Koronawirus. Sport na Pomorzu. Regionalne sposoby na kryzys w małych klubach

Maciej Wajer, Piotr Piesik, Radosław Konczyński, Piotr Niemkiewicz
Fot. Agnieszka Fijałkowska
Jak radzą sobie małe kluby z regionu w dobie epidemii koronawirusa? Łatwo nie jest, ale w Bytowie, Kościerzynie czy Nowym Stawie mają na to sposoby.

- Sytuacja klubu jest ciężka, podobnie, jak we wszystkich klubach w kraju. W tym tygodniu przystępujemy do negocjacji z piłkarzami w sprawie pensji, którą ma być obniżona o 50 procent - mówi Zygmunt Krzysztof Dyks, prezes MKS Bytovii Bytów. - Liczymy przede wszystkim na zrozumienie tej nadzwyczajnej sytuacji. Dodam, że zarząd nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Jeśli chodzi o sponsorów to tylko jeden wycofał się ze wsparcia finansowego. Od pozostałych nie mamy takich głosów. Trudno jednak powiedzieć co będzie dalej. Liczymy też na wsparcie ze strony PZPN. Reasumując, jeżeli spotkamy się ze zrozumieniem ze strony piłkarzy i sztabu szkoleniowego, a także otrzymamy wspomniane wsparcie PZNP, to uda nam się przetrwać ten ciężki okres. W innym przypadku może być poważny problem z funkcjonowaniem klubu - dodaje Dyks.

Paweł Szwichtenberg, prezes Kaszubii Kościerzyna:
- Ta sytuacja w jakiej znalazł się futbol, nie ma dużego wpływu na funkcjonowanie naszego klubu. Piłkarze otrzymają wynagrodzenie za połowę marca, bo do tego terminu grali i uczestniczyli w treningach. Natomiast za drugą połowę marca i kwiecień gratyfikacji nie będzie, bo wszystko stanęło w miejscu. Większość naszych zawodników ze zrozumieniem podchodzi do zaistniałej sytuacji. Jeśli chodzi o sponsorów, to w aktualnej sytuacji nawet nie prosimy ich o wsparcie.

Grom kontra kłopoty

W powiecie malborskim klubem piłkarskim numer 1 ze względu na szczebel rozgrywek i roczny budżet jest Grom Nowy Staw - 17 miejsce w drugiej grupie III ligi.

- Za marzec u nas były jeszcze pełne płatności. Kluby mają różne podejście. Niektóre wstrzymają płatności całkowicie, inne płacą np. 25 procent wynagrodzenia – mówi Marek Gałczyński, prezes KS Gromu Nowy Staw.
Tutaj rozważa się całkowite wstrzymanie wypłat i zaoszczędzenie pieniędzy na przyszły sezon. Jak słyszymy, zawodnicy to studenci i osoby na co dzień pracujące, więc nie powinni zostać bez środków do życia. Pytanie też, jak będzie z dalszą grą Gromu w III lidze w dobie czającego się kryzysu gospodarczego. Na ten sezon udało się zebrać środki, głównie dzięki gminie Nowy Staw, ale zarząd pozyskał też prywatnych partnerów. Czy firmy będą dalej wspierać beniaminka – na to dziś nie ma odpowiedzi. Zresztą, władze samorządu też zaciskają pasa. Jeszcze zanim wybuchła epidemia, podjęły decyzję o likwidacji Ośrodka Sportu i Rekreacji, w którego miejsce powstanie od początku maja Referat Sportu i Kultury Fizycznej w Urzędzie Miejskim w Nowym Stawie.

- To się nazywa „likwidacja”, bo prawo administracyjne tak nakazuje, ale pracownicy zostaną zatrudnieni w urzędzie. Jest to reorganizacja. Nie ma mowy o likwidacji działalności. Myślę, że to jednoznacznie ucina spekulacje - mówił podczas sesji 17 marca burmistrz Jerzy Szałach.
Oszczędności mają być na księgowości, która prowadzona będzie przez urząd.
Coraz powszechniejsza jest opinia, że ten sezon już się skończył. Takie zdanie ma m.in. prezes MOP Pomezanii Malbork.

- Sytuacja jest nowa i niespodziewana. Nie realizujemy niczego, nie szkolimy dzieci i młodzieży, nikt nie gra. Jesteśmy w kontakcie z zawodnikami, trenerzy proszą o aktywność w domu. Ale nie ukrywajmy, trwa roztrenowanie. Gdyby jednak sytuacja się poprawiła, to przed wznowieniem rozgrywek i tak potrzeba dwóch tygodni na przygotowanie, żeby znów wejść w rytm. Spodziewamy się, że ta liga już nie wystartuje – mówi Radosław Rabenda, prezes Pomezanii.
Różne są pomysły, m.in. zakładające, że awanse będą miały miejsce, a spadków nie będzie. Nowostawski Grom zachowałby więc ligowy byt, potem pozostanie najważniejsze: wspomniana kwestia pieniędzy na kolejny sezon. Grom zdążył rozegrać jedno spotkanie – przegrał na wyjeździe z liderem KKS Kalisz 0:3. W przerwie zimowej zespół został przebudowany, odmłodzony i trener Grzegorz Obiała liczył, że odmieniona ekipa „odpali” i wydostanie się z dolnych rejonów tabeli.
Seniorzy Pomezanii zajmują 5 miejsce w drugiej grupie V ligi, która jeszcze nie rozpoczęła rundy wiosennej. Jeśli w ligach młodzieżowych zachowana zostanie obecna klasyfikacja, do ligi wojewódzkiej awansują juniorzy młodsi, którzy w przyszłym sezonie graliby już w kategorii juniorów starszych. Tym sposobem Pomezania miałaby trzy zespoły w rozgrywkach wojewódzkich.

- Na razie nie mamy jednak potwierdzonych informacji – mówi Radosław Rabenda. - Mam nadzieję, że w lipcu, sierpniu będzie można już normalnie trenować, że odbędą się obozy. Na razie martwimy się o poziom sportowy naszych zawodników, bo od strony finansowej na razie nie ponosimy kosztów. Co prawda, nie możemy i nie będziemy pobierać opłat od rodziców, bo przecież zajęcia się nie odbywają. Z drugiej strony, nie ma lig, nie ma wyjazdów na mecze, więc nie ma kosztów. Problem mają te kluby, które podpisały stałe kontrakty z piłkarzami. Jeśli chodzi o nas, problem może pojawić się z dotacjami miejskimi. Mogą być stowarzyszenia, które nie będą w stanie wykazać wydatków, jeśli stan epidemii będzie się utrzymywał. Mamy jednak nadzieję, że jesienią ruszymy i nadrobimy wszystkie zaległości.

Rodzic patrzy z auta

Jak informuje Grzegorz Niewdana, prezes Klubu Sportowego Lider Sztum, kolarze bynajmniej treningów nie zaprzestali. Większość ćwiczy na stacjonarnych trenażerach kolarskich, informacje o wykonanej pracy na bieżąco otrzymuje trener Robert Buber - Bubrowiecki, który w drugą stronę przekazuje zadania na kolejne treningi. Wszyscy zawodnicy otrzymują „rozpiski” do wykonania poprzez e-mail bądź wiadomość sms. Niektórzy kolarze odbywają też samotne treningi na rowerach na szosie, ubezpieczani przez swoich rodziców w samochodach. Dzięki znacznie mniejszemu natężeniu ruchu samochodowego takie treningi są bezpieczniejsze. - Zawieszone zostały do końca kwietnia wszystkie planowane wyścigi kolarskie na terenie kraju, co będzie dalej, jeszcze nie wiemy - dodaje Grzegorz Niewdana.
Od strony budżetowej klub wprowadził już posunięcia oszczędnościowe. Zawieszona została planowana w tym roku wymiana klubowych strojów. Pierwsza transza dotacji od samorządu Sztumu zostanie wykorzystana do uregulowania wszystkich obowiązkowych opłat z tytułu rejestracji oraz ubezpieczenia zawodników. Na razie nie ma wiadomości od sponsorów nt. zaprzestania pomocy dla klubu.
Ponieważ nie odbywają się treningi zbiorowe na szosie, które musi ubezpieczać trener jadący samochodem, klub nie wydaje praktycznie nic na paliwo. Z drugiej strony wstrzymanie przyjęć w przychodniach lekarskich spowodowało, że kilkoro nowych adeptów kolarstwa, którzy się zgłosili do klubu, nie może odbyć obowiązkowych badań lekarskich i podjąć treningów.

Ciąg dalszy na drugiej stronie

Kamizelki poczekają

Sztorm Kosakowo zawiesił składki członkowskie dla rodziców, zawiesił też wypłaty dla trenerów (na razie za kwiecień 2020) i liczy straty po zimowych transferach. A młodzież trenuje on-line.
Sztorm na czas koronawirusa w powiecie puckim wszelkie boiskowe zajęcia zawiesił - m.in. seniorskiej drużyny grającej w pomorskiej piątej lidze piłki nożnej. Pauzują też oczywiście młodzi, a tych kosakowski klub ma w swoich szeregach ponad 200. Chłopców rywalizują w ligach Pomorskiego ZPN. A z racji tego, że teraz regularnych treningów nie ma, nie będzie też wypłat dla trenerów w kwietniu 2020.

- Zawiesiliśmy składki członkowskie dla najmłodszych, więc rodzice są zwolnieni z wpłat - wylicza Piotr Fos, prezes GKS Sztormu Kosakowo. - Ale nasze finanse nie są bardzo uszczuplone. Nie możemy mówić, że przez koronawirusa jesteśmy w tragicznej sytuacji.
Finansowe straty klub z gminy Kosakowo jednak zanotował. Te wygenerowane zostały po jesienno-zimowych transferach piłkarzy. W piątej lidze kluby Pomorskiemu Związkowi Piłki Nożnej muszą teraz płacić opłaty rzędu 600 zł - sezon szybciej były o ok. połowę niższe, przypominają w Kosakowie.
Kwota, jak na piątą ligę, jest spora, choć trudno mówić o tym, by miała zrujnować klubowy budżet. Choć dziś, przez ligowy przestój, transfery to zamrożone pieniądze, bo nowi piłkarze nie mieli okazji zaprezentować się jeszcze na boisku przed kosakowskimi kibicami.

- Wysokie opłaty przy rejestracji zawodnika to chyba jedyny mankament - przyznaje prezes.
- Czterech przyszło do nas na stałe, więc musieliśmy zapłacić 2400 złotych - podsumowuje Piotr Fos.
- Dwóch, trzech chłopaków oddaliśmy, więc aż tak dużej straty nie ma. A sponsorska pomoc dla Sztormu? Przypomnijmy, że piłkarzy wspierają: Urząd Gminy Kosakowo, Sunreef Yachts, PEWiK Gdynia, Cukiernia Formella i Elma Majonezy. W tym sezonie ekipa Bartosza Lewandowskiego miała grać w nowych trykotach, które ufundował kolejny darczyńca - Net-Cargo. Stroje z nowym logo trafiły też do juniorów.
Czy mecenasi wycofują się ze wsparcia w czasie zagrożenia koronawirusem w gminie Kosakowo? - Żadnych sygnałów nie mamy - komentuje prezes Piotr Fos.
W Sztormie Kosakowo utyskują na wymuszoną przerwę w rozgrywkach ligowych, ale praca szkoleniowa w piłkarskim klubie odbywa się nadal, choć w mocno ograniczonym zakresie.

- Nasi asystenci trenerów prowadzą szkolenia on-line z grupami roczników 2006-2008 - wyjaśnia Piotr Fos. - Dwa, trzy razy w tygodniu chłopcy mają spotkania i zajęcia stabilizacyjne oraz ruchowe. Trener pokazuje, a chłopcy ćwiczą razem z nim.
Trenerzy Sztormu spotykają się w indywidualnych sesjach - z kilkoma piłkarzami - via telefon. 12-, 14-latkowie na tyle sprawnie operują komunikatorami, że podstawowe szkolenie może odbywać się bez większych przeszkód. To wybrana dwunastka zawodników z rocznika 06/07 oraz 08/09, którzy zostali zgłoszeni do Project Football.

- Pozostała część zawodników nagrywa zadane ćwiczenia i przesyła do trenera prowadzącego - tłumaczy prezes. - Ci, którzy chcą się rozwijać, muszą trenować także w domach.
Skąd pomysł na zajęcia z trenerami na żywo? Przecież wygodniej byłoby np. zadać 10-14-latkom domowe zajęcia, jak dzieje się to w przypadku lwiej części zadań szkolnych.

- W przypadku tej grupy wiekowej efekt byłby marny, bo z 20 chłopców przyłożyłoby się do zajęć dwóch, może trzech - ocenia Piotr Fos. - A po tygodniu młodzież by się znudziła z braku motywatora, czyli trenera. A nam wyszło bardzo fajnie, bo młody Sztorm czeka na cykliczne zajęcia. Bo to dla nich odskocznia od zajęć telewizyjnych czy on-line z nauczycielami.
Kadra Sztormu najpierw sprawdziła lekcyjny harmonogram spotkań z nauczycielami, a potem do niego dopasowała terminy internetowych treningów. Dla roczników 2006-2009 klub miał kupić dodatkowe kamizelki monitorujące plus dodatkowe rzeczy. Na tę chwilę wszystko zostało wstrzymane.

- Koszt tego jest dość spory, więc na czas koronawirusa musieliśmy się wstrzymać z zakupami - mówi Piotr Fos.
- Piłkarze Sztormu Kosakowo sami też organizują sobie sportowy czas - umawiają się m.in. na futbolowe pojedynki w Internecie.

Sekretarz generalny PZPN: Zdrowie zawodników i kibiców jest najważniejsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie