Marcin Wilga: "Leśnicy wprowadzają w błąd społeczeństwo swoją propagandą o konieczności odnawiania przez nich lasu". Wywiad z przyrodnikiem

Piotr Kallalas
Piotr Kallalas
O negatywnym oddziaływaniu działalności człowieka na bioróżnorodność Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i potrzebie wprowadzenia większej ochrony roślin i zwierząt porozmawialiśmy z Marcinem Wilgą, instruktorem ochrony przyrody, twórcą książek i publikacji, który zajmuje się przyrodą już od ponad 50 lat.

Źle się dzieje w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym.

- Przyrodę TPK obserwuję poważnie od 1987 r. kiedy zostałem strażnikiem ochrony przyrody. Lasy TPK były zawsze eksploatowane, ale oszczędnie. Od 1995 r. przestano chronić przyrodę, wtedy też powołano leśny Kompleks Promocyjny Lasy Oliwsko-Darżlubskie. I zaczęła się masowa wycinka drzewostanów, czego efektem było 0,5% starodrzewów (a powinno być ok. 20% dla lasu naturalnego). Są niewielkie skupienia starszych drzewostanów, ale one są oznakowane do wycięcia. Przykładem jest buczyna rosnąca wzdłuż ścieżki przyrodniczo-dydaktycznej w Samborowie. A powinna ona zostać zachowana (leśnicy o tym nie wiedzą?).

Trwa głosowanie...

Jak oceniasz obecną gospodarkę leśną prowadzoną w TPK?

W jaki sposób człowiek wpływa na bioróżnorodność w TPK?

- Ukazała się książka pt. "Grzyby wielkoowocnikowe Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego", której jestem współautorem; wymieniono tam 818 gatunków. Konkluzja w tym opracowaniu jest taka, że wśród kilkunastu czynników negatywnie oddziałujących na tutejszy świat grzybów (Macromycetes), dominującą jest dzika (plądrownicza) gospodarka leśna. Dzika, bo nie uwzględnia ochrony bioróżnorodności, w tym owych grzybów. Uchwała Sejmiku Woj. Pomorskiego (2011) wyraźnie mówi jak powinna wyglądać owa gospodarka. I cóż - to wszystko jest lekceważone. Nadleśnictwo Gdańsk otrzymuje Plan Urządzania Lasu, który jest sprzeczny z ową Uchwałą.

W czym tkwi problem?

W lasach TPK wycina się bez opamiętania dojrzałe drzewostany i sadzi obce gatunki siedliskowo, np. sosnę zwyczajną, modrzew europejski, a nawet kasztanowiec biały (!?). W Lasach Oliwskich, zgodnie z postulatami samych leśników (ale nie tutejszych), powinien zostać utrzymany obszar ok. 300 ha bez ingerencji ze strony gospodarza; ma to na celu zachowanie m.in. gatunków puszczańskich i o wąskiej bazie troficznej.

Niszczone są historyczne leśne dukty, a powstałe koleiny zasypuje się obcym materiałem; do niedawna był to gruz z rozbiórki domów.

Wycinki drzew w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Mieszkańcy...

Wielokrotnie pytaliśmy o komentarz władze TPK. Za kazdym razem padają kwestie związane z ochroną lasu.

- Leśnicy wprowadzają w błąd społeczeństwo swoją propagandą o konieczności odnawiania przez nich lasu. Las się sam odnawia, a twierdzenie, że lasy TPK są wyłącznie sadzone nie odpowiada prawdzie. Tu dominuje buk zwyczajny, który odnawia się z samosiewu. Poza tym badania palinologiczne wykazały, że nasze trójmiejskie lasy powstały ok. 8000 lat temu, po ustąpieniu lądolodu skandynawskiego i ociepleniu klimatu. Leśnicy straszą społeczeństwo, że stare drzewa zabijają ludzi. Kiedy zapytałem rzecznika prasowego Nadleśnictwa Gdańsk, ten stwierdził, że zna tylko jeden taki przypadek (a ile osób ginie dziennie w trakcie kolizji samochodu z przydrożnym drzewem?).

Czyli protesty mieszkańców są słuszne?

- To społeczeństwo ma rację i nie trzeba mieć nawet wykształcenia w zakresie gospodarki leśnej, aby zauważyć wspomnianą dewastację w ramach dzikiej gospodarki.Dr hab. Maciej Przewoźniak w swojej książce poświęconej Kaszubom napisał wprost, że owa gospodarka jest antyekologiczna. I leśnicy go nienawidzą, tak jak i mnie za mówienie prawdy.

Jakie kroki uratowałyby gdańskie lasy?

- Uważam, że Lasy Oliwskie powinny zostać wyłączone spod tradycyjnej gospodarki i uznane za Trójmiejski Park Ekologiczny - moją autorską koncepcję, przeznaczony dla mieszkańców i naukowców. Marzę, aby w Gdańsku reaktywowano Muzeum Przyrodnicze.

Nowe przepisy ubezpieczeniowe dla bezrobotnych

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czego innego się spodziewać po Dyrekcji Lasów Państwowych w której siedzi niejaki p. Obajtek, brat tego co zakupił Polska Press a więc i DB.

Nikły poziom empatii wobec środowiska, koniunkturalizm obu braci...

przykre to

Z
Zofka

Od 2 lub 3 lat obserwuję rujnowanie TPK przez Lasy Państwowe. Jeżdżę Doliną Ewy od wielu lat. Ostatnio widziałam we Wrzeszczu wielki transport drewna jadący w stronę Gdyni. Zapewne na export. To co ostatnio się dzieje w TPK jest rujnowaniem naszych polskich lasów. To nie szkodniki czy zabiegi higieniczne. To rujnowanie lasu. To zarabianie kasy kosztem Przyrody oraz pozbawianie miasta Gdańsk retencji.

Dodaj ogłoszenie