Jak przeżyć początek wiosny? Receptą jest regularny ruch i sen

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Osłabienie wiosenne trwa na ogół kilka tygodni. Pozwoli je zwalczyć aktywność fizyczna, np. jazda na rowerze.
Osłabienie wiosenne trwa na ogół kilka tygodni. Pozwoli je zwalczyć aktywność fizyczna, np. jazda na rowerze. Grzegorz Maliszewski
Kalendarza nie da się oszukać. O tej porze roku, w stosunkowo krótkim czasie, następuje gwałtowny przyrost długości dnia. Od początku marca do połowy kwietnia każdy dzień wydłuża się o 3-4 minuty. Nasz organizm musi się do tego przystosować. Ale nie tylko to na wiosnę sprawia mu kłopot.

W czasie zimy, kiedy mniej się ruszamy, organizm pracuje na zwolnionych obrotach, a więc spala mniej kalorii. W trakcie ożywienia wiosennego przyspiesza i… nagle odczuwa deficyt mocy. U wielu osób wiosenne osłabienie nakłada się na tzw. zespół przewlekłego przemęczenia.

Choroba ta spowodowana jest nieracjonalnym trybem życia przez dłuższy okres czasu, zarywaniem nocy, nadmierną pracą umysłową (fizyczna nie jest groźna), zbyt długim ślęczeniem przed komputerem czy nad książką. W przypadku zbyt nasilonej pracy fizycznej działają regulatory, które uniemożliwiają jej kontynuację. Organizm o wiele łatwiej rekompensuje zmęczenie fizyczne niż umysłowe. Jeżeli na dodatek podtruwamy się papierosami, za kilka lat grozi nam poważna choroba somatyczna. Głównie - wieńcowa. Zdarza się, szczególnie u młodych ludzi, że zawał serca jest pierwszym i ostatnim akordem choroby wieńcowej.

Młodzi mają gorzej

Osłabienie wiosenne trwa na ogół kilka tygodni i organizm przystosowuje się do zmienionych warunków. Okres wiosennej adaptacji najbardziej odczuwają osoby młode. Niewątpliwie ma na to wpływ rosnący w tym czasie w sposób naturalny poziom hormonów, również płciowych. Po pierwszym szoku organizm łatwo się jednak adaptuje do nowych wymagań. Osoby starsze łagodniej przeżywają przejście z zimy do wiosny. Ich układ wegetatywny jest bardziej stabilny, mniejsza jest też gra hormonalna. Do przesilenia wiosennego można się przygotować poprzez trening fizyczny jeszcze w miesiącach zimowych. Kto przezwycięża lenistwo, uprawia regularne spacery na przełomie grudnia i stycznia, ten łatwiej adaptuje się do wymagań, które stawia nam wiosna.

Same korzyści

Co się dzieje w naszym organizmie na wiosnę? Po pierwsze - obniża się poziom cholesterolu i lipidów (mechanizm ten odziedziczyliśmy po przodkach). Obniża się też ciśnienie krwi, które podskoczyło w zimie, gdy organizm musiał bronić się przed mrozem. Rozrzedza się krew; zmniejsza się liczba płytek krwi oraz maleje stężenie czynników krzepnięcia. A więc - jednym słowem - same z wiosny korzyści.

Dzięki poprawie tych parametrów wiosną obniża się ryzyko zawałów serca i udarów, zmniejsza zagrożenie miażdżycą, mniej osób zapada na choroby układu krążenia. Lekarze przekonują też - od kwietnia do czerwca najłatwiej schudnąć, stosując kurację. W kwietniu i maju najwięcej korzyści dają kuracje w sanatorium, a od marca do czerwca mamy lepszą od średniej rocznej wydolność fizyczną. Na bardzo dobrą kondycję psychiczną możemy liczyć dopiero od czerwca (szczyt osiągniemy w sierpniu), ale już od kwietnia odczujemy poprawę.

Zaś ci, którzy teraz "gonią resztkami sił", mogą być pewni, że o tej porze roku to nic wyjątkowego. - To typowy objaw zimowo-wiosennego przesilenia, które powoduje uczucie osłabienia i wyczerpania, bóle głowy, stawów, zmienność nastrojów wynikający przede wszystkim z niedoboru witamin i minerałów - tłumaczy lekarka z jednej z gdańskich przychodni.
Zapas sił nadszarpnęły zimowo-jesienne infekcje, najczęściej wirusowe. Wcześnie zapadający zmrok zachęcał raczej do siedzenia w ciepłym domu przed telewizorem. Z kondycją więc marnie. Chyba, że ktoś ma psa, który zmuszał go do wyjścia na powietrze. Właściciele czworonogów mają o tej porze roku lepszą formę fizyczną, bo chcąc nie chcąc mieli zimą więcej ruchu na świeżym powietrzu. Mniej też przez zimę przytyli.

Większości z nas przybyło kilka fałdek tłuszczu, bo zimowy sposób odżywiania sprzyjał tyciu. Organizm domagał się zawiesistych zup, mięsnych dań, bigosów, słodkości. Na surowe warzywa jakoś nie mieliśmy ochoty, i w tym też nie ma nic dziwnego.

Regularny ruch i sen

Jak sobie dać radę z tym zmęczeniem? Zafundować sobie więcej ruchu na świeżym powietrzu, nie w dużych dawkach, ale regularnie. Na początku trzeba się do niego zmuszać, ale po tygodniu, dwóch wejdzie nam to spacerowanie w nawyk, będzie sprawiać radość, dawać odprężenie. To bardzo pozytywne uzależnienie.

Poza tym radzę brać przykład z kotów, czyli nie zrywać się rano na równe nogi, a po przebudzeniu dobrze się poprzeciągać. Nie wykonywać gwałtownych ruchów, a porozciągać stawy, ścięgna, mięśnie. Uchylić okno, głęboko pooddychać. A na śniadanie zamiast jajecznicy zjeść na przykład płatki musli z jogurtem. Czas zmienić dietę z zimowej na lżej strawną.
Kto koniecznie chce, niech sięgnie po preparaty witaminowe, ale zwykłe, polskie, jak choćby Multivitamina czy Falvit. Na wiosnę warto też zmienić styl życia. A więc zastosować zdrową dietę o odpowiednim składzie chemicznym i kalorycznym oraz formie: zjadać trzy posiłki dziennie (a przede wszystkim śniadania), zawierające dużo warzyw i owoców a mało przetworów zwierzęcych, unikać złych nawyków jak np. picie kawy na czczo.

Ważny jest sen. Warto dbać, by spać zdrowo, a więc prawidłowo się do snu przygotować - nie przejadać się, nie sypiać w pokoju, w którym pracuje telewizor lub komputer, solidnie przewietrzyć pokój, nie kłaść się do łóżka z papierosem lub kanapką w ustach, sypiać 8-9 godzin.

Trzeba też unikać używek (tytoniu, tabaki, alkoholu, kofeiny i teiny), a przynajmniej ograniczyć je do minimum. Warto też nauczyć się odpoczywać i znaleźć każdego dnia trochę czasu dla siebie, na chwilę refleksji i uporządkowanie myśli. Jest to szczególnie ważne dla osób, które ze względu na nawał pracy zawodowej lub innych zajęć nie mają możliwości innego wypoczynku w ciągu dnia.

Kolejna rada - trzeba unikać przesiadywania całymi dniami w pomieszczeniach. Korzystne jest za to spędzanie wolnego czasu aktywnie (pod względem fizycznym i umysłowym), a więc spotykanie się z przyjaciółmi, rodziną, chodzenie do kina, teatru, kawiarni, ZOO, przeczytanie dobrej książki.

Trzeba też chronić swój układ nerwowy - poprzez unikanie monotonii dnia codziennego, unikanie stresów lub nauczenie się jak sobie z nimi radzić. Ważne jest realizowanie własnych pasji, unikanie nadmiernego zaniepokojenia stanem swojego zdrowia, pilnowanie, by wysokie zarobki nie stały się jedynym celem naszej pracy oraz pamiętanie, że każda forma aktywności fizycznej i umysłowej jest korzystniejsza niż życie z dnia na dzień.

j.gromadzka@prasa.gda.pl

Możesz wiedzieć więcej!Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano
Możesz wiedzieć więcej!Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jogo

Niezły jest, właśnie go stosuję, ze względu na paskudny kaszel. Pogoda nie sprzyja rowerom, ani zdrowiu. Jak się szybko podkuruję to może uda się jeszcze trochę pojeździć przed końcówką sezonu.

b
biedrona

Mój rower jest już w serwisie. Jak tylko minie mi katar i kaszel rozpoczynam sezon rowerowy. Myślę, że to długo nie potrwa, ponieważ mam fosidal na kaszel i inhalacje z majeranku. Do tego dokupiłam probiotyk acidolac, żeby jak najszybciej wzmocnić swoją naturalną odporność.

Dodaj ogłoszenie