reklama

Gdańsk: Projekt Muzeum II Wojny Światowej (zobacz zdjęcia i wideo)

Mariusz GrabowskiZaktualizowano 
Wizualizacje przyszłej wystawy w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. fot.materiały prasowe MIIW
Rozmowa z Piotrem M. Majewskim, zastępcą dyrektora Muzeum II Wojny Światowej.

Dlaczego to właśnie Belgowie będą organizować w Gdańsku Muzeum II Wojny Światowej?
- Dlatego, że wygrali konkurs, który zorganizowaliśmy. Przy wyłanianiu zwycięzców nie kierowaliśmy się narodowością uczestników, ale tym, co merytorycznie zaproponowali. Przyznam się, że po otwarciu kopert sam byłem zdziwiony, że firma Tempora jest z Belgii. Jej projekt był najlepszy i co ciekawe: przygotowany po polsku.

Jakie były kryteria konkursu?
- Oryginalność, niebanalność, ciekawe podejście do problemu zorganizowania przestrzeni ekspozycyjnej. Poza tym kreatywne podejście do tematyki, jaką jest II wojna światowa, i walory edukacyjne, bowiem muzeum musi uczyć młodzież. A żeby zainteresować młodych ludzi, trzeba stworzyć miejsce ideowe, które wywoła emocje i wciągnie. Belgowie wywiązali się z tego świetnie, z innymi pracami było gorzej, choć i tam były ciekawe pomysły. Np. w projekcie Pracowni Projektowo-Dekoratorskiej Danuta Słomczyńska z Poznania znalazł się motyw brzozowego lasku, który ciągnąłby się w poprzek budynku. Niestety, ze względów architektonicznych nie do wykonania.

Tempora to firma znana już w Polsce.
- Owszem, realizuje m.in. projekt Muzeum Europy we Wrocławiu.

Jej gdański projekt też wygląda imponująco.
- Przede wszystkim jest nowatorski. Muzeum II Wojny Światowej to nie będzie miejsce w tradycyjnym stylu, z gablotami i narratorem. Chcemy, aby to było muzeum, które zwiedzającego wciągnie emocjonalnie. Co nie znaczy, że nie będzie tu faktów czy chronologii. Dlatego belgijski projekt tak nam się spodobał, że jest otwarty i daje możliwość wspólnej pracy historyków i dizajnerów.

Ale jak pokazać II wojnę?
- Pomysłów jest wiele. My postawiliśmy na stronę symboliczną. Na przykład w jednej z sal będą zrekonstruowane ulice okupowanego miasta, oddające nastrój grozy tamtych czasów. To oczywiście wielkie wyzwanie dla historyków, ale też dla scenografów. W Sali Europy pojawi się zawieszona pod sufitem wielka swastyka, która będzie rzucała na wszystko cień. To także element z szeroko pojmowanej dziedziny symboliki. Pokazanie w przestrzeni muzeum wieloaspektowego wydarzenia, jakim była wojna, to przedsięwzięcie, jakiego na dobrą sprawę jeszcze nikt dotąd nie dokonał.
Będą odniesienia do konkretnych ludzi z czasów wojny?
- Tak. Pojawił się pomysł, aby w jednym miejscu ustawić rzeźby symbolizujące zwykłych ludzi przytłoczonych wojną. Oczywiście będą wśród nich bohaterowie i konspiratorzy. Chcemy tym zasygnalizować, że właściwie wszyscy wówczas żyjący byli w jakiś sposób ofiarami wojny. Nie ma na razie mowy o konkretnych nazwiskach, ale mamy jeszcze pięć lat na historyczne poszukiwania i wybór. Ale warto też wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. W zwycięskim projekcie, jako w jedynym, pomyślano o dzieciach i muzealnej trasie specjalnie dla nich. Pokazanie dzieciom wojny to wyzwanie bardzo trudne, ale pojawiło się kilka pomysłów. W jednym do dyspozycji dzieci oddano by salę, w której odbudowywałyby z klocków miasto. Odbudowa np. Gdańska, który był prawie w całości zrujnowany, miałoby więc swój walor edukacyjny. Innym pomysłem jest zabawa figurkami żołnierzy. Dzieci, zwłaszcza chłopcy, uwielbiają bawić się figurkami żołnierzy, ale po przewróceniu takiej figurki pod jej podstawą widać by było imię i nazwisko konkretnego, zabitego człowieka. Czyli byłby to rodzaj pewnego pedagogicznego happeningu.

No i jest jeszcze słynna szyba...
- ...za którą widać panoramę współczesnego Gdańska. Owszem, chodzi nam o pewien przekaz, który można ująć tak: "za murami tego muzeum jest żywe, odbudowane z ruin miasto". Motyw szyby z panoramą tętniącej metropolii pojawił się zresztą w wielu zgłoszonych na konkurs projektach. To taki rodzaj symbolicznego kontrapunktu do koszmaru wojny i nadzieja, że nigdy więcej jej nie będzie.

Wyboru zwycięskiej koncepcji dokonało jury w wielce imponującym składzie.
- Jeśli pominąć moją skromną osobę (śmiech). Ale faktycznie, w jury znalazł się Andrzej Wajda, który zresztą zwracał wszystkim uwagę, aby przy wyborze kierować się ideą projektu otwartego, pozostawiającego możliwość interpretacji, Andrzej Pągowski, znakomity plastyk, pisarz Stefan Chwin - znawca Gdańska i jego historii, Jarosław Krawczyk, redaktor naczelny pisma popularyzującego historię "Mówią wieki", architekt Wiesław Bielawski i historyk Andrew Nagorski, historyk i dziennikarz. To właśnie on nas uczulił, że na historię można patrzeć także przez pryzmat wspomnień i świadectw świadków, co zawodowi historycy często pomijają.

Przeskoczmy na chwilę na politykę. Dziś w radiowym komentarzu znanego publicysty usłyszałem, że Muzeum II Wojny Światowej to odpowiedź PO na PiS-owskie Muzeum Powstania Warszawskiego. Jak Pan to skomentuje?
- Wołałbym tego wcale nie komentować, bowiem to - łagodnie mówiąc - fałszywa interpretacja faktów. Nie walczymy z Muzeum Powstania Warszawskiego, co więcej, staramy się korzystać z jego doświadczeń. W żadnym wypadku nie jesteśmy konkurencją.

Jak przebiegają negocjacje ze zwycięzcami?
- Jeszcze się nie zaczęły. Ale liczę, że szybko przystąpimy do rozmów i umowa zostanie podpisana jeszcze w tym roku.

O jakich kwotach mówimy?
- Budżet na konkurs dizajnerski wynosi 14 mln euro. Honorarium dla Belgów wynosi 8 procent tej sumy.

Kiedy otwarcie muzeum?
- Za pięć lat, 1 września 2014 roku.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie