Gdańskie dzieło Stika pocięte i wycenione na 1,2 mln zł. Policja wszczęła dochodzenie

Łukasz Kłos
Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji wszczęli formalne dochodzenie w związku z pocięciem i wystawieniem na sprzedaż dzieł sławnego brytyjskiego artysty ulicznego Stika. Ozdobione przez niego kontenery stały kilka lat na Dolnym Mieście w Gdańsku po czym stamtąd zniknęły. To było jedyne miejsce w Polsce, w którym znajdowały się jego dzieła.

Stik swoje malowidła wykonał społecznie w 2011 roku w ramach warsztatów artystycznych dla dzieci przeprowadzonych w związku z rewitalizacją Dolnego Miasta. Podłożem dla dzieła artysty (częściowo wykonanego wspólnie z młodzieżą) były kontenery stojące na dziedzińcu Szkoły Podstawowej nr 65 przy ul. Jaskółczej (wykorzystywane przez miejscowy klub kajakowy jako składzik sportowy). Przed wakacjami kontenery ze szkolnego placu zostały zabrane przez ich faktycznego właściciela - weterana klubu sportowego. Dyrekcja szkoły tłumaczyła, że usunięcie kontenerów było niezbędne, by przygotować wolne miejsce pod planowaną modernizację. Z kolei właściciel kontenerów przyznał w wypowiedzi publicznej, że je sprzedał (w całości), nie mając jednak kompletnie świadomości ich artystycznej wartości.

Burza wokół dzieła. "Pocięli je i wystawili na sprzedaż"

Dochodzenie zostało wszczęte w związku z zawiadomieniem Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia" w Gdańsku. Ta zaś zaalarmowała organy ścigania po tym, jak kilka tygodni temu sam brytyjski artysta odkrył, że jego dzieło we fragmentach zostało wystawione w londyńskiej galerii sztuki współczesnej "Lamberty". Kontenery zostały podzielone na 20 części, każda wystawiona na sprzedaż za ok. 10 tys. funtów szterlingów. W swoim oświadczeniu Stik stwierdził, że jest oburzony, iż jego społecznie wykonane prace zostały "zniszczone i wykorzystane komercyjnie".
- Dochodzenie prowadzone jest w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przewidzianego art. 116 ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych - informuje podkom. Aleksandra Siewert z KMP w Gdańsku. - Postępowanie jest konieczne z uwagi na potrzebę przeprowadzenia wszystkich niezbędnych czynności wyjaśniających w sprawie.
Policja nie chce jednak ujawnić bliższych informacji o dalszych działaniach. Wiadomo jedynie, że z pewnością funkcjonariusze będą chcieli dokończyć przesłuchania wszystkich osób mających kontakt z dziełem (część już została przesłuchana).

Sam właściciel londyńskiej galerii, Andrew Lamberty, przekonywał, że dzieła nabył w pełni legalnie i z pełną dokumentacją. Dzieła na jego zlecenie zakupił polski pośrednik, po tym jak jesienią 2014 r. Lamberty zobaczył je stojące nad Motławą. Tymczasem, jak informuje sam Stik, w Londynie rozpoczęły się negocjacje dotyczące zwrotu dzieła wystawionego na sprzedaż. W sprawę zaangażował się także The Institute of Art and Law (Instytut Sztuki i Prawa), brytyjska organizacja naukowa specjalizująca się w zakresie zarządzania obrotem dziełami sztuki, w szczególności jego prawnymi aspektami. Przypadek wystawienia na sprzedaż dzieł Stika będzie omawiany podczas najbliższej konferencji eksperckiej organizowanej przez IAL 26 listopada na Uniwersytecie Notre Dame w Londynie.

O zdanie na temat tej sprawy zapytaliśmy mec. Bogusława Wieczorka, specjalistę w tematyce własności intelektualnej:
- Czy mówimy o płótnie, czy o kontenerze, które ktoś w akcie twórczym pokrył malowidłem, to i tak poruszamy się w obrębie zagadnienia praw autorskich. Oczywiście, każdy właściciel dzieła ma prawo sprzedać swój egzemplarz. Ba, może go nawet zniszczyć lub wyrzucić na śmietnik. Dlatego nie dopatrywałbym się winy w działaniach właściciela kontenera. Natomiast z całą pewnością niewłaściwe jest postępowanie tego, kto ten specyficzny utwór podzielił i przekazał do sprzedaży jako dzieło Stika. Stanowi to bowiem bezprawną ingerencję w integralność dzieła. Jednocześnie w takiej sytuacji o swój udział w przyszłych zyskach może dopominać się także były właściciel kontenerów, pod warunkiem że udowodni, iż nie znał autentycznej wartości artystycznych kontenerów. W całej sprawie zabrakło najwyraźniej przewidzenia konsekwencji. Bo i o ile prostsza byłaby sytuacja, gdyby na przykład organizator warsztatów wykupił bądź przejął te kontenery przed ich ozdobieniem. A następnie, zgodnie z wolą artysty, wystawił w przestrzeni publicznej, by cieszyły oczy mieszkańców.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie