Jak nie zbudowano pierwszej elektrowni jądrowej na polskim wybrzeżu

Ireneusz Wojtkiewicz
Model brzegu morskiego, wzorowany na mierzei jeziora Kopań i Bał-tyku podczas badań w rejonie Lubiatowa i Kopalina
Model brzegu morskiego, wzorowany na mierzei jeziora Kopań i Bał-tyku podczas badań w rejonie Lubiatowa i Kopalina Ireneusz Wojtkiewicz
Udostępnij:
Najnowsze wieści o lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej głoszą, że ma być zbudowana w nad Bałtykiem, gdzieś pomiędzy Lubiatowem a Kopalinem w gminie Choczewo (powiat Wejherowo). Historia zatacza więc półwieczny krąg, wszak w tym miejscu już prowadzono doświadczenia na modelu elektrowni, skonstruowanym na podstawie badań w innym przymorskim obszarze. Dokładnie na mierzei pomiędzy jeziorem Kopań a Bałtykiem nieopodal Darłówka. Było to pierwsze powojenne przedsięwzięcie tego typu, a na wielkie profity z tego tytułu liczyły środkowopomorskie miejscowości.

Na tych łamach 25 lipca 1975 roku opublikowaliśmy reportaż z badań terenu pod budowę, który tak się zaczynał:

- Z początkiem maja na Wybrzeże Środkowe zawitała grupa pomiarowo – badawcza pracowników Instytutu Budownictwa Wodnego Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku. Wraz z całym instrumentarium ulokowali się oni koło Darłówka na mierzei oddzielającej jezioro Kopań od Bał-tyku. Prace, których zasadniczym celem jest min. uzyskanie danych dla opracowania studium lokalizacji elektrowni jądrowej na wybrzeżu morskim – dobiegają końca. I chociaż dotychczas uzyskane wyniki badań oraz pomiarów są korzystne dla tego typu przedsięwzięć inwestycyjnych, to jednak nie jest powiedziane, że akurat tutaj kiedyś stanie elektrownia jądrowa, bowiem jest to jeden z etapów poszukiwań miejsca i optymalnych warunków budowy.

Badania terenu pomiędzy jeziorem Kopań a Bałtykiem nadzorowali doktorzy inżynierowie pod kierownictwem szefa Zakładu Hydrauliki Morskiej IBW PAN w Gdańsku Tadeusza Basińskiego oraz Ryszarda Zeidlera i Zdzisława Kasperowicza. Skrzętnie notowałem, co wtedy mówili:

- Musimy rozpoznać działanie mechanizmu falowania wody morskiej, prądów wodnych i ich dyfuzję, czyli rozpraszanie oraz ruch piasku w wodzie. Woda morska będzie pobierana do chłodzenia reaktora atomowego, w ilości odpowiadającej mniej więcej wielkości średniej rzeki, na przykład: Warty lub niskiego stanu Wisły. Są przynajmniej trzy koncepcje poboru wody i jej odpływu z elektrowni, w których to rolę naturalnych zbiorników zbiorników wodnych odegrałyby Bałtyk i jezioro Kopań. Ostateczny wybór koncepcji będzie rozważany podczas dalszych badań na modelach teoretycznym, hydraulicznym oraz oczywiście w warunkach naturalnych. Nasze badania to nic innego, jak właśnie opracowanie pewnych odpowiedzi na pytania projektantów elektrowni, które po-jawią się później w fazie projektowania budowli. Żeby lepiej zrozumieć nurtujące nas problemy, proponujemy obejrzeć naszą stację pomiarowo-badawczą.

Zaglądając do kilku kontenerów tego nadmorskiego osiedla badawczego, które też przykuwało uwagę tłumu wczasowiczów – plażowiczów, zauważyliśmy wiele sprzętu analogowego, którym sterował już mózg elektroniczny. Aparatura pomiarowo-badawcza sprzężona była z oscylografami i oscyloskopami, połączonymi z dwiema wieżami przekaźnikowymi, znajdującymi się w morzu.

W jednym z kontenerów rejestrowano wszelkie dane i zjawiska interesujące badaczy tej części wybrzeża. Oscylografy kreśliły na papierze wykresy falowania prądów morskich, dając jednocześnie dokładny obraz wszystkich czynników współzależnych. Falowanie i prądy wodne są bo-wiem zależne min. od siły wiatru, stanu pogody i dlatego pomiary tych zjawisk były prowadzone jednocześnie i w różnych porach dnia.

Obsługujący analogowy hydrofalometr morski Andrzej Redlich pokazał wykres falowania: po trosze przypominał zapis elektrokardiogramu, czyli graficzny zapis pracy serca. Co więcej, obok tego obiektu pomiarowego pracownicy zademonstrowali sondy do badania ruchu piasku w wodzie. Na podstawie ich zapisów można dociec, jak kształtuje się ruch osadów dennych w różnych odległościach od brzegu.

Z pokładu pływającego laboratorium można zobaczyć więcej. W tym celu do plaży podpłynęła łódź motorowa Instytutu Budownictwa Wodnego PAN. Wyglądem właśnie przypominała pływające laboratorium. Wraz z doktorem inż. Aleksandrem Mielczarskim, Marianem Nieściorem i szefem ekipy badawczej doktorem inż. Tadeuszem Basińskim u steru popłynęliśmy do oddalonej o 300 metrów wieży pomiarowej. Po drodze badacze mierzyli temperaturę wody na różnych głębokościach. Koło wieży rozpływał się na wodzie fluorescencyjny barwnik amarantowego koloru.

- To także metoda wizualnego badania ruchu fal i prądów morskich – objaśniał szef ekipy.

- Tam na brzegu, na jednym z wysokich drzew, umieściliśmy sprzęt fotograficzny z barwnym filmem. Co jakiś czas fotografujemy kolorowe plamy na morzu. Aparaturę pomiarową, dzięki uprzejmości Kapitanatu Portu w Darłówku i Koszalińskiego Urzędu Morskiego, umieściliśmy także na małym stateczku pilota portowego. Dzięki również pomocy Wojsk Ochrony Pogranicza mogliśmy rozszerzyć zakres naszych badań. A tutaj, przy drugiej wieży pomiarowej, panują korzystne warunki hydrodynamiczne - zarejestrowano słaby ruch osadów dennych i dobre rozpraszanie wody.

- Te korzystne warunki, to jakby… kuszące perspektywy energetyczne środkowego wybrzeża – oznajmili badacze na koniec tego rejsu pływającym laboratorium.

Tę opinię usłyszeliśmy ponownie latem 1975 roku korzystając z zaproszenia do obejrzenia modelu projektowanej elektrowni jądrowej, zbudowanego w gdańskim laboratorium. Mniej więcej w tym samym miejscu, gdzie obecnie wyznaczono najnowszą lokalizację.

Co się zdarzyło w tak zwanym międzyczasie, a czego dawniej nie głoszono publicznie? Na przykład to, że elektrownia jądrowa Kopań plasowała się na trzecim miejscu ówczesnych planów inwestycyjnych peerelu - na pierwszym miejscu był Żarnowiec, na drugim Warta – Klempicz.

Plany te wielokrotnie zmieniano, terminy rozpoczęcia budów przetrwały nawet czas transformacji ustrojowej. Kolejny, jeden z wielu terminów budowy „atomówki” nad Kopaniem wyznaczono pod koniec 2011 r. Szacowano, że budowa da zatrudnienie ok. 4 tys. osób, a stałą pracę będzie tu miało ok. 2 tys. osób. Okoliczne miejscowości nadmorskie od Darłowa po Sławno i Ustkę upatrywały szanse swego rozwoju.

Podobne nadzieje Lębork wiązał z rozpoczętą w 1982 roku budową elektrowni jądrowej Żarnowiec. Ba, w 1987 była już zaawansowana budowa osiedla mieszkaniowego „Sportowa” dla obsługi elektrowni. Ale już nastawał czas społecznego sprzeciwu dla budowy – jak to wtedy określano – strefy śmierci. Zatrzymana w 1989 roku budowa „Żarnowca” do dziś popada w ruinę. Na mierzei jeziora Kopań i Bałtyku nic się nie zdarzyło poza wspomnianym badaniami oraz buntem społecznym przeciwko tej inwestycji. Działo się tak po katastrofie w Czarnobylu wiosną 1986 r. Czy po półwieczu zmagań z własnymi, przeważnie nieudanymi inwestycjami energetycznymi możemy znowu ruszyć do przodu? Widać probówki należy używać zarówno w elektryczności jak i w świadomości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wizyta Janet Yellen w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Jak nie zbudowano pierwszej elektrowni jądrowej na polskim wybrzeżu - Głos Pomorza

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
idż już człowieku na emeryture
G
Gość
bzdury wkleja ten autor
G
Gość
Ile Vodki polalo sie przy "badaniach"? Za 45 lat jeszcze nic nie bedzie z tego.
G
Gość
23 stycznia, 14:05, Gość:

I dobrze że nie zbudowano bo mielibyśmy drugi Czarnobyl

23 stycznia, 14:38, Gość:

tysiac nowych miejsc pracy na 1 blok energetyczny pare tysiecy nowych miejsc w okolicznych firmach

23 stycznia, 16:21, spm:

do czego te tysiace ludzi - to nie kopalnia ? jezeli juz trzeba wyksztalconych specjalistow

Wykształceni wyjechali na zmywak w czasie "zielonej wyspy" czasów tuska

s
spm
23 stycznia, 14:05, Gość:

I dobrze że nie zbudowano bo mielibyśmy drugi Czarnobyl

23 stycznia, 14:38, Gość:

tysiac nowych miejsc pracy na 1 blok energetyczny pare tysiecy nowych miejsc w okolicznych firmach

do czego te tysiace ludzi - to nie kopalnia ? jezeli juz trzeba wyksztalconych specjalistow

G
Gość
23 stycznia, 14:05, Gość:

I dobrze że nie zbudowano bo mielibyśmy drugi Czarnobyl

tysiac nowych miejsc pracy na 1 blok energetyczny pare tysiecy nowych miejsc w okolicznych firmach

s
strateg
23 stycznia, 14:05, Gość:

I dobrze że nie zbudowano bo mielibyśmy drugi Czarnobyl

Różnica taka, że elektrownia atomowa jest niebezpieczna w przypadku katastrofy, a elektrownia węglowa cały czas swojego działania. Ludzie chorują i umierają w wyniku trującego powietrza na nowotwory, tak samo jak w wyniku promieniowania. I do tego nie trzeba katastrofy. Więc może mamy czarny prąd, którego produkcja zabija ludzi, ale przynajmniej nie jest tanio.

Dodaj ogłoszenie