Lotos Trefl Gdańsk wreszcie podniósł się z kolan! [ZDJĘCIA]

ŁŻ
Siatkarze Lotosu Trefla, po serii bolesnych porażek, wreszcie wygrali za trzy punkty. W czwartek, w zaległym meczu, pokonali w Ergo Arenie BBTS Bielsko-Biała 3:1.

Należałoby powiedzieć - zwycięstwo Lotosu Trefla w czwartek było ich obowiązkiem. Ale czy tak samo nie mówiło się przed meczami choćby z AZS-em Politechniką Warszawską czy Cuprumem Lubin? Tak naprawdę kibice nie wiedzieli zatem, czego się spodziewać po żółto-czarnych. Na szczęście, tym razem nasza drużyna uniknęła - nazwijmy to wprost - kompromitacji.

Trener Andrea Anastasi w czwartkowym meczu od początku na boisko wpuścił Mateusza Mikę, który długo walczył z silnym przeziębieniem. W poczynaniach przyjmującego Lotosu Trefla widać było niepewność, choć z każdą kolejną piłką Mika łapał rytm. Trudno jednak było wymagać od niego, by po dłuższej przerwie wszedł na boisko i od razu naprawił kulejącą grę gdańszczan.

Mika robił, co mógł, ale gdańszczanie nadal nie prezentowali się tak, jak to było jeszcze kilka tygodni temu. Rywale natomiast doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że podopieczni trenera Andrei Anastasiego są w głębokim kryzysie i skrzętnie to wykorzystywali. Nasi siatkarze w pierwszym secie mieli ogromne problemy ze skutecznością, co jest ich bolączką od dawna. Trener Anastasi na początku był dosyć spokojny, ale z biegiem czasu reagował na kolejne nieudane akcje swojego zespołu bardziej nerwowo. Niestety, w pierwszej partii to nie przyniosło pożądanego skutku.

W drugiej odsłonie włoski szkoleniowiec wpuścił na boisko w miejsce słabo spisującego się Sebastiana Schwarza, Miłosza Hebdę. Gra gdańszczan powoli, ale to bardzo powoli zaczęła się zazębiać. Wreszcie nasi siatkarze zaczęli kończyć pierwsze ataki. Marco Falaschi grał jednak głównie środkiem przez Artura Ratajczaka i Wojciecha Grzyba, bo skrzydła nadal bardzo często szwankowały. To poprawiło nieco notowania Lotosu Trefla i drugi set wyglądał już zdecydowanie lepiej. Gdańszczanie triumfowali do 18.

W trzeciej partii z kolei wreszcie "zaczął" grać Murphy Troy. Amerykanin był niemal bezbłędny w ataku i tylko w tej odsłonie zdobył 10 punktów! To był zdecydowanie spokojniejszy set od poprzednich i co najważniejsze - wygrany, można powiedzieć - "na luzie", co ostatnio gdańszczanom raczej się nie zdarzało.

Ostatni set okazał się formalnością. Gdańszczanie bardzo mocno zagrywali, odrzucili rywala od siatki i byli skuteczni w kontratakach. Może w tym meczu nie zachwycili, ale liczy się to, że wreszcie się przełamali i zdobyli trzy punkty. Koniec. Teraz kolejne wyzwania - mecze z Indykpolem AZS-em Olsztyn (30 marca, godz. 20.30, Ergo Arena), Asseco Resovią Rzeszów (6 kwietnia, godz. 20.30, Ergo Arena) MKS-em Będzin (12 kwietnia, godz. 19, Ergo Arena).

Lotos Trefl Gdańsk - BBTS Bielsko-Biała 3:1 (21:25, 25:18, 25:18)

Lotos Trefl: Falaschi 3, Grzyb 10, Schwarz 2, Troy 21, Ratajczak 12, Mika 9, Gacek (libero) oraz Hebda 12, Stępień, Schulz, Czunkiewicz 1

BBTS: Neroj 6, Krulicki 5, Janeczek 16, Kapelus 10, Sacharewicz 6, Kwasowski 14, Koziura (libero) oraz Pilarz, Bogdan

Opracował: ŁŻ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie