reklama

Gdańsk: Prezydent Adamowicz spotkał się z maturzystami

Kazimierz NetkaZaktualizowano 
Prezydent Gdańska podczas spotkania z przyszłorocznymi maturzystami
Prezydent Gdańska podczas spotkania z przyszłorocznymi maturzystami Grzegorz Mehring
Podczas Salonu Maturzystów Perspektywy 2009 na Uniwersytecie Gdańskim młodzież z ostatnich klas szkół średnich debatowała z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, maturzystą z 1984 roku.

Temat dyskusji brzmiał: "Jestem z Gdańska - będę z Gdańska". Czy naprawdę warto z tym miastem wiązać się na stałe i dlaczego? - tego pragnęli się dowiedzieć przyszłoroczni maturzyści.

Paweł Adamowicz ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Gdańskim. Potem był asystentem na tej uczelni, tam też zorganizował strajk. Został radnym. Na Uniwersytecie Gdańskim był prorektorem do spraw studenckich. Pełnił funkcję przewodniczącego Rady Miasta. Od 11 lat jest prezydentem Gdańska.
- Panie prezydencie, proszę nam powiedzieć, jakimi trzema argumentami przekonałby pan maturzystów, że Gdańsk jest najodpowiedniejszym miastem do osiągnięcia sukcesu? - tak brzmiało pierwsze pytanie, zadane przez Wojciecha Kledzika i Maję Czerwińską z II Liceum Ogólnokształcącego, którzy kierowali spotkaniem.

- Po pierwsze, mówimy nie tylko o Gdańsku, lecz o obszarze metropolitalnym od Wejherowa po Tczew, zamieszkanym przez ponad 1,1 miliona osób - odpowiedział Paweł Adamowicz. - To duży rynek pracy. Łatwej więc tutaj niż gdzie indziej znaleźć zajęcie. Po drugie - duża liczba inwestycji zagranicznych i powstawania miejsc pracy w nowych technologiach. Po trzecie, z badań prowadzonych przez naukowców wynika, że mieszkańcy Gdańska i okolic postrzegają ten teren jako obszar o wysokiej jakości życia. Liczą się też perspektywy. Wy ukończycie studia w 2015 roku, a metropolia gdańska wówczas będzie potrzebowała fachowców, bo jeszcze bardziej się rozwinie.
- A jeżeli musiałby pan jeszcze raz wybierać studia, czy znowu zdecydowałby się pan na prawo, czy na kierunki matematyczne? - padło pytanie z sali.

- Wybrałbym prawo. Dodatkowo jednak studiowałbym socjologię, nauki ekonomiczne, bo te sfery mnie interesują, pomagają w rozumieniu świata, tego co się dzieje. Zawsze miałem ambicję, by nie być listkiem na wietrze; czułem potrzebę wiedzieć, co się wokół mnie dzieje i być aktywnym. Co prawda, wstydziłem się tańczyć z koleżankami, czego teraz żałuję. Ale do innych działań byłem zawsze pierwszy...
- Matematyka mnie nudzi, a wszyscy mówią, że jest bardzo potrzebna. Prawo zaś mnie interesuje, ale nie wiem, czy po tych studiach będę miała pracę. Co mam zrobić? - To pytanie pokazuje podstawowy dylemat: jak postępować przy wyborze drogi życiowej: czy iść za zainteresowaniami, pasjami czy pragmatycznym wyborem zawodu, który da pracę i dobrą pensję. Mnie się wydaje, że powinniśmy się kierować raczej tym, co sprawia nam radość. Potem, można by podjąć jakiejś studia dodatkowo...
- Czy studia za granicą podnoszą prestiż u pracodawców w Polsce?

- Firmy zagraniczne mogą chętniej przyjmować osoby, które ukończyły studia za granicą; zwłaszcza te, których prezesi są cudzoziemcami i nie znają dobrze języka polskiego. - Uczestniczył pan w przemianach ustrojowych; jak pan wówczas wyobrażał sobie dzisiejszą Polskę, czy jest pan rozczarowany?

- Nie jestem ze wszystkiego zadowolony. Nie zrobiliśmy wszystkiego, co można było, ale raczej z zaniechania niż ze złej woli. Z powodu lenistwa, koniunkturalizmu, obaw, że stracimy głosy wyborców, podejmując decyzje.

- Panie prezydencie, na jedną z najważniejszych cech, na które patrzą pracodawcy przy wyborze kandydata do stanowiska, to doświadczenie. A skąd ma to doświadczenie wziąć absolwent?
- Jeżeli pracodawca ma do wyboru dwóch absolwentów: jednego, który ma dyplom i nic nie robił, a drugi potrafi udokumentować, że pracował podczas wakacji, był aktywny w samorządzie studenckim, działał jako wolontariusz, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zatrudni tego, który ma "dłuższy" życiorys, potrafi działać samodzielnie, skupiał się nie tylko na studiowaniu i imprezowaniu, ale jeszcze dodatkowo coś robił, coś dał od siebie.

Spotkanie trwało ponad godzinę, przyszło na nie ok. 150 uczniów.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie