Kłopot z operatorem Ergo Areny - radni mają wiele wątpliwości

Kamila GrzenkowskaZaktualizowano 
P. Świderski
Wszystko wskazuje na to, że Gdańsk i Sopot nie podpiszą umowy z firmą SMG, która przystąpiła do konkursu na operatora Ergo Areny. Przed kilkoma tygodniami Amerykanie zaproponowali miastom ostateczną cenę za swoje usługi. Kwota 3,5 mln złotych jest jednak zdaniem urzędników zbyt wysoka, dlatego porozumienie najprawdopodobniej nie zostanie podpisane. Na piątkowej sesji Rady Miasta Sopotu Magdalena Sekuła, prezes zarządu hali, nie chciała jednak potwierdzić tych informacji. - Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła - podkreślała.

Ale w trakcie obrad zarówno ona, jak i prezydent Sopotu, odpowiadając na pytania bądź wręcz zarzuty radnych, mówili o tym, że będą szukać operatora dla hali. To właśnie on ma zachęcać organizatorów imprez do przyjazdu do Trójmiasta, a tym samym zagwarantować dopływ pieniędzy, które mają m.in. utrzymać obiekt.

To właśnie temat wielofunkcyjnej hali widowiskowo-sportowej budził podczas piątkowej sesji najwięcej emocji. Co ciekawe, o Ergo Arenę spierali się nie tylko radni PiS z radnymi PO i Samorządności, ale, nierzadko, radni PO między sobą. Wczoraj głosowano bowiem nad projektem dotyczącym zgody na zawarcie umowy dzierżawy obiektu Ergo Arena w trybie bezprzetargowym spółce Hala Widowiskowo-Sportowa.

Drugą "gorącą" uchwałą był wkład pieniężny miasta, w wysokości 1,5 mln złotych, na rzecz (nieistniejącego dotychczas) kapitału zakładowego spółki WHWS, w zamian za udziały w spółce. Sprawa nie byłaby może aż tak dyskusyjna, gdyby nie fakt, że przed kilkoma dniami, podczas posiedzeń jednej z komisji Rady Miasta Sopotu prezes Magdalena Sekuła poinformowała, że istnieje prawdopodobieństwo, że do hali trzeba będzie dopłacać (każde z miast ok. 1 mln złotych rocznie) nawet przez najbliższe 10 lat. Pani prezes podkreślała, że to tylko założenia, ale spora część radnych nie ukrywała zaskoczenia. W piątek ponownie rozgorzała dyskusja na ten temat.

- W momencie budowy zapewniano radnych, że nie trzeba będzie dopłacać do hali - przypominał Cezary Jakubowski, radny PO. - Skala dofinasowań jest zbyt duża.

O wprowadzeniu radnych w błąd mówił z kolei Henryk Hryszkiewicz. - Było zapewnienie, że będzie duże zainteresowanie ze strony operatorów, a jest inaczej - zaznaczył Hryszkiewicz.

Słowa krytyki pod adresem prezydenta miasta płynęły od opozycji. -Nie tak miało być, panie prezydencie. Co innego obiecywał pan mieszkańcom i radnym. Trzeba się przyznać, że "nie powiedziałem prawdy". To nie jest takie trudne - atakował Piotr Meler, radny z klubu PiS. - To mieszkańcy będą za to płacić!
Prezydent bronił się, twierdząc, że od początku było wiadomo, że w pierwszych latach do hali trzeba będzie dopłacać, ale, jego zdaniem, nie dłużej niż dwa, trzy lata.

Cezary Jakubowski nie ustępował w sprawie dokapitalizowania spółki WHWS.
- Rozumiem, że każdy podmiot gospodarczy na początku ma problem z płynnością finansową, ale nie mogę zaakceptować tej kryptodotacji - mówił, określając swoje stanowisko w sprawie przekazywania przez miasta pieniędzy z dzierżawy hali (przez spółkę WHWS) aportem - na rzecz tej spółki, podwyższając jej kapitał zakładowy. W ciągu 10 lat ma to być ok. 11 mln złotych. Radny zaproponował też, aby skrócić spółce okres dzierżawy.

Obie uchwały zostały ostatecznie przegłosowane w pierwotnej formie.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie