Jan Urban: Nie zmienię zdania - Lech Poznań gra o mistrzostwo Polski [ROZMOWA]

Karol MaćkowiakZaktualizowano 
Trener Jan Urban wie, że w razie niepowodzeń nie będzie wymówek
Trener Jan Urban wie, że w razie niepowodzeń nie będzie wymówek Szymon Starnawski
- Nikt nie powiedział wprost, że walczymy o pierwsze miejsce, ale ja to wiem i nie będę zmieniał zdania - mówi Jan Urban, trener Lecha Poznań przed piątkowym startem Ekstraklasy.

Sezon, który za moment się rozpocznie, będzie się diametralnie różnił od poprzedniego, kiedy z uwagi na europejskie puchary niezbędne były rotacje w składzie. Teraz drużyna będzie pracować w cyklu tygodniowym. Co to oznacza dla pana zespołu i dla sztabu szkoleniowego?

To zmienia bardzo wiele, bo kadra zespołu nie będzie tak liczna, jak w poprzednich rozgrywkach. W tygodniu będziemy mogli zupełnie inaczej popracować, lepiej przygotować się do danego spotkania, będzie na to zdecydowanie więcej czasu. Będziemy mogli więcej razem trenować, spokojnie ćwiczyć pewne warianty taktyczne.

Paradoksalnie, brak europejskich pucharów będzie dla drużyny korzystny? W zeszłym sezonie to rywale wykorzystali grę Lecha na kilku frontach. Może więc teraz role się odwrócą i to wy wykorzystacie sytuację?

Jest w tym dużo racji, chociaż ja wolałbym grać w pucharach. To najlepsza rzecz, jaka może spotkać piłkarza bądź trenera w piłce klubowej. Mimo tego, że nie zawsze w wykonaniu naszych klubów to dobrze wygląda, to jest to za każdym razem coś nowego dla klubu, zawodników, kibiców, bo na różne kluby możesz trafić, przechodzić kolejne rundy, czekać na losowania… To są fajne rzeczy, które wyzwalają dużo emocji. Nas to - niestety - ominie. Nie grając jednak w pucharach jest możliwość dokładniejszego przygotowania się do każdego meczu.

Inna sprawa, że gdyby coś nie poszło w lidze, to nie będzie wymówek...

Zgadza się. Kiedy byłem trenerem Legii Warszawa i graliśmy w europejskich pucharach, zaś Lech nie, to powtarzaliśmy sobie, żeby jak najmniej stracić do Lecha w lidze, bo oni będą chcieli to wykorzystać. Stało się wręcz odwrotnie - to myśmy mieli przewagę, mimo że graliśmy co trzy dni, Lech tracił do nas punkty. Znam tę teorię, o której pan mówi, natomiast życie czasem pisze zupełnie inne scenariusze, więc nie można zakładać, że będziemy w uprzywilejowanej sytuacji. To jest dobra sytuacja, trzeba ją jednak umieć wykorzystać, a to nie zawsze jest takie proste.
Jest pan zadowolony z transferów, jakie przeprowadził klub w letnim oknie transferowym?

Transfery ocenia się dopiero po meczach o stawkę. Nie rozgrywaliśmy zbyt wielu meczów sparingowych, okres przygotowawczy był bardzo krótki, bo rozpoczęliśmy go już 13 czerwca, a co za tym idzie nie było dużo możliwości dokładnego sprawdzenia tych wszystkich zawodników, którzy do nas dołączyli. Poza tym najczęściej w każdym meczu grali po 45 minut, więc nie chciałbym na tej podstawie wystawiać cenzurek. Generalnie jednak dobrze się prezentowali, natomiast znam życie i wiem, że czasem zupełnie inaczej wygląda zawodnik w okresie przygotowawczym, a podczas gry na serio. Nawet to, że znam Makuszewskiego lub Majewskiego z polskiej ligi, wiem, na co ich stać nie znaczy, że mogę już określić, jaki będzie z nich pożytek, gdy rozpocznie się sezon. Na pewno ich adaptacja w drużynie będzie łatwiejsza niż na przykład Lasse Nielsena. Powtarzam jednak: umiejętności trzeba potwierdzić w meczach, gdzie jest stres i odpowiedzialność, a nie w grach kontrolnych.

Nie wiadomo wciąż w jakim składzie pana drużyna będzie rywalizować w lidze. Będzie mógł pan skorzystać w tym sezonie z Karola Linettego i Tamasa Kadara? Obaj pojechali na mistrzostwa Europy we Francji i ich odejście byłoby sporym osłabieniem.

Sam nie wiem, musiałbym pytaniem odpowiedzieć na pytanie. Tego nie wie dziś nikt. Trzeba liczyć się z tym, że mogą odejść, bo znamy przypadki, że do transferów dochodziło w ostatnim dniu okienka transferowego albo wręcz w ostatnich minutach. Dopóki jednak mają kontrakty z nami, to traktuję to tak, jakby z nami byli. Na razie mają urlopy, ale niedługo wracają i jak będę mógł, to będę wstawiał ich do składu w każdym spotkaniu. Trzeba się z tym liczyć, że zarówno Tamas, jak i Karol mogą odejść. Gdy ich sprzedamy, będziemy myśleć o tym, jak ich zastąpić.

Patrząc na występy Węgrów na Euro, nie żal panu, że odszedł z Lecha Gergo Lovrencsics?

Z żadnej ze stron nie było specjalnego ciśnienia na podpisanie nowej umowy. My go przecież doskonale znamy, nie miałem uwag co do jego zaangażowania, nawet formy fizycznej. Gergo bardzo dobrze wyglądał pod względem fizycznym. Niestety, z jego strony zabrakło asyst i goli.

Jakie cele postawił przed panem zarząd przed startem sezonu?

Nikt nie powiedział wprost, że walczymy o pierwsze miejsce, ale ja to mówiłem od początku i nie będę zmieniał zdania. Najlepszym przykładem tego, że można powalczyć z faworyzowaną Legią jest Piast Gliwice, który do końca ligi ambitnie bił się nie tylko o puchary, ale o mistrzostwo, mimo różnicy choćby w budżetach klubów.

Wideo

Materiał oryginalny: Jan Urban: Nie zmienię zdania - Lech Poznań gra o mistrzostwo Polski [ROZMOWA] - Głos Wielkopolski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
patataj

mistrza bo nie majstra grupy spadkowej chyba ...

S
Stary Kibic

Wszystko się zgadza, panie Janku. Tylko musisz się pan podać do dymisji jak najszybciej, bo ten ambitny plan z pana udziałem będzie coraz trudniejszy.....

w
współczesny głupek

bo na majstra nie da rady??

s
sratatata

zaczyna się pierdzeieleni - idziemy na majstra....
ktoś jeszcze to kupuje?

Dodaj ogłoszenie