18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Krzysztof Dośla: Mamy mnóstwo powodów do protestów [ROZMOWA]

rozm. Szymon Zięba, Jacek Wierciński
Przemek Świderski/ Archiwum
Z Krzysztofem Doślą, przewodniczącym Solidarności na Pomorzu, rozmawiają Szymon Zięba i Jacek Wierciński.

Ilu związkowców z Pomorza będzie demonstrować w Warszawie?

14 września spodziewam się 3,5-4 tysięcy demonstrantów z samego Regionu Gdańskiego Solidarności. Dziś jest "dzień branżowy", więc demonstrować będą przedstawiciele szeroko pojmowanego przemysłu metalowego. W pikietach przed resortami wezmą udział między innymi stoczniowcy, ale też pracownicy służby zdrowia, przemysłu paliwowego czy chemicznego.

Dlaczego zamierzacie protestować?

Powodów jest bardzo dużo, chciałoby się powiedzieć - cała wielka księga. Chodzi o nieudolność rządu, brak działań, celowe zaniechania i brak dialogu ze społeczeństwem. Brak woli poszukiwania rozwiązań, które służyłyby wszystkim Polakom, czy woli kompromisu. Tego nie ma od lat, a nasz sprzeciw zaczął się od kłamstw ze strony rządu na posiedzeniach komisji trójstronnej. Stała się fasadą, która być może w Brukseli miała być wykorzystywana jako dowód na to, jak sprawnie u nas rozwiązuje się problemy. Od lat chcemy się porozumieć z rządem w sprawie podniesienia wysokości płacy minimalnej, a ostatnio zmiany w kodeksie pracy. Premier publicznie obiecywał, że spotka się w tej sprawie z komisją trójstronną, a później nie tylko tego nie zrobił, ale doprowadził do przyjęcia przez Sejm zmian w prawie pracy.

Czego się domagacie?

Chcemy mieć po stronie rządowej kogoś, kto będzie poszukiwał rozwiązań korzystnych dla społeczeństwa, nie tylko dla ludzi władzy i ich rodzin.

Chodzi o dymisję rządu?

Celem naszych manifestacji jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy ten rząd, następny czy jakikolwiek inny, zacznie się liczyć z głosem społeczeństwa. Bardzo podobała mi się wypowiedź Viviane Reding, komisarza ds. sprawiedliwości Unii Europejskiej, obecnej wiosną pod siedzibą parlamentu w Bułgarii podczas wielkich protestów, które doprowadziły do dymisji rządu. Pani Reding powiedziała wtedy protestującym: "Politycy są od tego, żeby słuchać, czego chce naród". My domagamy się, by politycy zaczęli nas słuchać, niczego innego. Odpowiedzią obecnej koalicji rządzącej na propozycje rozmów były cyniczne komentarze i arogancja.

Mówi się, że nie ma dialogu między rządem a związkowcami, ale sytuacja gospodarcza kraju poprawia się.

To chyba żarty. Jesteśmy na początku drogi. Niedawno czytałem o tym, co się zdarzyło na Węgrzech - w 2006 roku opublikowano oświadczenie ówczesnego premiera, który na zamkniętym posiedzeniu rządu powiedział: "Kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem, kłamaliśmy zawsze", odnosząc się do stanu finansów publicznych i gospodarki. To, wypisz, wymaluj, sytuacja Polski w dniu dzisiejszym i obwieszczanie końca kryzysu. Po jaką cholerę wprowadzono miesiąc temu uderzający w pracowników 12-miesięczny okres rozliczeniowy w prawie pracy? Miesiąc temu nie było wiadomo, że kryzys się kończy? Pan premier ma wiedzę, że tylko w lipcu zbankrutowało 67 przedsiębiorstw i tylko do końca lipca zbankrutowało w tym roku 647 podmiotów gospodarczych - o niemal 30 więcej niż przez cały ubiegły rok. Do tego rząd rozwala OFE, sięgając po nasze pieniądze. Mówienie w tym momencie o końcu kryzysu zakrawa na żart, ale nie wiem, czy komuś w Polsce jest do śmiechu.
Jeden z portali ekonomicznych opublikował raport, z którego wynika, że obecny wzrost PKB utrzymuje się na poziomie pół procentu, ale ekonomiści przekonują, że wynikającą z tego poprawę na rynku pracy odczujemy w przyszłym roku...
Wystarczy popatrzeć na statystyki urzędów pracy. Na Pomorzu porównanie liczby miejsc pracy z czerwca i lipca pokazuje ewidentny spadek, mniej jest też ofert pracy, jakie pojawiały się na rynku, i to w środku sezonu turystycznego. Nie dajmy się zwariować rządowej propagandzie, i nie chodzi o opcję polityczną, która obecnie rządzi.

Czy nie obawia się Pan, że jeśli protesty rzeczywiście doprowadzą do dymisji rządu, spowoduje to jeszcze większą destabilizację sytuacji?

Jeżeli ktoś uważa, że ten rząd doprowadza do poprawy sytuacji, to znaczy, że jest jego bezkrytycznym wyznawcą. Dziś powiązania rządzących z biznesem są powszechnie znane, może przyjdzie ktoś, kto te powiązania porwie...

A kogo związkowcy widzieliby na stanowisku premiera?

Kogoś, kto usiądzie z nami i pracodawcami do stołu.

Dziś w polityce jest ktoś taki?

Nie wiem. Nasze zaproszenie do rozmów kierowane było do wszystkich, którzy widzą inne rozwiązanie niż zaciskanie pasa przez tych, którzy mają najmniej, kiedy bogacą się ci, którzy i tak mają dużo.

Mówi się, że Solidarność Dudy to Solidarność PiS. Zgadza się Pan z tym?

To taka sama brednia jak o końcu kryzysu. Ostatnio media rozpisywały się na temat SMS-a o tym, że członkom tej partii nie wolno uczestniczyć w naszej demonstracji, i dobrze. Chcemy, by demonstrowali z nami ci, którzy chcą zmiany, ale nie chodzi nam o polityków, a o zwykłych mieszkańców. Wystarczy spojrzeć na Pomorze - tu 9 procent ludzi żyje poniżej progu ubóstwa, wyznaczanego zresztą przez agendę rządową, a w ciągu ostatnich sześciu lat ten wskaźnik podniósł się o dwa procent.

Co po protestach?

W Warszawie zaczniemy zbierać podpisy pod wnioskiem do prezydenta o rozwiązanie parlamentu. Nie liczę, że to przekona prezydenta, ale będzie kolejnym etapem nacisku by rząd ustąpił.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Arek

Też mam apel ,żeby związki zawodowe ,które notabene wcale nie są niezależne ,przestały mówić w imieniu Narodu !!! Dla mnie jesteście prymitywną kalką Solidarności z lat 80-tych . Teraz zasiadacie w Zarządach,Radach Nadzorczych i zarabiacie niezłą kasę .Zwykłym ludziom sprzedajecie kit,żeby dalej was utrzymywali !!!

n
nikt

Chyba jestes pseudo menagerem ze zrytym beretem od kreatywnosci. Z podatkow utrzymywane sa partie polityczne a nie zwiazki.

/ oksza

Władza, która wyrosła z pnia Solidarności obróciła się przeciwko jej samej.
Dość bajeczek o trosce PO o kraj i pracowników.
Przez 6 lat leżeli bykiem, nie robiąc nic dla gospodarki.
Teraz okradają ludzi z OFE i resztek praw pracowniczych.
Pora ich przegnać na cztery wiatry.

A
AnnA

A ja protestuję przeciwko finansowaniu związkowych nierobów z moich podatków.

Dodaj ogłoszenie