MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Klamoty, kobiece duo w walce o lepsze jutro mody. Rozmawiamy z Justyną Jezierską-Sałasińską, założycielką Klamotów

Maja Czech
Maja Czech
Klamoty, kobiece duo w walce o lepsze jutro mody. Rozmawiamy z Justyną Jezierską-Sałasińską, założycielką Klamotów
Klamoty, kobiece duo w walce o lepsze jutro mody. Rozmawiamy z Justyną Jezierską-Sałasińską, założycielką Klamotów Klamoty
Justyna Jezierska-Sałasińska, czyli matka założycielka Klamotów, opowiedziała nam o tym, jakimi wartościami kieruje się prowadząc vintage shop i wyjaśniła, czym jej praca różni się od prowadzenia second-handu. To nie wszystko, bo podzieliła się też przemyśleniami w jakim kierunku zmierza moda i jaki styl pasuje do Pomorza.

„Kochamy czasy naszego dzieciństwa i wracamy do nich z wielkim sentymentem” piszecie na swojej stronie internetowej. W jaki sposób ubrania przywodzą wspomnienia?

- Materiały, wzornictwo i kroje ubrań vintage podpowiadają nam wiele historii, przenoszą nas w czasie, przypominają obrazki z dzieciństwa i zdjęcia ze starych gazet. Szalone sukienki z lat 80. niosą wspomnienia z czasów młodości naszych mam, kolorowe męskie koszule podbijały deptaki w sezonie wakacyjnym. Każda taka zdobycz wywołuje uśmiech.

Zanim jeszcze pojawiła się idea slow fashion, wszyscy zostaliśmy omamieni przystępnością i łatwością zakupów w sieciówkach. Czy miałyście moment, w którym same poddałyście się przyjemności szybkiej konsumpcji mody?

- Niestety tak... dzieciństwo w latach 80. i 90. było cudowne i beztroskie, ale również pozbawione mody. Gdy pojawiły się pierwsze centra handlowe i otwierano „markowe” sklepy z zachodu, byłam w wieku dojrzewania. Ogromny wybór i dostępność ciuchów to było istne szaleństwo. Spacerowanie po sieciówkach, przeglądanie trendów i kupowanie nowości stało się nową obsesją. Mało kto chciał się wtedy wyróżniać. Między mną a Nicolą, z którą tworzymy Klamoty, jest 10 lat różnicy i widać, że kolejna generacja podchodziła do sieciówek już zupełnie inaczej.

Coraz więcej osób stara się podchodzić do mody w sposób świadomy. To dobry znak, ale czy nie tylko chwilowa fascynacja?

- Prowadząc sklep od siedmiu lat, obserwuję rozwój świadomości konsumentów. Nie sądzę, żeby było to chwilowe. Ktoś, kto raz ubierze jedwabną bluzkę czy kaszmirowy sweter, nie sięgnie już po ubrania z plastiku. Dostępność ubrań dobrej jakości i edukacja sprawiły, że klienci dostrzegają różnice.

Uporządkujmy terminologię. Slow fashion, vintage, retro – czy i jaka jest różnica między nimi?

- Idea slow fashion to przede wszystkim ograniczanie kompulsywnego kupowania, świadomość konsumencka. Vintage to przedmioty i ubrania, które mają ponad 20 lat, często doskonale wpisujące się w obowiązujące trendy. Retro to określenie rzeczy, które pochodzą z dananych lat, ale nie są aktualnie modne.

Czy wasz butik bywa mylony z second-handem? Jak tłumaczycie tę różnicę osobom, które spodziewały się zrobić w Klamotach zakupy za grosze, bo ubrania przecież były już używane?

- Oczywiście, zdarzają się takie sytuacje. Staramy się wtedy przedstawić cały proces pozyskiwania rzeczy, przygotowywania ich, pielęgnacji i renowacji. Dopiero to uświadamia klientom, jaką drogę przebyły produkty, które prezentowane są teraz w sklepie.

Z jakich źródeł pozyskujecie ubrania do butiku i jak wygląda proces ich selekcji?

- Najtrudniejsze jest pozyskiwanie ubrań vintage i właściwa ich selekcja. Prawie każdego dnia rano wyjeżdżam na wielogodzinne łowy. Przeglądam lumpeksy, ryneczki, targi staroci, hurtownie, zdarza mi się coś kupić od prywatnych osób. Dużo podróżuję, zawsze sprawdzam okoliczne targi i second handy, a w walizce zawsze mam miejsce na kilka nadprogramowych perełek.

Jesteście jednym z nielicznych stacjonarnych butików Slow Fashion w Trójmieście. Jak oceniacie rozwój tej gałęzi mody na naszym lokalnym rynku?

- W naszym mieście nie ma zbyt wielu sklepów stacjonarnych, ale widać, że z roku na rok zainteresowanie vintage rośnie. W sezonie wakacyjnym jest wiele plenerowych imprez, a targi vintage przyciągają coraz więcej wspaniałych ludzi.

Kto tworzy Klamoty? Wspomniałaś już o Nicoli, ale aktywnie prowadzicie kanały w mediach społecznościowych, publikujecie profesjonalne zdjęcia, dbacie o każdy szczegół i aż trudno sobie wyobrazić, że działacie tylko we dwie.

- Klamoty to naprawdę dwuosobowy team. Ja, czyli matka założycielka i Nicola, która od ponad 3 lat idealnie mnie uzupełnia. Współpracujemy również z modelkami i fotografami, produkujemy tematyczne sesje zdjęciowe, gdy tylko uda nam się stworzyć spójną kolekcję z wyjątkowych rzeczy.

Co same nosicie na co dzień i skąd czerpiecie inspirację?

- Na co dzień nosimy raczej wygodne, klasyczne rzeczy. Przede wszystkim naturalne składy i praktyczne rozwiązania. W naszej pracy musi być wygodnie. Ostatnia silna inspiracja to Copenhagen Fashion Week. Styl skandynawskiej ulicy absolutnie pasuje do naszego nadmorskiego klimatu.

Z pewnością obserwujecie też rynek międzynarodowy. W jakim kierunku waszym zdaniem zmierza moda w sensie globalnym?

- Mamy nadzieję, że rynek skieruje się w stronę jakości i świadomości. Przerabianie wyprodukowanych już ubrań, szycie z materiałów z drugiego obiegu to świetne rozwiązania na przyszłość. Skoro duże domy mody odkupują swoje dawne projekty i otwierają sklepy vintage, jest spora szansa na to, że to jest właśnie przyszłość mody.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki