe
    Brak naturalnych opadów śniegu powoduje, że uczniowie okolicznych szkół uprawiający narciarstwo biegowe trenują u stóp Wieżycy. - Jak bywały srogie mrozy, najlepiej się jeździło na zamarzniętych akwenach, brzegami jeziora - wspomina Ireneusz Koszałka. - A teraz reaktywuje się narciarstwo biegowe w szkołach w Szymbarku, Somoninie na sztucznym śniegu.
    Najlepiej przygotowane trasy biegowe narciarskie są w Kartuzach, w lasach Bilowa. Nie są one naśnieżane, więc korzystać z nich można tylko po opadach śniegu. Tradycja została podtrzymana.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo