Koniec procesu Amber Gold. Wyrok sądu poznamy 20 maja. Obrońca Katarzyny P. przekonuje o jej niewinności

wieZaktualizowano 
- Moja klientka ufała mężowi - przekonywała obrońca Katarzyny P., obwinionej o oszustwa na kolosalną skalę w sprawie Amber Gold, na ławie oskarżonych zasiadającej obok małżonka. Jak twierdziła, kobieta jest niewinna i podejmowała decyzje nie ekonomiczne, a głównie dotyczące… estetyki. Dla obojga oskarżonych w sprawie niesławnego gdańskiego parabanku oskarżenie domaga się 25 lat bezwzględnego więzienia, a wyrok w sprawie usłyszymy 20 maja.

- Sam fakt postawienia komukolwiek, jakiegokolwiek zarzutu niczego jeszcze nie przesądza. Żyjemy w tej części Europy i w tej części Świata, gdzie każdy ma prawo do rzetelnego procesu rozumianego jako sprawiedliwe rozpoznanie sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd – mówiła powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka oraz zapisy Konstytucji RP dotyczące prawa do obrony i domniemaniu niewinności, adwokat Anna Żurawska, obrońca z wyboru Katarzyny P.

Jak twierdziła, w sprawie jej klientki te zasady pogwałciły zarówno organy państwa przez lata przedłużając aresztowanie, jak i media – odzierając ją i jej męża z prywatności oraz zawczasu wyrokując na temat winy pary twórców Amber Gold. Prawnik twierdziła również, że reguły procesu łamała sejmowa speckomisja zajmująca się parabankiem, której członkowie posiłkując się materiałami z rozpraw komentowali rzekome działania małżeństwa P.:

- Ktoś kiedyś powiedział: kiedy na salę rozpraw jednymi drzwiami wchodzi polityka, to drugimi wychodzi sprawiedliwość – komentowała.

Mecenas Anna Żurawska poddawała w wątpliwość stanowisko śledczych jakoby Katarzyna P. działała „wspólnie i w porozumieniu” z mężem oraz fakt, że kobieta miała pełną świadomość tego co działo się w firmie. Tłumaczyła, że wypowiedzi świadków nie przesądzały definitywnie na temat roli jej klientki i jej „wszechwiedzy” dotyczącej funkcjonowania Amber Gold. - „Miałem wrażenie”, „uważam, że”, „w mojej subiektywnej ocenie” - cytowała wypowiedzi świadków.

W jej opinii, ich zeznania wskazywać miały raczej na to, że Marcin P. jako prezes piramidy finansowej odpowiadał za decyzje dotyczące finansów firmy, umów, księgowości, pożyczek, przelewów, kwestii podatkowych itp. Tymczasem Katarzyna, miała decydować np. o strojach pracowników, wystroju biur, kolorze firmowych kubków i organizacji „wewnątrz-firmowych” imprez.

- Moja klientka ufała mężowi. Ufała, że stworzona przez niego spółka powstała zgodnie z prawem i działa zgodnie z przepisami prawa – usłyszeliśmy.

Sama oskarżona, przewieziona na salę z aresztu śledczego w pełni poparła stanowisko swojej obrońcy.

Ich wystąpieniami w poniedziałek 6 maja 2019 r. zakończył się proces w sprawie głośnej afery, w której – co podważa obrona - poszkodowanych miało zostać prawie 19 tysięcy ludzi, a kwota wyłudzeń sięgać miała 850 milionów złotych. Na ponad 200 rozprawach, w ciągu powyżej 3 lat, przesłuchanych zostało ponad 700 świadków i 10 biegłych.

Ze względu na szczególną zawiłość sprawy ogłoszenie wyroku na dzień 20 maja zapowiedziała zamykając przewód sądowy orzekająca w sprawie sędzia Lidia Jedynak.

Wcześniej prokuratorzy - oskarżyciele domagali się dla obojga oskarżonych 25 lat więzienia, o czym więcej pisaliśmy tutaj.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie