Polecamy
    Bądź na bieżąco

    Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

    Rozwiń
    Gdańsk zamknięty w torebce

    Gdańsk zamknięty w torebce

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    O pasji, Oskarze i tajemnicy budynku nad Motławą opowiada Ryszardzie Wojciechowskiej
    Wszyscy myślą, że Pani mieszka w Warszawie.

    Bo tam są wszystkie media świata (śmieje się)?

    Raczej wszystkie salony świata. A Pani od salonów przecież nie ucieka.

    Ale zawsze i wszędzie z radością opowiadam o Gdyni, w której mieszkam, i o Gdańsku, w którym znajduje się fabryka Batycki. Gdańsk to dla mnie miejsce szczególne. Z najlepszą energią na świecie. Kiedy po raz pierwszy weszłam do naszego budynku nad Motławą, pomyślałam: - Boże, tu się spełniają marzenia.
    I tak jest. Owszem, bywam na salonach warszawskich, ale staram się też zapraszać do naszego salonu gdańskiego. W mojej firmie gościłam już wiele znakomitych postaci: ambasadora Stanów Zjednoczonych, panie prezydentowe Jolantę Kwaśniewską i Danutę Wałęsową, Magdę Gessler, Irenę Jarocką, Janusza Głowackiego.

    "Królowa polskich torebek" - podoba się Pani to określenie?

    Królowa zawsze ładnie brzmi. Ale ja nie traktuję takich określeń śmiertelnie poważnie. Potrafię na siebie spojrzeć z dystansem.

    A kobieta luksusowa? Tak też można o Pani powiedzieć.

    Mam własną definicję luksusu. Dla mnie luksus to życie w zgodzie z własnymi marzeniami. Żyć tak, jak się chce.

    A nie wielkie pieniądze, które kojarzą się z biznesem?

    Był czas w moim życiu, kiedy myślałam o tym, żeby być osobą zamożną. Luksusową. Wtedy z luksusem kojarzyły mi się futra i brylanty. Dopiero na szarym końcu tego łańcuszka znajdowało się poczucie bezpieczeństwa, wiążące się ze stanem posiadania. Przez lata pojęcie luksusu zmieniało się w moim życiu. Jednak nie wiem, czy nie posiadając, potrafiłabym dojść do tej obecnej definicji. Trochę boję się o tym głośno mówić. Bo dla kogoś, kto znajduje się w trudnej sytuacji, może to brzmieć pretensjonalnie. Trącać udawaniem.

    To prawda, nie wszyscy uwierzą.

    Ja sama pewnie nie uwierzyłabym w to przed laty. Ale zawsze żyłam z pasją. Tworzenie galanterii skórzanej to absolutnie fantastyczny czas. Jest takie powiedzenie, że gdy kochasz swoją pracę, nigdy nie będziesz pracować. Lubię tak myśleć. Bo przecież gdyby się tak zastanowić, to ja wiele trudów dźwigałam na sobie.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo