Karol Nawrocki: Kłamstwa Putina mają cel polityczny. To czysta propaganda

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
pixabay.com
Prezydent Rosji kłamie. Słowa Władimira Putina to zaprzeczenie ugruntowanej wiedzy historycznej dla propagandowych celów – mówi Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. - Demolowanie Europy wspólnie rozpoczęły reżimy nazistowskich Niemiec i Związku Sowieckiego.

Kiedy parę lat temu Barrack Obama rzucił zdanie o "polskich obozach śmierci" dyrektorzy muzeów martyrologicznych w Polsce zaprosili go na darmową lekcję historii i zwiedzanie dawnych niemieckich obozów koncentracyjnych. Może warto zaprosić Władimira Putina na zwiedzanie Muzeum II Wojny Światowej? On zresztą parę lat temu był na Westerplatte.

Nie zaproszę Władimira Putina do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Nie warto. Prof. Jerzy Grzywacz, żołnierz AK i członek Rady Muzeum, który był przy rozmowie Putina i Donalda Tuska kilka lat temu wspominał, że ówczesny premier Rosji mówił wówczas rzeczy, którym teraz zaprzecza. Barrack Obama wykazał się wyłącznie brakiem wiedzy historycznej, przy jednak dobrej woli, dlatego ówczesna inicjatywa polskich muzealników była właściwa. Władimir Putin wykazuje złą wolę. On wie, gdzie rozpoczęła się II wojna światowa, wie, dlaczego ona się rozpoczęła.

Jego obecne zachowania mają zapewnić realizację celów politycznych, z wykorzystaniem najgorszych wzorców propagandy i nie odnoszą się do prawdy historycznej. Wizyta rosyjskiego prezydenta w żadnym muzeum, dawnym niemieckim obozie koncentracyjnym, w żadnym miejscu pamięci, nie da nic. Mamy do czynienia z próbą powrotu do narracji imperialnej polityki Związku Sowieckiego wbrew wszystkim faktom historycznym.

Dla polskich badaczy, części rosyjskich historyków czy naukowców grupy polsko-rosyjskiej, systematyka wybuchu II wojny światowej jest generalnie ustalona. Ona nie budzi większych kontrowersji. 23 sierpnia 2019 r. zorganizowaliśmy w naszej placówce dużą, międzynarodową konferencję poświęconą paktowi Ribbentrop-Mołotow. Głos naukowców był wówczas jeden - po porozumieniu Hitler-Stalin, bo taką nazwą właściwie ten pakt powinien być definiowany, wybuch wojny i rozbiór Europy Środkowo-Wschodniej stał się faktem.

Może choć w wymiarze symbolicznym warto wysłać Putinowi zapis konferencji o pakcie Ribbentrop-Mołotow, lub książkę brytyjskiego historyka Rogera Moorhouse'a, który gościł z wykładem w Gdańsku...

Zapis konferencji jest dostępny w internecie na stronie muzeum, zawiera m.in. wykład Rogera Moorhouse'a w języku angielskim. Na to naukowe spotkanie zaprosiliśmy zresztą przedstawiciela Rosji, dyrektora moskiewskiego Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Moje doświadczenie z wizyty w tej placówce, u mojego rosyjskiego odpowiednika pokazuje, że to czego Rosjanie uczą o II wojnie światowej jest nie do pogodzenia z polskim, europejskim i światowym postrzeganiem tego konfliktu. Muzeum Pobiedy, odwiedzane przez miliony Rosjan, już w swojej nazwie stawia cezurę wybuchu II wojny światowej na roku1941 r.

Czytaj także

Ta instytucja wychowuje kolejne pokolenia Rosjan uważających, że konflikt rozpoczął się w momencie uderzenia Hitlera na Związek Sowiecki. W muzealnym sklepiku można zaś kupić figurki Dzierżyńskiego, Lenina i czapki z czerwoną gwiazdą. Nie chodzi zatem tylko o słowa Putina, a o cały mechanizm manipulowanej przez państwowe instytucje historii. I to nie dlatego, że elity tego kraju nie znają historycznych faktów, tylko po to, aby jak totalitarne reżimy przed 1989 r., kształtować konkretny model człowieka, myślącego zgodnie z państwową propagandą.

W Polsce prowadzimy politykę historyczną, o którą sami się często spieramy.

Jest takie powiedzenie, do którego dość często się odwołuję: "Historię przeżywa się raz, a opisuje się wiele razy". Są różne interpretacje wydarzeń z przeszłości. Historycy, oczywiście także w Polsce, nie zgadzają się co do interpretacji niektórych faktów. Dialog, dyskusja, nawet spór, a jednocześnie ciągłość i otwartość badań są w tym "fachu" naturalne. Natomiast konstatacje naukowe, cezury, opracowania dokumentalne, nie mogą podlegać dekonstrukcji, a o takim działaniu mówimy w przypadku Rosji. Mamy do czynienia z kłamstwem, z zaprzeczaniem wiedzy historycznej ugruntowanej dziesiątkami lat badań nie tylko polskich historyków.

W Polsce historyczną politykę pamięci od kilku lat prowadzimy ze znakomitym skutkiem. Mieliśmy wielki sukces obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej - na szczeblu centralnym, politycznym prezydent Andrzej Duda przyjmował głowy najważniejszych państw. Podobnie i na szczeblu memoratywnym – wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych przygotowaliśmy największą jak do tej pory akcję w polskiej polityce pamięci i muzealnictwie.

Nasz międzynarodowy projekt, wystawa pokazującą polskie doświadczenie II wojny światowej miał swoją inaugurację w 80 państwach, w ponad 160 miejscach na świecie. Opowiedzieliśmy tam jak wyglądała droga do tego konfliktu i prawda o nim – także w kontekście paktu Hitler – Stalin, o dacie 17 września. To m.in. sukcesy Polski na arenie międzynarodowej, sukcesy polskiej polityki historycznej powodują tak nerwową i odbiegającą od obiektywnej prawdy reakcję Władimira Putina. Polska dementując słowa o "polskich obozach zagłady", domagając się historycznej prawdy, wskazując na konieczność reparacji wojennych od Niemiec, pokazuje że jest konkretnym partnerem, dla którego historia i pamięć liczą się w społecznym i politycznym życiu. W moim odczuciu stąd bierze się ta przerażająca, ale chybiona gra operacyjna prezydenta Rosji, który chce obudzić demony „antysemityzmu”, odnosząc się fałszywie również do słów polskiego, przedwojennego ambasadora w Berlinie, Józefa Lipskiego.

Władimir Putin określił ambasadora Lipskiego obelżywie, mianem "antysemickiej świni". W 1938 r. Lipski w notatce po rozmowie z Hitlerem, który mówił o planie przymusowej emigracji ludności żydowskiej z Niemiec napisał, że Polacy wystawią mu za to "piękny pomnik w Warszawie".

To przede wszystkim nie jest język dyplomacji. Choć rzeczywiście, ta wypowiedź ambasadora Józefa Lipskiego, jest niefortunnym faktem. Ma ona jednak swój konkretny kontekst. Należy zaznaczyć, że polski ambasador słowa te wypowiedział przed tragedią Holocaustu. Nie mówił tego w momencie, gdy Żydzi byli przez Niemców masowo mordowani, a wypowiedział te słowa kiedy na arenie międzynarodowej żadne z mocarstw nie było zainteresowanie sprawą niemieckich prześladowań żydowskiej ludności (vide efekty konferencji w Evian). Nie można twierdzić, że polski ambasador przyłożył rękę do jakiejkolwiek formy eksterminacji ludności żydowskiej – to niegodziwe. Prezydent Rosji świadomie pozycjonuje niefortunne słowa polskiego ambasadora w kontekście Holocaustu. To czysty ahistoryzm.

Czytaj także

Prezydent Rosji uderzał nie tylko w Polskę, ale inne kraje europejskie. Podkreślał m.in., że do wybuchu II wojny światowej przyczyniła się i konferencja monachijska.

Przyczyniła się przez zbyt uległą, acz konsekwentną postawę państw zachodnich wobec Hitlera. Jednak w kontekście konferencji monachijskiej należy przypomnieć, że od roku 1935 Czechosłowację i Związek Sowiecki łączył pakt o wzajemnej pomocy. W momencie układów monachijskich Związek Sowiecki miał obowiązek obrony Czechosłowacji. Józef Stalin nie zrobił jednak nic. Zajęcie Zaolzia odbyło się natomiast na podstawie bilateralnej umowy między rządami polskim i czechosłowackim. Polska realizowała wówczas swoje interesy, w odniesieniu do 1 proc. terytorium Czechosłowacji, zamieszkanego w większości przez Polaków, oderwanego dodatkowo od Rzeczpospolitej w roku 1919.

Konstruowanie na tej podstawie tezy, że Polacy byli sojusznikami III Rzeszy jest, powiem to po raz kolejny, pozbawione jakiegokolwiek historycznego sensu.

Europarlamentarzysta, prof. Zdzisław Krasnodębski powiedział, że słowa Władimira Putina to wyraz irytacji m.in. sankcjami za gazociąg Nord Stream 2 i rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie paktu Ribbentrop-Mołotow.

Czyli klasyczna próba odwrócenia uwagi opinii publicznej od tego, co się dzieje na Kremlu - być może prof. Krasnodębski ma rację. Jako dawny oficer KGB Władimir Putin doskonale zna system działań operacyjnych. W mojej opinii, jak mówiłem wcześniej, to także reakcja Putina na udaną, konsekwentną polską politykę pamięci .

W Polsce, wszystkie strony politycznej debaty są zgodne, że Władimir Putin opowiada brednie. Są jednak zarzuty w kierunku polskiej dyplomacji za brak właściwej reakcji. Czy prezydent Andrzej Duda powinien odpowiedzieć swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi?

Polska dyplomacja, w mojej opinii wyczerpała możliwość adekwatnej riposty. Odpowiedź Polski - premiera Mateusza Morawieckiego, polskiej dyplomacji, polskich instytucji - jest wyraźna i jednoznaczna. Niezdrowa absurdalność słów Władimira Putina i brak oddźwięku w światowej opinii publicznej, brak zainteresowania nimi światowych potęg, a przynajmniej nie takiego, na jaki liczył prezydent Rosji, pokazują rangę jego słownego ataku. Warto zestawić ten nikły rezonans z międzynarodowym sukcesem obchodów 80-rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce. Oczywiście nie apeluję, aby przestać z kłamstwem Władimira Putina dyskutować. Każde kłamstwo, zwłaszcza w tak wrażliwej materii, zasługuje na wyraźną, konsekwentną ripostę. Nie jestem doradcą Pana prezydenta Andrzeja Dudy, nie wiem jakie jego gabinet ma plany, uznaję jednak dotychczasowe działania Polski za odpowiednie.

Czytaj także

Może polskie środowiska naukowe powinny zabrać głos w odpowiedzi na słowa prezydenta Rosji? Np. w czasie konferencji, podobnej do tej, poświęconej paktowi Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 2019 r w gdańskim Muzeum II Wojny Światowej? Może warto byłoby zaprosić przedstawicieli rosyjskiego Memoriału, którzy nie zgadzają się oficjalną linią rosyjskiej polityki historycznej.

Wszyscy działacze Memoriału są mile widziani w Gdańsku i serdecznie ich do Muzeum II Wojny Światowej zapraszam. Wydaje się, że druga konferencja, gdy kilka miesięcy temu udało nam się zgromadzić najlepszych badaczy z Polski, Europy i świata, nie miałaby aktualnie sensu. Co innego publikacja zapisu tego spotkania - z sierpniowej konferencji wyjdzie książka, którą przetłumaczymy na języki angielski i być może niemiecki oraz rosyjski. Dużo mówiłem o absurdalności słów Władimira Putina, a może warto podać choć jeden historyczny przykład.

Otóż tekst głównego korpusu Paktu Ribbentrop-Mołotow zawierał zaledwie 300 słów, można go zobaczyć na naszej wystawie. Tajny protokół to zaledwie cztery paragrafy. Niewiele prawda? Oznaczają one jednak koniec niepodległości lub wojnę dla sześciu niezależnych państw w Europie Środkowo-Wschodniej. Są tam podpisy Ribbentropa i Mołotowa, ponad wszelką wątpliwość jest to prawdziwy dokument historyczny. To umowa dwóch krwawych systemów totalitarnych, będąca zamachem na cały region. Czwarty paragraf tajnego aktu zakazuje jednocześnie obu stronom rozpowszechniania jego treści. 23 sierpnia 1939 r. nawet Ribbentrop, Mołotow, Hitler i Stalin, wiedząc jak złe i sprzeczne z ideałami funkcjonowania w międzynarodowej polityce jest to, co podpisują, zobowiązali się do gangsterskiej omerty.

Mamy zresztą dowody realizacji paktu - 1 września, 17 września i 22 września, gdy w czasie wspólnej defilady w Brześciu maszerowali obok siebie żołnierze niemieccy i sowieccy. Jest jeszcze jeden, bardzo plastyczny przykład współpracy tych dwóch reżimów, nie funkcjonujący szerzej w opinii społecznej, a przytoczony przez RogeraMoorhouse'a. Gdy 22 czerwca 1941 r. Hitler zaczął maszerować na Związek Sowiecki, jego żołnierze byli nadal karmieni zbożem, które do Niemiec trafiło z terenów Ukrainy, transportowani byli dzięki paliwu z Kaukazu, maszerowali w butach, których gumowe elementy zaliczyły trasę syberyjską itd. Z kolei sprzęt wojskowy Armii Czerwonej oparty był o licencje niemieckie i wyprodukowany na osprzęcie z Zagłębia Ruhry i Zagłębia Saary. Szły na siebie dwie przyjacielskie dotąd armie, które przed starciem roku 1941 zdemolowały ramię w ramię całą Europę środkowo – wschodnią.

W sierpniu 2019 r. zakończyła się legislacyjna droga specustawy dotyczącej Westerplatte. Co się dzieje w sprawie, która w ubiegłym roku rozpaliła polską politykę?

Faza formalna, administracyjna wciąż trwa. Konstrukcja specustawy daje nam możliwość uzyskania gruntów na Westerplatte na cele muzealne, na mocy decyzji urzędu wojewódzkiego. Do tego jednak konieczne jest spełnienie wielu wymogów formalno-prawnych. Te procedury obecnie postępują, to skomplikowany proces. Od momentu podpisania specustawy przez Pana prezydenta Andrzeja Dudę trwa proces tworzenia konkretnych rozwiązań przestrzennych i merytorycznych dla nowego muzeum. Nie zmarnowaliśmy ani jednego dnia od momentu wejścia w życie specustawy, wiedząc jak ważny to projekt. W końcówce 2020 r. zobaczymy pierwsze efekty tych działań. Mamy już historyczny budynek Elektrowni, wkrótce też zaczniemy pokazywać nasze wizualne plany dotyczące tzw. prawego skrzydła półwyspu, które będą najważniejsze w pierwszym etapie tworzenia Muzeum Westerplatte i Wojny 1939.

Karol Nawrocki: Kłamstwa Putina mają cel polityczny. To czysta propaganda
pixabay.com

Jesienią 2019 r. na terenie Westerplatte w czasie prac archeolodzy odkryli szczątki 9 ludzi, wszystko wskazuje, że polskich żołnierzy, którzy bronili we wrześniu 1939 r. Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

Szczątki zostały przewiezione do Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, gdzie są badane przez zespół antropologów i śledczych. Śledztwo prowadzi prokuratura IPN. Muzeum II Wojny Światowej uczestniczy w procesie identyfikacji m.in. tworząc bazę osób, od których może być pobrany porównawczy materiał genetyczny. Identyfikacja jest bardzo skomplikowanym procesem - musimy być pewni w 100 procentach, zanim poinformujemy opinię publiczną o wynikach. My natomiast całą naszą uwagę koncentrujemy na przygotowaniu godnego miejsca dla naszych bohaterów na Cmentarzu Obrońców Westerplatte.

Wiceszef MSZ: Jesteśmy gotowi na bardzo długą wojnę informacyjną z Rosją

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh

Putin jak IPN ,nie kłamie, tylko przedstawia praFde histEryczna na własny sposób. Pomija niewygodne treści ,eskaluje inne.

G
Gość

ohh Karol ! to jaka była geneza wojen nie tylko drugiej ?

a tak w ogóle to kto wyzwolił Polskę w tej drugiej wojnie ? no ! przecież nasza jedynie właściwa armia z wydatną pomocą dzielnych sojuszników. Bohaterskim zrywem musiała oswobodzić niemal cały świat by dotrzeć do granic Polski. Ale przecież Ojczyzna i naród są najważniejsi, ponad podziałami i ideami. Ta druga zaś z razem czerwoną zarazą wpadła do Polski jak bandyckie hordy i nawet jak ginęła setkami tysięcy to uwłaczała godności błękitnokrwistej korony RP i zniewoliła prawdziwych patriotów których potomkowie dziś stawiają historię na nogi i Niemcom niesłusznie uważanym przez ruskich pachołków za sadystycznych degeneratów a według wielu władców tego świata kierującymi się jedynie naturalnym prawem i zasadami zachodnich wyżej cywilizowanych kolonialistów oraz korsarzy sprzedali nazim przyjaciołom kraj odbudowany przez naród.

A - będę brał cię w jaucie ! To, jak to, było ? ohhh Karol ! a jak to było z obaleniem socjalizmu ? Karol jak jeszcze nie dotarło - dziś to bandyckie czasy , rządzą bandyci i który silniejszy ma więcej kasy tego prawda .

G
Gość
3 stycznia, 15:11, podatnik:

Nie tylko Putin kłamie oto przykłady obietnic naszego adrianka, które z obietnic wyborczych stały się kłamstwami: zwiększenie jawności życia publicznego, upublicznienie listy opiniujących OFE, ujawnienie aneksu do raportu o likwidacji WSI, zlikwidowanie szkół udających wyższe, wyrównanie szans społecznych poprzez uspołecznienie majątków zdobytych poprzez prywatyzację PRL'u, etc?

Ale i tak nic nie przebije tuska- ksywa pinokio. Ten osobnik nie powiedział w zyciu słowa prawdy

p
podatnik

Nie tylko Putin kłamie oto przykłady obietnic naszego adrianka, które z obietnic wyborczych stały się kłamstwami: zwiększenie jawności życia publicznego, upublicznienie listy opiniujących OFE, ujawnienie aneksu do raportu o likwidacji WSI, zlikwidowanie szkół udających wyższe, wyrównanie szans społecznych poprzez uspołecznienie majątków zdobytych poprzez prywatyzację PRL'u, etc?

G
Gość

Może warto zaprosić Władimira Putina na zwiedzanie Muzeum II Wojny Światowej? On zresztą parę lat temu był na Westerplatte.

.... Zaprosić Putina ?!. Po to tylko, aby zj......ać go jak niesfornego psa !!!.

Dodaj ogłoszenie